• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Hej Kochani. Kilka dni temu obiecałam Wam, że dodam aktualizację odnośnie stanu i długości moich włosow. Tak więc przechodzę do w/w zadania. Na początek zdjęcia, potem jakie zabiegi przeszły moje włosy, jakie nawyki zmieniłam tym razem, co przyszłużyło mi się w pielęgnacji a co nie (chociaż, jeśli śledzicie na bieżąco moją stronę- na pewno wiecie, z czym ostatnio się zaprzyjaźniłam a z czym bynajmniej). 

Moje włosy na początku włosomaniactwa- sierpień 2012:
Dla przypomnienia: długość lekko za ramiona, po trzykrotnym rozjaśnieniu z czerni, czerwonej piance i farbie i trzech blond farbach.

Moje włosy pod koniec stycznia bieżącego roku:
Długość do stanika, po totalnej zmianie pielęgnacji i jednej czarnej farbie około października 2012. Dla przypomnienia, pierwszy włosowy post: KLIK.

Moje włosy obecnie, zdjęcie sprzed kilku dni:

Jak widzicie, włosy znacznie zyskały na długości, mam nadzieję, iż również na stanie.

Stylizacja podczas okresu luty-sierpień b.r.:
- w tym czasie prostownicy użyłam może z pięć razy, nie zabrałam jej nawet na miesięczny wypoczynek w Górach Stołowych, coby nie kusiła
- kilkakrotnie robiłam fale przy użyciu prostownicy
- raz położyłam się spać we wałkach- co się potem nie naszarpałam, aby je zdjąć... nigdy, nigdy więcej!

Zabiegi chemiczne:
- w lutym przed studniówką położyłam na włosy czarną farbę
-około maja zrobiłam dwie kąpiele rozjaśniające na spodzie włosów przy pomocy Vincenta Lediera+ nałożyłam na niego Wellę Koleston 12/16
- efekt zniwelowałam po niedługim czasie brązem po całości
- na początku czerwca Garnier Olia 4.15 na całość- kolor zdecydowanie za ciemny
- w lipcu rozjaśnienie całości Palette Deluxe me1, potem na to Syoss Oleo ciepły miedziany, kolor prześliczny
- w sierpniu kąpiel rozjaśniająca, potem Syoss miodowy blond, po czym obecnie śliczny jasny brązik Palette Deluxe 555- przy nim zostanę na dłużej
- pomijam rewelację, na jaką pozwoliłam sobie ostatnio- połowa włosów przy pomocy bezinwazyjnej pianki Venita 32.

Nawyki codzienne:
- nigdy nie suszę włosów- w tej kwestii nic się nie zmieniło; myję włosy przed snem, lekko odciskam wodę ręcznikiem, pryskam odżywką i rozczesuję- w takich kładę się spać
- rozczesuję włosy tylko i wyłącznie po myciu (patrz pkt wyżej)
- nie przygładzam co chwila włosów palcami, to sprawia, że stają się jakby przetłuszczone
- jak pojawi się po myciu jakiś problem z rozczesaniem- czeszę powoli i nie szarpię
- na basen robię sobie wysoki kok- chlorowana woda szkodzi

Pielęgnacja:
- co drugi dzień w tygodniu daję włosom odpocząć- myję je tylko szamponem (najlepiej lekkim, typu te dla dzieci), żeby się oczyściły i pryskam odżywką przed rozczesaniem (żeby łatwo było je rozczesać)
- pozostałe dwa dni w tygodniu poświęcam na tzw. pielęgnację cięższą: na ten przykład, w poniedziałek robię tak jak w punkcie wyżej, we wtorek godzinę/dwie przed myciem nakładam na włosy mieszankę Kallosa (proteiny) np. z łyżką oleju lnianego, daję to pod czepek i ręcznik, potem zmywam jakimś szamponem, po czym daję jeszcze na kilka minut odżywkę (np. Fructis Goodbye Damage, też z proteiną) po czym spłukuję, psikam, rozczesuję; w środę znowu oczyszczam, w czwartek robię powtórkę z wtorku, tym razem zamiast masek proteinowych, wybierając jakąś silikonową- lub silikonową odżywkę, tym razem np. nie dodaję olejku, reszta tak samo; w piątek oczyszczam, w sobotę robię laminowanie, w niedzielę oczyszczam, w poniedziałek na przykład nakładam sam olej przed myciem- chodzi przede wszystkim o różnorodność i o to, by nie dostarczać włosom np. tylko protein (grozi przeproteinowaniem) albo tylko silikonów.

Kosmetyki, które zdecydowanie przysłużyły mi się w tym okresie:
- szampony: Garnier dla dzieci zielone jabłko, Garnier awokado i Karite, Garnier rumiankowy, Alterra z granatem, Kallos vanilla, Elseve arginine resist, Kallos keratin, Diplona do włosów zniszczonych, nawilżająca Lavera, Joanna z olejkiem arganowym (i pewnie kilka innych, których już nie pamiętam)
- odżywki: Garnier brzoskwinia, Garnier oliwa i rozmaryn, Garnier awokado i karite, Isana do włosów zniszczonych, Fructis goodbye damage, Kallos go go, Garnier z granatem, Fructis z olejkami, Elseve anti-breakage
- maseczki: wszystkie! Kallosy (kokosowy, waniliowy, marchewkowy, color)
- oleje: rycynowy, zwyczajny do smażenia, lniany
- odżywki w spray'u: arganowa Joanna, Loton keratin, Nivea long repair (choć z tutaj wymienionych ta najmniej), Kallos dwufazówka nabłyszczająca, nabłyszczacz Kemon, Garnier regeneracja i blask.

Kwestia najważniejsza podczas tego okresu:
- żadnego odpuszczania sobie w pielęgnacji
- najbardziej istotne sprawy: ciągłość i cierpliwość (OGROM CIERPLIWOŚCI ;)).

Tak więc, drogie Panie i drodzy Panowie, wszystko jest do zrobienia. Potrzeba tylko czasu i cierpliwości. ;)

Jakieś pytania? Możecie je zadawać zarówno w komentarzach, jak i tutaj: http://ask.fm/scenequeene.

xoxo, miłego wieczoru!
18:32:00 15 comments
Cześć Kochani. Mam nadzieję, iż długi weekend miło Wam upływa. Jak to u mnie ostatnio bywa, w postach mam trochę zaległości, więc najwyższa pora się wygrzeabać z zaległości. Dzisiaj o nowościach w Drogeriach Natura. Na kolejne dni przewiduję włosową aktualizację, recenzje produktów z iperfumy oraz tuszu i lakierów Rimmela. Oby się udało. ;)

Tymczasem, przedstawiam Wam nowości od Kobo i My secret.

Marka Kobo przygotowała tym razem coś dla naszej twarzy- kuleczki rozświetlające i brązujące. Mineralne, pudrowe perełki mają rozświetlić naszą twarz i uczynić ją satynową. Wersja nr 1- Bright perals jest delikatniejsza, idealna na dzień. Natomiast 2, Pearl bronze sprawia, iż twarz wygląda na bardziej opaloną. ;) Wyglądają co najmniej zachęcająco. Cena to zaledwie 24 zł za 15g.


15:20:00 30 comments
Cześć Kochani. Jutro ostatni mój dzień w Dusznikach... sama nie wiem kiedy to zleciało. Odzywam się jednak do Was ponownie, bowiem dostałam info o nowym tuszu od My secret- SMOKY EYES SEDUCTIVE, na który z pewnością się skuszę, tak więc wiadomością się dzielę. Znajdziecie go w Drogeriach Natura od 2 sierpnia bieżącego roku w cenie 11,99/10 ml. Co obiecuje producent?
* ekstremalna objętość
* głęboka czerń
* efekt sztucznych rzęs
* brak utraty miękkości rzęs
* brak parabenów
* formuła roślinna, bogata w woski roślinne i wosk pszczeli
* pogrubienie i rozdzielenie rzęs bez żadnych grudek

Po opisie jestem bardzo ciekawa tego cudeńka. ;)



Skusicie się?
xoxo
21:58:00 6 comments
Witam wszystkich. 
Jak obiecałam w poprzednim poście, przyszła pora na artykuł z serii Okiem Julii. ;-) Jako, iż w temacie włosomaniactwa orientuję się coraz lepiej, dzisiaj najlepsze porady na temat tego, jak zniszczyć sobie włosy. Post oczywiście należy traktować z przymrużeniem oka i absolutnie nie próbować żadnego z punktów w domu. Za ewentualne eksperymenty nie ponoszę żadnej odpowiedzialności. ;-)

Najlepiej, jeśli masz włosy do pasa. Wówczas będziesz mogła przetestować wszystkie porady na temat: jak idealnie zniszczyć swoje włosy. A pole do popisu jest, że hoho! Efekt gwarantowany, jeśli zastosujesz się do wszystkich porad. Załóżmy, że masz takie włosy:

 

Po zastosowaniu się do moich porad z pewnością diametralnie zmienią swój stan. ;-)
A więc: jak zniszczyć włosy?

1. Dobór kosmetyków.
 Jako początkująca włosomaniaczka musisz rozpocząć oczywiście od doboru odpowiednich kosmetyków. Wybierz się do drogerii i szukaj wszystkiego, co ma w składzie alkohol denat. Nie zapomnij również o kilku losowo wybranych szamponach typu Nivea. Absolutnie nie kupuj niczego odżywiającego ani nawilżającego. W ogóle, bez ego. Zawsze wybieraj kosmetyki inne, niż Twój rodzaj włosów. Na przykład- jeśli Ci się przetłuszczają- bierz nawilżające, pełne sls. Jeśli z kolei są suche- bierz te do włosów przetłuszczających się. Przy włosach suchych dobre są też szampony ziołowe. Ale nie kupuj tych, które kosztują więcej, niż trzy złote. I tak masz suche włosy, więc po co tracić pieniądze?

2. Mycie włosów.
Jak już umyjesz włosy jednym z wyżej wymienionych produktów (czy na przykład we wodzie brzozowej, składającej się głównie z wyżej wspomnianego alkoholu), absolutnie niczym ich nie psikaj. Jeśli masz jakąś odżywkę w spray'u- koniecznie się jej pozbądź. Najpierw przez piętnaście minut szoruj włosy twardym ręcznikiem. Tak, aż będą wyglądać na całkowicie splątane. Potem poszukaj grzebienia o wąsko rozstawionych ząbkach i szarp włosy tak długo, aż je rozczeszesz. Weź suszarkę o gorącym nawiewie, ustaw ją na trzeci stopień suszenia i susz 'pod włos' do kompletnego wysuszenia. Następnie poprzednio używanym grzebieniem porządnie je rozczesz.

3. Stylizacja.
Cały proces zacznij od spryskania całych włosów lakierem typu tubiedronka, którego litrowa tuba kosztuje nie więcej, niż 10 zł. Upewnij się, że włosy stoją całkowicie sztywno- jeśli nie, sięgnij po drugą. Jeśli dalej się leją w którymkolwiek miejscu- popraw gumą (możesz także użyć takiej do żucia, jeśli nie masz utrwalającej). Podtapiruj włosy na minimalnie 30 cm. Nie szczędź szarpania. Następnie weź prostownicę o szerokich, tępych płytkach. Mam nadzieję, iż masz taką, za którą dałaś góra trzy dyszki. Jeśli nie- szukaj w tesco lub na allegro, sortując produkty: według ceny- od najniższej. Rozczesz porządnie włosy (możesz użyć tępej twardej szczoty) a potem prostuj je przez bitą godzinę. Nie szczędź przy tym wyrywania bardziej opornych włosków. Jeśli efekt nadal nie jest idealny- przygnieć włoski żelazkiem parowym do deski do prasowania. Powinno pomóc. Przejdź się przed lustrem i stwierdź, iż lepiej Ci jednak w lokach- poszukaj lokówki z polomarkietu i lokuj włosy od góry do dołu. Nie zapomnij co chwila na każdym paśmie zatrzymać lokówki na minutę-dwie-dziesięć, coby skręt był trwalszy. Na końcu stwierdź, iż jednak fryzura dalej Ci się nie podoba- doczep sobie prostownicą na keratynę parę pasm, które Ci wypadły, wyprostuj włosy raz jeszcze, po czym zwiąż je w ciasnego koka gumką recepturką.

4. Podcięcie.
Udaj się do kuchni po tępe nożyczki. Podziel włosy na dwie nierówne części, przerzuć je do przodu i przytnij na oko pięć centymetrów. Przerzuć je z powrotem do tyłu- stwierdź, iż jednak są nierówne i powtórz poprzednią czynność odpowiednią ilość razy. Kiedy schody na włosach zaczną Cię denerwować nie gól się na łyso, bo przed Tobą koloryzacja. Jeśli z włosów za tyłek doszłaś do długości nieco za ucho- daj se spokój, nałoż na włosy opakowanie żelu za 1,90 i uczesz się w płaską kitkę. Nie będzie widać.

5. Koloryzacja.
Najlepiej, jeśli wyjściowo masz czarne włosy. Jeśli nie- udaj się do sklepu po mocno trwałą i niedrogą czarną farbę. Nieważne, jaki masz kolor. Sprawdzi się też granatowa czerń. Przedłuż czas trzymania farby o dwie godziny, żeby się upewnić, że farba jest naprawdę trwała. Nie czytaj ulotki. Nigdy nie czytaj ulotek ani tego co piszą na opakowaniu. Zmyj farbę, po czym wróć do drogerii po rozjaśniacz. Nie będziesz się przecież postarzać czernią. To nieważne, że wszyscy Cię w niej kochają i że masz ciemną oprawę oczu typu jakieś tam czarne brwi. Szukaj proteinowego rozjaśniacza z Joanny. A że może Ci jedno rozjaśnianie nie starczyć- weź trzy pudełka od razu. Koszt rzędu 15 zł? Obleci. Dla włosów wszystko. Nałóż rozjaśniacz, ignorując całkowicie ulotkę. Przetrzymaj go na głowie dziewięćdziesiąt minut, najlepiej zabezpieczając dodatkowo folią i ręcznikiem. Prawdopodobnie uzyskałaś na głowie efekt żółto-pomarańczowego kurczaka, więc powtórz proces rozjaśniania. Kolor dalej będzie nierówny, toteż leć po czarną farbę i wróć do czerni. Bierz Palette. Ze starej, mocnej serii. Możesz szukać tańszej, przedatowanej. Jeśli zostało Ci cokolwiek na głowie poza łysą skórą powlekającą czaszkę, udaj się do podrzędnego fryzjera z osiedla na trwałą. Gumowate spalone loki zawsze lepsze, niż zwisające sianowate strąki. W dniu następnym ogol się maszynką. Na zero. I przestań rozmazywać makijaż rycząc, bo włosami już tego nie zasłonisz.

A taki efekt masz po:

No, przy odrobinie szczęścia:


PS Jeśli chcesz zniszczyć włosy od razu- przejdź do punktu piątego. Efekt murowany. ;-)
Jak się Wam podoba art? Może macie jakieś złote rady od siebie?
xoxo
18:48:00 24 comments
Cześć Kochane. 
Witam Was w ten wietrzno-deszczowy dzień z postem odnośnie nowości w Drogeriach Natura marki Sensique- nowymi kolorami lakierów oraz czarno-białą kredką.
Na wieczór planuję dla Was post z serii Okiem Julii, takim przymrużonym tym razem okiem, bowiem zawartych w nim rad nie polecam próbować w domu ;-). 

Podwójną kredkę do oczu w czarno-białym kolorze znajdziecie w cenie 6,99 już od pierwszego lipca. Czarna część sprawdzi się idealnie do kreski na powiece górnej, biała natomiast na linii wodnej oka, powiększając je optycznie. Zawiera witaminę E oraz filtry UV- stworzona specjalnie na lato. 

 

Drugą nowością, jaką na lato przygotowała dla nas marka Sensique są lakiery z serii Strong&Trendy nails w wersji limitowanej. W cenie 5,99 za sztukę znajdziemy kolory: sweet suprise, blueberyy cookies, royal blue, forget-me-not oraz mojito. Nazwy z pewnością niebagatelne. A oto nowe kolorki:






 
Śliczne, energetyczne kolorki, prawda? ;)
Do usłyszenia wieczorem.
xoxo



13:32:00 11 comments
Hej Kochani. Ostatnio notorycznie piszę coś o włosach, więc tym razem coś o kolorówce. Moja ukochana Drogeria Natura wprowadziła nowości specjalnie dla nas na lato- aż dwanaście kompozycji potrójnych cieni nieperfumowanych, niematowych, raczej jedwabistych (w cenie 8,99/szt) oraz cztery lakiery do paznokci, pachnące podczas wysychania kiwi, koktailem owocowym, cukierkami i malinkami (7,99/szt). Lakiery w drogeriach znajdziecie od 1 czerwca, natomiast cieni szukajcie od 7 czerwca. Już Wam pokazuję wszystkie nowe perełki. ;-))
23:08:00 24 comments
Cześć Kochani. ;-) Ostatnio notki stają się coraz bardziej zróżnicowane tematycznie, ale cóż. Poza miłością do kosmetyków i ubrań, stałam się także zawziętą włosomaniaczką. Dzisiaj więc dla odmiany o cudownym sprzęcie, który jest ze mną bynajmniej niedługo, a już podbił moje serce. ;-) 

Szykuje się dzisiaj dłuższa notka, w zasadzie cała historia, ale zapraszam wszystkich, lubiących stylizować włosy do przeczytania. ;-*

Mowa o słynnej prostownicy GHD, o której słyszał pewnie każdy i każdy choć chwilkę zamarzył. Wyobraźcie sobie, iż ja po raz pierwszy usłyszałam o niej całkiem niedawno, przeglądając blogspota Andy'ego, którego zresztą serdecznie pozdrawiam. ;* I tak przeczytawszy recenzję i obejrzywszy zdjęcia- zaczęłam szukać innych informacji o tej prostownicy, ponieważ podbiła moje serce. W dodatku- w poprzedniej kilka dni temu przerwał mi się kabel, więc wszystko wprost krzyczało do mnie: kup ją, kup ją, kup ją. Tak więc zaczęłam szukać stron, oferujących sprzedaż. Wpadłam po drodze oczywiście po poradę na Wizaż, niemniej na wątku o GHD spotkałam się z dziwnie negatywnymi opiniami odnośnie strony polskiego dystrybutora- że niby nie wiadomo, czy naprawdę oryginalna (chociaż na oryginalnej stronie GHD znalazłam odnośnik do polskiej filii). Cechuję się jednak ogromną niechęcią do zakupów za granicą, odkąd za jedną z przesyłek musiałam zapłacić wprost bajońską sumę. I to bynajmniej nie za zawartość- a za koszta przesyłki. Tak więc podjęłam się ryzyka zamówienia GHD na polskiej stronie. Kupiłam ten model: http://ghd-polska.pl/index.php?main_page=product_info&cPath=&products_id=182  i podjęłam najlepszą z możliwych decyzji. Prostownica przyjechała do mnie kurierem ekspresowo, bo zaraz następnego dnia (tej niespodzianki się nie spodziewałam). Zapakowana w oryginalny kartonik, opatrzona oryginalną nalepką z holograficznym kodem. Produkt oczywiście oryginalny, tak więc i Wizaż się myli. ;-) Wybrałam model V gold, ponieważ płytki są wprost idealnej szerokości i długości zarówno jeśli chodzi o prostowanie, jak i o lokowanie. Zanim jednak dodam zdjęcia i napiszę o swojej relacji z prostownicą, kilka danych technicznych dla zainteresowanych.

- płytki zawierają dwanaście spiral grzejących
- ceramiczne grzałki i pełno ceramiczne płytki, wykonane w najwyższej technologii
- jonizacja
- technologia podczerwieni
- tryb sleep mode
- cyfrowa technologia kontrolowania wysokości temperatury
- tryb bezpieczeństwa shiver mode
- technologia floating plates
- nakładka blokująca otwieranie się prostownicy w pakiecie
- moc 150 W

Część mogłaby pomyśleć, iż cena 549 złotych jest trochę wysoka jak na sprzęt do stylizacji włosów. Doszłam jednak do wniosku, iż dbając o nasze włosy- powinnyśmy i do stylizacji wybrać możliwie najlepszy sprzęt. Luksus, na który warto przeznaczyć taką kwotę, biorąc pod uwagę fakt, iż sprzęt ów na pewno będzie nam służyć przez lata. Zamawiając z polskiej strony nie musimy się także obawiać dziwnie wysokich kosztów przesyłki. 

Kiedy kurier podrzucił mi przesyłkę, oczywiście od razu ją rozpakowałam. Kartonik wprost uroczy, stanowi obecnie centralny punkt mojego biurka i co ktoś wchodzi to się pyta co to tak ładnie zapakowane ;-). Prostownica posiada obrotowy kabel, dzięki czemu w końcu nie muszę się męczyć z plątaniem podczas stylizacji. W dodatku jest on dłuugi, toteż nie trzeba szukać gniazdka w odległości metra od lustra. Komfort. Po podłączeniu do kontaktu podświetla się napis: ghd. Po upływie pięciu sekund!!! prostownica daje dźwiękowy sygnał, że jest gotowa do użycia. I rzeczywiście- płytki są nagrzane. Rozbawiło mnie to niezmiernie za pierwszym razem, ponieważ 5 sekund to czas tak krótki, że nie zdążyłam nawet podpiąć nieprostowanej obecnie części włosów. I świetnie- wreszcie nie muszę czekać kilku minut, aż prostownica raczy się nagrzać, tylko mam ją gotową do użytku niemalże natychmiast. ;-)

Mam włosy lekko falowane, kręcone- odkąd zaczęłam je olejować i o nie dbać. Prostowanie jednak nie sprawia najmniejszych trudności- wystarczy po danym paśmie przejechać prostownicą, uwaga, tylko raz! Nie trzeba ich więc dodatkowo łamać, poprawiając piętnaście razy to samo pasmo włosów. Włosy są idealnie proste i błyszczą się niczym tafla- efekt ten osiągałam jedynie wcześniej, wychodząc od fryzjera. Teraz w zasadzie co dzień czuję się tak komfortowo. Z lokowaniem również nie ma żadnego problemu- wystarczy jedno przejechanie prostownicą po paśmie i loczki są idealnie sprężyste i równe, dzięki idealnej do obu zabiegów szerokości płytek. Podoba mi się też fakt, iż płytki są idealnie gładkie- nie szarpią włosów, nie łamią ich, ani nie wyrywają. Komfort po raz kolejny. Nawet bez użycia lakieru ani innego utrwalacza- efekt utrzymuje się od rana do wieczora. Raz rozbawiła mnie też sytuacja, kiedy rano prostowałam włosy, wieczorem nałożyłam olejek, związałam włosy w kok, pod folię, pod ręcznik i za godzinę je rozpuściłam przed myciem- owszem, były tłuste od olejku, ale dalej idealnie proste. ;-D Aż się sama do siebie śmiałam. 

Tutaj efekt na moich włosach (przed, po prostowaniu, po lokowaniu: kolejno).



 
 Jak widzicie- nawet struktura włosa jest wygładzona, są bardziej lśniące i lejące się. Nie wiedziałam, iż prostownica może tak działać. ;-) Oczywiście, dalej nie zapominam o odpowiedniej pielęgnacji, o której pisałam Wam nie dawno. Tym bardziej, że w niedługim czasie mam w planach dekoloryzację i zmianę koloru, toteż o włosy muszę dbać podwójnie. Nie kupiłam jeszcze kosmetyków typowo termoochronnych, ale przy zakupie prostownicy nabyłam także olejek arganowy i odżywkę b/s z dodatkiem tego samego olejku- seria Kitoko, o których napiszę Wam szerzej w osobnym poście. Dzisiaj dodam tylko, że spokojnie zastępują mi one kosmetyki termoochronne- olejek poza zapachem wprost perfum, zabezpiecza i odżywia końce tak, że nawet nie wyglądają na poniszczone. Można go nakładać zarówno na suche, jak i mokre włosy, co jest bardzo świetnym wyjściem. Dzięki odżywce zaś włoski przestały mi się łamać i już nie widzę w zlewie stosu złamanych włosów- co najwyżej kilka. To tak tylko gwoli wtrącenia poza tematem- że przy stylizacji nie można zapomnieć zarówno o nasilonej pielęgnacji, jak i o termoochronie, którą można uzyskać nie tylko dzięki jedynie termoochronnym kosmetykom, ale także dzięki profesjonalnym wielofunkcyjnym.

Z prostownicą zaprzyjaźniłam się jednak nie tylko ja, ale i moja babcia- poniżej zdjęcia (przed, po mini-loczkach prostownicą, po ostatecznym uniesieniu). Babcia ma włosy krótkie, ze skłonnością do oklapywania, niezbyt podatne na stylizację.



 

I tutaj w sposób prosty widać wyraźnie, jak można potroić objętość włosów cienkich i nadać im odpowiedni kształt, jedynie wyginając na prostownicy włoski do środka (całość zajęła nie więcej, niż pięć minut). Gadżet więc nie tylko dla młodych. ;-)

Niżej zdjęcia samego cudeńka. ;-) Kolorki troszkę nierzeczywiste- jest idealnie czarno-złota, ale byłam zmuszona użyć flesha.






 
 Reasumując, polecam do absolutnie każdego rodzaju i długości włosów. ;-) Moją naczelną zasadą jest obecnie: jeśli stylizacja włosów- to tylko z GHD!

Jak się Wam podoba prostownica? Może mieliście z nią do czynienia, albo planujecie kupno?
xoxo
14:23:00 987 comments
Uf, wiem, dużo zapowiedzi ostatnio, ale mam dość gęsto rozplanowane notki- od jutra kilka recenzji, out, tak żeby 14 lutego móc planowo rozpocząć nowy duży konkurs. Postanowiłam te większe organizować tutaj a te mniejsze na FB. Myślicie, że to dobry pomysł? 

Lakiery HOT Colors to edycja limitowana. W Drogeriach Natura znajdziemy cztery odcienie- każdy ze ślicznymi drobinkami. Blue angel, pearl glow, red ice i golden nice to propozycje od marki, które znajdziemy w 10 ml buteleczkach, każda w cenie 7,99. 

Dzisiaj poza zdjęciami podglądowymi- także prywatne, bo mam już je w swojej kolekcji. Błyszczą się prześlicznie! ;-)

18:27:00 22 comments
Hej Kochane. ;-) Pojawiam się dzisiaj z zapowiedzią podkładów od My secret, które od 5 lutego znaleźć będzie można w Drogeriach Natura. Producent obiecuje idealne krycie, efekt matowej cery, zredukowanie porów i błyszczenia. Dostępne będą aż cztery odcienie w cenie 10,99 za 30 ml, czyli całkiem niezłej. 
Mam nadzieję, iż rzeczywiście się sprawdzi. ;-)  Na zdjęciach wygląda całkiem ciekawie.





 

Wypróbujecie? Ja z chęcią. Wybarwienia na zdjęciach wyglądają apetycznie. ;-)
xoxo
21:54:00 19 comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (71)
    • ▼  maj (20)
      • Paweł M. Arent - Medalion - recenzja
      • Miłosz Wołk - Łaniewski - Miejmy to za sobą - rece...
      • Sebastian Orszulik - Tam i z powrotem + trzy metry...
      • Joanna Kurek - Amartu-Ziqqu. Przebudzenie - recenzja
      • Karol Husak - Wcielone zło - recenzja
      • Kathryn Croft - Ostatniej nocy - recenzja
      • Maren Stoffels - Escape room - recenzja
      • Stanisław Lem - Głos Pana - recenzja
      • B. Dyakowski - Z naszej przyrody - recenzja
      • WP Rdzanek - Akord - recenzja
      • Bożena Bisewska - To, co nie pamięta - recenzja
      • Krzysztof Drozdowski - Wampir z Osielska - recenzja
      • Piotr Żymełka - Niewierny - recenzja
      • MAESTRIA - Selena. Córka dwóch światów - recenzja ...
      • Agnieszka Łepki - Domek nad jeziorem Borzymskim - ...
      • Kyra Parsi - Jak rozkochać gbura - recenzja
      • Marta Górna - Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świe...
      • Katarzyna Hewa - Małe wstrząsy - recenzja
      • Michael Connelly - Wilcza jagoda - recenzja
      • Barbara Seleman - Zanim spłonę - recenzja
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates