CJ Tudor - Spojrzenie w mrok - recenzja

by - 12:54:00

 „Przyczyną nigdy nie jest jedno wydarzenie, prawda? To suma drobnostek. Niewielkie pęknięcia, zadrapania i odpryski, których nie da się naprawić ani skleić. Wszystko się psuje. Nigdy nie będzie takie jak oryginał.”

Choć najczęściej zajmuję się pisaniem mrocznych powieści, których suspensy wywołują całą chmarę ciarek u czytelników, niekiedy praca nad zarysem książki przekształca się w coś zupełnie innego. Czasem tekst jest zbyt krótki, a rozciąganie go na siłę nie wróży niczego dobrego. Bywa że wydawca nie jest z niego zadowolony, więc porzucam dalszą pracę nad daną treścią. Zdarza się też, że jakaś myśl nagle przychodzi mi do głowy i naprędce ją zapisuję. Po rozwinięciu stanowi ona jednak tylko (albo i aż) opowiadanie. Tak właśnie powstało „Spojrzenie w mrok” – zbiór jedenastu historii; jedenastu odcieni makabry, pozwalających na zerknięcie w oczy ciemności, przybierającej najróżniejsze oblicza.


„Co byłoby bardziej apokaliptyczne niż mrok panujący na ziemi? A gdyby w ciemności coś się pojawiło? Coś, co świetnie czuje się w niekończącej się nocy?”

Życie na Ziemi przestało istnieć w takiej formie, jaką dotychczas znałeś. Zapraszam Cię zatem na rejs arką ocalałych. Nie masz jednak wiedzy o tym, że wchodząc na pokład, już nigdy go nie opuścisz…

Może wolisz zwiedzić niszczejący blok, którego murów nikt nie odwiedził od dawna? Cóż, była to dobra decyzja…

Jeżeli nie, udaj się do pewnego mało popularnego baru i posłuchaj bluesowego zawodzenia młodego chłopaka – jeśli uda Ci się zignorować fakt, że być może odpowiada on za makabryczne morderstwa, docenisz jego talent…

Chcesz być bogaty? Bawiąc się w adwokata diabła, jako zadufany w sobie agent nieruchomości, dopnij tę najważniejszą, najbardziej intratną transakcję, której finalizacji dotychczas nikt się nie podjął. Zrób to za wszelką cenę – nawet i zaprzedając własną duszę…

Nudzisz się podczas spaceru ze znajomymi? Odwiedźcie zapuszczoną uliczkę i spójrzcie w oczy widniejącemu na starej bramie lwu. Jeśli uda się Wam wytrzymać jego wzrok, być może dostrzeżecie, że wymiary zwierzęcia przekraczają rozmiar futryny. A może nawet usłyszycie, jak mruczy – wygłodniałe…

Sprzątanie już dawno Ci obrzydło? Pamiętaj, że i ono może mieć wiele obliczy. Poznasz nowe za sprawą Glorii, przyjmującej zlecenia na oczyszczenie terenów zabójstw. Uważaj jednak, aby nie znaleźć się na jednym z nich…

Jeżeli zdarzyło Ci się kiedykolwiek zwątpić w to kim naprawdę jesteś, upewnij się czy nie masz na imię Ted. Uważasz, że zdecydowanie nie? Sprawdź zatem, czy oprzesz się największym pokusom…

Czy chciałbyś przetrwać, kiedy świat, który znasz, przestanie istnieć? Schronić się i znaleźć w bezpiecznym miejscu? Jeśli tak, pamiętaj, że pobyt w każdym azylu ma bardzo wysoką cenę…

Kopia czy oryginał? Sądzisz, że ta pierwsza może być lepsza od drugiej? Czy absolutnie wszystko da się poprawić, ulepszyć i odtworzyć? Co jednak stanie się, kiedy poddasz tuningowi wszechświat, lecz wciąż nie odnajdziesz szczęścia…?

Wyparcie z pamięci swoich najstraszniejszych grzechów niekiedy jest procesem nieuniknionym. Co jednak, jeśli znajdziesz się w miejscu, które opuścić będziesz mógł dopiero wówczas gdy sobie o nich przypomnisz i szczerze ich pożałujesz…?

Jeżeli nie wierzysz, że chciwość nie popłaca – być może przypomni Ci o ten jeden z pięknych, wielobarwnych motyli. Choć krótko żyją, potrafią dać ludziom niesamowitą lekcję. Nauczyć życia. Lub śmierci…

„Domyślam się, że wiele błędów, nieszczęśliwych wypadków i fatalnych zakończeń zaczyna się od pytania: właściwie dlaczego nie? Co złego może się wydarzyć? Co to szkodzi?”

Znajdujące się za piękną, całkowicie trafiającą w mój gust okładką, jedenaście opowiadań, było dla mnie ciekawą odmianą od czytanych zwyczajowo powieści. Każde z nich zostało opatrzone napisanym przez Autorkę w gawędziarskim stylu wstępem, dzięki czemu mogłam poznać ją nieco lepiej – podobnie jak i genezę powstania tej czy innej historii. Większość opowiadań mogłabym określić jako apokaliptyczne – choć niektóre były przyjemnie mroczne. Część z nich była lepsza, część gorsza, jednak każde czytało mi się całkiem ciekawie. Wszystkie przywodzą mi też na myśl vibe serialu „Black mirror”, który swego czasu bardzo lubiłam oglądać. Na szczególne wyróżnienie zasługują w moim mniemaniu Finalizacja, Ostatni rejs i Nie jestem Tedem – to trio podobało mi się najbardziej. Chętnie widziałabym jednak w tych krótkich, acz finezyjnych historiach, więcej plot twistów, powodujących zjeżenie się włosków na karku lub chociażby nasączone strachem niedowierzanie. Jako minus wskazać muszę również fakt, że Autorka wielokrotnie odwołuje się do epidemii grypy, zwanej Covidem, którą określa właściwie mianem końca świata, co mnie osobiście zdecydowanie zniechęca, a poza tym naznacza kilka z opowiadań przesadnym survivalizmem. Nie jest to jednak minus, który spowodowałby obniżenie oceny – wszakże „koniec świata” dla każdego oznacza co innego. „Spojrzenie w mrok” to ciekawa odmiana – choć pozostanę zdania, że CJ Tudor lepiej wypada w powieściach. 7.5/10

„Skoro statek jest taki cudowny, a my mamy tyle szczęścia, to dlaczego wszyscy tak bardzo się boją?”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)