• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

 ALYS.  

Nauczyciel i uczennica. Zakazane uczucie, które nie miało prawa się wydarzyć. Swąd palonej podczas nielegalnych wyścigów motocyklowych gumy. Wiruje w głowie świat; w tle okrutny chichot przeznaczenia. 

ALYS. 

Jest pierwsza lekcja hiszpańskiego z nowym profesorem w ostatnim roku Twojej nauki przed pójściem na studia. Przedstawiasz się, mówiąc kilka słów na swój temat. Nagle na Twojej ławce ląduje dłoń, na której palcach wytatuowane są właśnie te cztery tajemnicze litery. Wiedziesz zszokowanym wzrokiem wyżej. Biała koszula, zawadiacko podwinięta do łokci i odsłaniająca muskularne przedramię. Kwadratowa szczęka, pokryta cieniem ciemnego zarostu. Usta, których jeden kącik wygina się w pewnym siebie uśmiechu. Dłuższe, nieco potargane włosy. Ale dopiero kiedy spoglądasz w te nieprzyzwoicie intensywnie błękitne oczy, dociera do Ciebie, co właśnie się stało... choć to przecież niemożliwe; to musi być jakiś okrutny żart losu. Głosy pozostałych uczniów cichną - wszyscy wpatrują się w Waszą dwójkę i dziwną chemię między Wami, od której aż iskrzy klasowe powietrze. Widziałaś już ten tatuaż - wczoraj, kiedy po Twoim debiucie na torze motocyklowym po raz pierwszy odwiedziłaś ekskluzywny klub Motors Hell i zatraciłaś się w tańcu, łączącym w sobie adrenalinę, gorycz poniesionej o włos porażki i zew wolności. To tak naznaczone palce przytulały Cię, kiedy kołysałaś się w rytm powolnej piosenki. A teraz są tu – nie w zadymionym, bezpruderyjnym pubie, a podczas lekcji... na szkolnej ławce. Czy to możliwe, że wczoraj ścigałaś się na motorze z tym, z którym będziesz od teraz miała hiszpański; z mężczyzną, który jeszcze wczoraj z Tobą flirtował i wymieniał zagadkowe uśmiechy, a potem porwał w rytm muzyki? Jaki jest procent prawdopodobieństwa, że w hermetycznym motocyklowym światku trafiłaś akurat na tego jednego, na którego nie powinnaś - własnego nauczyciela? Przyspieszają oddechy. Milknie tło. Zostaje tylko ciemny błękit i tusz... 


19:14:00 No comments

 Niewielkie miasteczko, a w nim ludzie owładnięci przyziemnymi problemami. Wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą. Nikt, nawet gdyby najlepiej się maskował, nie mógłby chować żadnych tajemnic. Czujne oko sąsiada, kolegi z pracy czy innego mieszkańca Walewic natychmiast rozszyfrowałoby każdy najpilniej skrywany sekret.  

Jesteś policjantem, żyjesz w tej wzorcowej mieścinie od urodzenia, kojarzysz każdego codziennie przemierzającego jej ulice. Nie masz na koncie sukcesów zawodowych, ale solidnie wykonujesz swoje obowiązki. Powinieneś zajmować się sprawami poważnymi: morderstwami, przemytem czy kradzieżami, ale nawet tych ostatnich nie ma w tym najspokojniejszym miejscu na ziemi, w którym mieszkasz. Zajmujesz się więc wlepianiem mandatów, stłuczkami czy pogadankami w przedszkolach i szkołach.  

„Miejscowi nie popadali zbyt często w konflikt z prawem, mieli inne zajęcia. (…) Czasami ktoś zdradził żonę, ale nawet to rzadko.” 

Działasz więc z poświęceniem w swoim zawodzie, który w niczym nie przypomina tego, jakim zajmują się Twoi ulubieni bohaterowie telewizyjnych seriali, oglądanych z tak wielkim zacięciem. Tych wszystkich komisarzy i śledczych, rozwiązujących mordercze zagadki jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wyciągających broń z szybkością błyskawicy i taśmowo pakujących zasługujących na to zwyrodnialców do więzienia. W Walewicach nie ma szansy, abyś mógł się w taki sposób wykazać. Na szczęście? Czasami łapiesz się na przewrotnej myśli, że może szkoda, iż Ty – Hubert Górski, nigdy nie będziesz w stanie pokazać światu, jak dobrym i przenikliwym stróżem prawa mógłbyś być, gdybyś miał na to prawdziwą szansę. Ale tu, w tym miasteczku, wszyscy, nawet Ty, skazani są na przeciętność, która nie zostanie zmącona jakimś frapującym doświadczeniem. Nie tylko nie możesz nawet marzyć o jakimkolwiek wydarzeniu, które odmieni Twoje perspektywy zawodowe, ale nawet o czysto teoretycznym awansie. 


18:16:00 No comments

Mawiają, że zemsta może być słodka. Ponoć najlepiej smakuje ta wykalkulowana na zimno i uczyniona w odpowiednio wyczekanym momencie; tym, w którym nikt się jej nie spodziewa. Na niewiernym mężu czy partnerze da się odegrać na mnóstwo wyszukanych sposobów. Zapewne za najbardziej wyrafinowany spośród nich można uznać... beznamiętne, wyrachowane i przemienione w makabryczny teatr zamordowanie zdradzającego... i ułożenie całej zbrodni w taką układankę, że winą za jej popełnienie zostanie obarczona jego kochanka. Niemogący utrzymać pewnej części ciała w spodniach, dawniej ślubujący Ci przecież miłość aż do grobowej deski, jest martwy. Jego nowa, choć wcale nie lepsza od Ciebie, oblubienica odsiaduje długi wyrok pozbawienia wolności - cóż za piękny spektakl z Twoją życiową rolą; pozamiatane! Wszystko wskazuje na to, że jesteś wręcz psychopatycznie doskonałą aktorką, której każdy z popełnionych czynów ujdzie na sucho. Czego więc jeszcze brakuje Ci do pełni szczęścia - zakładając, iż w ogóle jesteś zdolna do odczuwania takiej emocji? Nowego towarzysza życia oczywiście... Takiego, którego poczynania nie przemienią Cię z wdowy po lekarzu w czarną wdowę. Zważywszy na niedoskonałość większości mężczyzn, których inteligencja, spryt i makiawelizm pozostają daleko w tyle za Twoim, jego znalezienie może się okazać trudne – lecz nie niewykonalne. Czy poznany przypadkowo w barze Roger spełni Twe oczekiwania i... wdając się z Tobą w relację, nie skończy martwy? Tę historię przedstawi w niezwykle dynamiczny sposób Daniel Hurst w swoim najnowszym thrillerze “Wdowa po lekarzu”; powieści, od której nie można się oderwać przed poznaniem zakończenia. Ty przeniesiesz się zaś ze mną na początek tej mrożącej oddech i krew żyłach opowieści... 

15:20:00 No comments

Małżeństwo może pociągać za sobą różne skutki. Jednym daje szczęście, innym przysparza goryczy. Wybierając towarzysza życia, kierujemy się różnymi pobudkami. Część szuka dozgonnej miłości, druga chce zapewnić sobie wygodne warunki egzystencji, czemu uczucie zakochania może towarzyszyć lub nie. Najlepszy w takim przypadku byłby książę z bajki, najlepiej przystojny, bogaty i wpływowy. 😉 Takie połączenie gwarantuje, wydawałoby się, stan ciągłej nirwany i nieprzerwanej radości bytu. Okazuje się, że nie zawsze musi tak właśnie być, a sen może okazać się koszmarem na jawie.  

Jest rok 1973. Jesteś dwunastoletnią pannicą, pochodzącej z zamożnej i szanowanej rodziny Henao Vallejo, która w 1961 roku osiadła na stałe w Antioquii w Kolumbii. Nazywasz się Maria Victoria Henao, choć zwą Cię „Tatika” lub „Tata”.  

Twoja uwagę zwraca przystojny młodzieniec – Pablo Emilio Escobar Gaviria, mający aż dwadzieścia cztery lata i pochodzący ze społecznych nizin. Nazywają go „chłopakiem od skutera”, którym rozbija się z dumą po całej dzielnicy, wożąc swoje zdobycze – dziewczyny, których tabuny proszą go o „przejażdżkę”. Robi do Ciebie słodkie oczy, zagaduje i proponuje zawarcie bliższej znajomości, Ty jednak zdecydowanie odrzucasz jego zaloty. Wiesz przecież, że dzieli was niedopuszczalna różnica wieku, a rodzice prędzej umrą niż zaakceptują Wasz ewentualny związek. On jednak się nie poddaje. Korzysta z pomocy Twojej przyjaciółki z sąsiedztwa – Yolandy, która organizuje Waszą pierwszą randkę niedługo po Twoich trzynastych urodzinach. Jak ją przekonał? Padły słowa: „Wiek nie ma znaczenia. Nie bylibyśmy pierwszą ani ostatnią taką parą. Ona będzie matką moich dzieci... Chcę by została moją żoną i urodziła mi piątkę.” Ujął Cię elokwencją i darem opowiadania zajmujących historii. Imponowało Ci, że zdobywca licznych niewieścich serc zwrócił na Ciebie uwagę i z żelazną konsekwencją dąży do tego, abyś wyszła za niego jak najprędzej. W końcu zostaliście oficjalnymi narzeczonymi. 

17:11:00 No comments

Tam, gdzie sacrum ściera się z profanum, budzi się uosobiony diabeł, dostrzegając najskrytsze człowieka sny. “Czyż to nie piękny paradoks?” - pyta mój ulubiony raper w jednym ze swoich utworów. Podobnie wybrzmiewające, lecz w sposób o wiele bardziej literacki rozwinięte zapytanie, stawia przed czytelnikiem Krzysztof Bochus, znajdujący się na czele najbardziej cenionych przeze mnie rodzimych autorów powieści kryminalnych: “Ale czyż życie nie składa się z absurdów i przypadków? On sam był na to najlepszym dowodem. I czyż koniec jednego rozdziału nie jest zawsze początkiem następnego?”, po raz kolejny udowadniając kunszt własnego pióra. Choć zdania te, trafiające w moje mroczne serce niczym ostro zwieńczony sztylet, zamykają kolejną część przygód dziennikarza śledczego Adama Berga, postanowiłam rozpocząć nimi swoją recenzję “Klątwy Lucyfera”; tym razem bynajmniej nie ze zwyczajowej przekory, a... sygnalizując już na “dzień dobry”, że w książce Autora po raz kolejny nic nie jest takie, jakim mogłoby się wydawać, co okaże się rozrywką na iście mistrzowskim poziomie dla każdego miłośnika suspensu oraz skrzyżowania dobrej literatury kryminalnej z sensacyjną.  

“Z centrum profanum wylądował w sercu sacrum. Jak się tu znalazł?” 

Wyśmienitą zabawę czas zacząć - nie zabraknie w niej odległych geograficznie podróży, zaginionych skarbów, zagadek historycznych, humorystycznych anegdot, realistycznych kreacji bohaterów, językowych rewolt i zawiłych intryg oraz... dobrej kuchni. Nie wykażę się ani odrobiną przesady, jeżeli z uznaniem stwierdzę, że Bochus tworzy historie dla wymagającego czytelnika; pasjonata wielu dziedzin, których kolaż... przeistoczy się w niepowtarzalną mozaikę doznań i przeniesie w inny, porywający, składający się z miliona barw świat. 

18:27:00 No comments

Trzy siostry, niezwykle mocno ze sobą związane i połączone jedną traumą, która wywróciła ich życie do góry nogami. Tą, której nie powinno doświadczać żadne dziecko. Jesteś jedną z nich i pomimo że już dorosłaś, nie możesz zrozumieć, jak to możliwe, że człowiek jest zdolny do czegoś takiego. Zła matka – dwa prozaiczne słowa, które, zestawione ze sobą, kryją w sobie tyle bólu, że można by nim obdzielić cały świat. Upokorzenie, straszliwy zawód, poczucie niczym niezawinionej krzywdy doznanej od najbliższej osoby. Tej, która wydając dzieci na świat, zobowiązana była do zapewnienia im miłości, opieki i szczęśliwego dzieciństwa. A tymczasem... 

16:16:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (79)
    • ▼  cze (8)
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates