• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Czyż nie potrzeba geniuszu, aby podsumować zwichrowany sposób postrzegania otoczenia przez oderwanego od rzeczywistości psychopatę jednym celnym zdaniem: “Kiedy ma się prawie trzydzieści lat, nie zna się świata, lecz wierzy w bezgraniczne dobro rodziców, do głowy przychodzą dziwne pytania”? Potrzeba. Alternatywnie można też nazywać się Max Czornyj, być literackim Maestro zbrodni i zaproponować wymagającym czytelnikom, przepadającym za lekturami spod ciemnej gwiazdy, kolejną mrożącą krew w żyłach i dopracowaną w każdym najmniejszym detalu propozycję, stanowiącą udaną próbę wniknięcia w umysł mordercy... a może tylko kogoś, kto widział teraźniejszość w zupełnie innych barwach niż wszyscy. Gdzie przebiega granica między szaleństwem a istotą zła? Co stanie się, jeśli ścieżki tych dwóch niematerialnych bytów przetną się w tym samym punkcie, nomen omen, materializując się w jednej makabresce – lub ich szeregu? Na te pytania odpowiedzi próbuje udzielić Mistrz mroku w swojej najnowszej, opartej na faktach książce, zatytułowanej prosto i przerażająco: “Ed Gein”. Gdyby to imię i nazwisko występowały oddzielnie, z pewnością nie budziłyby grozy ani negatywnych skojarzeń. Postawione obok siebie, równie dobrze mogłyby zostać zastąpione dwoma innymi wyrazami: DIABELSKI KRAWIEC. 

“- Niczego o mnie nie wiecie - szepczę.” 

Pochodzisz z religijnej rodziny, która w kościele bywa kilka razy w tygodniu. Pracującemu w sklepie ojcu, nocami dorabiającemu jako grabarz, zdarza się zgrzeszyć - napatrzywszy się na różne dziwy, czasem zagląda do kieliszka. Matka jawi Ci się zaś jako istota święta, wiodąca w domu prym i zarządzająca familią. To ona od najmłodszych lat wpaja Ci, by nigdy nikomu nie ufać, jako że w ludziach tkwi zło. Dzięki niej wiesz, że najgorsze są kobiety; ladacznice, wodzące mężczyzn na pokuszenie. Robisz wszystko, by przypodobać się jej i Bogu - przecież tak trzeba.

21:39:00 No comments

Uwielbiam w kryminałach bohaterów, którzy wzbudzają moją sympatię - zamiast jedynie prowadzić metodycznie suche śledztwo, dają się poznać z barwnej strony dzięki unikatowej kreacji. Właśnie taki duet zaprezentował Marcel Moss, do którego twórczości wróciłam po dłuższej przerwie spowodowanej rozczarowaniem jedną powieści, w swojej najnowszej książce, będącej piątą częścią cyklu “Echo”. Żałuję, że to nie Sandra i Igi zdominowali fabułę “Przeklętych”, bo bycie częścią ich pełnych uroku i dobrego humoru słownych utarczek zagwarantowało mi nie lada rozrywkę. W kontrze do nich stoi postać siostry zakonnej Felicji, którą można by znienawidzić... Można by – jeśli jej postępowanie, podobnie jak czyny jej zakonnych towarzyszek, byłoby, pomimo fikcji literackiej, wykreowane choć trochę realistycznie. Choć bowiem wymyślony świat rządzi się swoimi prawami i jest właściwie nieograniczony, od niego także wymaga się pierwiastka rzeczywistości. Ku swojemu pozytywnemu zaskoczeniu muszę jednak przyznać, że urlop od “mossowania” dobrze mi zrobił - a najnowsza historia Autora porwała mnie w kilka chwil, zabierając w górską wyprawę i to z rodzaju tych, które lubię najbardziej – bo zimową. Czyż może być lepsze miejsce dla fabuły kryminału niż teren otulonych śniegiem szczytów? 

“Ty, ja, śnieg i mroczne góry. Czy może być lepiej?” 

Odkąd współtworzona z Igim agencja detektywistyczna ECHO osiąga sukces za sukcesem, musisz dbać również o to, za czym nie do końca przepadasz – czyli utrzymanie całej, krążącej wokół Was medialnej otoczki w ryzach. Udzieliwszy kolejnego sztywnego i beznadziejnego wywiadu, który zapewne i tak ostatecznie przybierze zupełnie inny kształt niż oczekiwany, najchętniej spisałabyś ten dzień na straty. Zapewne tak właśnie by się stało, gdyby nie fakt, że klientka zgłosiła się do Ciebie z nietypowym zleceniem... stanowiącym wyzwanie, które kochasz podejmować. 

17:56:00 No comments

 Posiadanie dwóch (lub więcej) twarzy jest immanentną cechą ludzkiego charakteru. Inną prezentujemy w pracy, odmienną w domu czy obecności dzieci. Zmieniamy nasze maski w zależności od sytuacji i związanych z nią okoliczności.  

Doskonale w swoim utworze rapuje o tym grupa Płomień 81: “Dobrze pamiętam wszystkie nieszczere twarze / Fałszywych ludzi ukrytych pod kamuflażem / Kłamstwo z nimi idzie w parze (...) taki przyjaciel to złudne bóstwo / To wielkie oszustwo, a takich ludzi jest mnóstwo.” 

Podobnie jest u roślin. Natura wiele z nich również wyposażyła w cechę dwulicowości. Trzeba przy tym pamiętać, że jest ona znacznie dalej idąca, a konsekwencje jej nierozpoznania o wiele bardziej bolesne niż w przypadku banalnej i powszechnej ludzkiej przywary.   

„Głębie naszych lodówek, spiżarni, apteczek i ogrodów skrywają śmiercionośny sekret. Wystarczy z bliska przyjrzeć się ziarnku kawy, płatkowi chili, makówce, strzępkom pleśni Penicillum, liściowi naparstnicy, grzybkowi halucynogennemu, szczytowi konopi indyjskiej, nasionku gałki muszkatołowej czy komórce drożdży piwnych, aby odnaleźć w nich dawkę trucizny.” 

Bardzo często z pozoru niewinne i wizualnie piękne przedstawicielki flory posiadają ukryte dla oka oblicze z piekła rodem. Tylko znawcy są w stanie je rozpoznać i użyć do swoich celów. Przekonały się o tym całe rzesze mężów, kochanków, spadkodawców, a nawet panujących królów czy książąt. Podawane w odpowiednich ilościach wyciągi z roślin stały się przyczyną gwałtownego zejścia z ziemskiego padołu bardzo wielu z nich. Cóż, posiadanie władzy czy bogactwa ma swoje konsekwencje. 😉 Pewnie niejednokrotnie ofiary mijały źródło swojego nieszczęścia, zachwycając się jego wyglądem i bujnością, nie podejrzewając, jak bardzo jest niebezpieczne. Zaznaczę na wszelki wypadek, że pomimo uderzającego podobieństwa, nie mam na myśli kobiet, a wyłącznie rośliny. Niektóre z nich stanowiły żelazny repertuar w zielniku zręcznego truciciela. 

21:46:00 No comments

RECENZJA PATRONACKA 👑

Jeśli miałbyś przeczytać w tym roku jedną książkę - nie pożałujesz, jeżeli wybierzesz “Kamień tunguski” Krzysztofa Bochusa. To porywająca opowieść nie z tego świata, pełna przygód, akcji i niebezpieczeństwa. Okolona tajemnicami historii, naznaczona pierwiastkiem magii, przenosząca w miejscach i czasie; nieszablonowa literacka podróż, jaką warto przeżyć chociaż raz... choć po nim zawsze zapragnie się więcej - powieściowych wariacji, inteligentnych łamigłówek oraz zwichrowanych rzeczywistości, zastępujących tę obecną. Jak bardzo miałcy bylibyśmy jednak, gdybyśmy nie pragnęli czegoś ponadprzeciętnego?  

“Oczekiwałem filmu przygodowego, a wyszedł krwawy kryminał z elementami horroru.” 

W tle tym razem nie wybrzmiewają dźwięki Taniejewa; nie jest to nawet Chopin. Podczas tej wyprawy, a właściwie wielu geograficznych relokacji, towarzyszy nam Pyotr Ilyich Tchaikovsky – z twórczością pełną uniesień, tęsknot i wzruszeń; tak emocjonalną jak żadna inna i właśnie przeto tak piękną. Gotowy? Jeżeli nie jesteś teraz, możesz nie być już nigdy... 

17:05:00 No comments

Jako dziecko byłam zafascynowana Baśniami braci Grimm, których jedne z adaptacji na kasetach WHS oglądałam dopóty, dopóki te całkowicie się nie zniszczyły. Wielokrotnie zastanawiałam się, co byłoby, gdyby ta lub inna historia zyskała zupełnie inne postaci, alternatywne zakończenie albo co stałoby się, jakby fabuła przebiegała w całkowicie odmienny sposób. O rozważaniach tych zapomniałam na wiele lat, podobnie zresztą jak zarzuciłam pisanie własnych baśni (z serii: czego jeszcze o mnie nie wiesz) - wszak w szarej codzienności, niebędącej światem rodem z bajek, próżno szukać miejsca na tak magiczną dawkę finezjo-fantazji. Sięgając po “Zaklęte miasteczko”, będące kontynuacją “Godziny czarów” Małgorzaty Starosty, absolutnie nie spodziewałam się, że to właśnie ta propozycja czytelnicza na powrót przeniesie mnie w rzeczywistość stworzoną na podstawie podań, wierzeń i bajań przez Jacoba Ludwiga oraz Wilhelma Karla Grimm, odpowiedzialnych za zredagowanie, opracowanie literackie i opublikowanie znanych i kochanych, choć niepozbawionych mroku Baśni. 

“(...) wszystko, co wydaje się niemożliwe, staje się realne, jeśli jest się gotowym, by to ujrzeć.  

Wykreowane przez Małgorzatę Starostę ze swadą, ogromną dozą dobrego humoru i językową biegłością, uśmiechającymi także starszego czytelnika, “Zaklęte miasteczko” dedykowane jest przede wszystkim dzieciom w wieku 9-12 lat. Przyznam jednak, że jako miłośniczka zaczarowanych historii z nutami ciemności i niepewności, doskonale bawiłam się podczas lektury - pełnej przygód, zabawnych sytuacji i nieszablonowo wykreowanych bohaterów. To idealna propozycja na zbliżające się Halloween, ale także świetny pomysł na prezent pod choinkę. Jestem pewna, że ta nietuzinkowa opowieść sprawi frajdę nie tylko małoletniemu, ale także czytającemu dziecku rodzicowi i... wszystkim kociarzom, jako że w tym Miasteczku ważną rolę odgrywa pewien zaczarowany futrzak. 😉  

“Jak wyglądał ten inny świat?” 

18:51:00 No comments

Wyobraź sobie, że istnieją obok siebie dwa autonomiczne światy. Ten pierwszy jest czymś w rodzaju starej, dobrej ziemi; drugi - czymś w rodzaju Elizjum rodem z greckich mitów, miejscem wiecznej szczęśliwości i ciągle panującej wiosny. To Mirror, który wychynął zza chmur i rozpostarł się nad największymi miastami planety, stanowiąc ich lustrzane, a jednak znacznie doskonalsze, odbicie.  

„Mirror budził fascynację. Jak zresztą wszystko, co można tylko zobaczyć, ale nie dotknąć. Świat będący odbiciem naszego, wysoko nad naszymi głowami. Kto by nie pomyślał, że to niesamowite?” 

Pojawił się znienacka piętnaście lat temu – w 2027 roku. Nikt nie wiedział skąd się wziął. Po początkowych obawach, ludzie zaakceptowali zaistniałą sytuację, kiedy przekonali się, że ze strony nowego świata nic im nie grozi. Nawiązano kontakt z jego mieszkańcami, zwanymi Najwyższymi; istotami nieróżniącymi się od ludzi, jednak dysponującymi ogromną mocą nazwaną magią. To właśnie ona sprawiła, że przed laty przenieśli się do Mirroru, a dzięki nim pojawiła się także na ziemi. Stanowiła dar od Najwyższych, lecz szybko okazała się przekleństwem. Nie ma nic wspólnego z nadprzyrodzonymi mocami, znanymi z dziecięcych bajek, lecz jest potężną siłą, która nieodwracalnie uzależnia wszystkich, którzy ją stosują. Stają się jej niewolnikami.      

„Prawdziwa magia jest mroczna i wciągająca; ma postać opalizującego błękitnego płynu cenniejszego niż złoto i uzależnia bardziej niż najsilniejszy narkotyk. (…) Bogaci i wpływowi ulegli jej pierwsi, za pojedynczą kroplę sprzedawali swoje dusze. (…) Ludzie mordują, by ją posiadać. Ludzie umierają, bo ją posiadają.” 

18:15:00 No comments

RECENZJA PATRONACKA dla czarującego, wciągającego oraz pełnego magii gotyckiego horroru YA! Musisz to przeczytać. 🦋 

 
Myślałaś, że będzie im lepiej bez Ciebie – Twojej kochanej mamie i nastoletniej siostrze, będącej jednocześnie najlepszą przyjaciółką. Spokojniej, pewniej, normalniej. Bez Twoich zaburzeń afektywnych dwubiegunowych i epizodów hipomanii. Ostatni z nich skreślił Cię zarówno w oczach znajomych ze szkoły, jak i kolegów z kółka teatralnego, przynoszącego Ci coraz więcej sukcesów. Szaleństwo. Zachowanie całkowicie nieprzystające do codziennego. Nachalność. Alkohol; morze alkoholu, które u maniakalnej szesnastolatki spowodowało całkowity upadek. Potem już tylko podążające za Tobą po licealnych korytarzach śmiechy, wytykanie palcami i filmiki krążące za plecami. Z gwiazdy – wyrzutek. Dość tego. Dość. Zamykasz się w sobie. Nie jesz. Ignorujesz otoczenie. Postanawiasz wszystko zakończyć. Garść tabletek, przełykanych szybko, szybciej; byleby nie dotarło do Ciebie, co właściwie robisz. Zanim zapadnie całkowita ciemność, Twój wzrok spoczywa na nakreślonym naprędce liście pożegnalnym. Mamo, Vivi… Przepraszasz. Tak bardzo przepraszasz. Kurtyna. Budzisz się w szpitalu, bo ktoś tam na górze zadecydował, że to jeszcze nie Twój czas. Pora na zmiany – przed Tobą terapia i całkowicie nowe życie. Wasza trójka przeprowadza się do odziedziczonego przed laty przez mamę domu Twoich dziadków, który stał pusty i niszczał od chwili ich owianego tajemnicą zaginięcia. Zapuszczonego domiszcza, pełnego dźwięków, jakie wydawać potrafią tylko wiekowe budynki, pamiętające… zbrodnie z dawnych lat. Czy miejsce uważane za nawiedzone na pewno jest odpowiednim na świeży start? Dlaczego Twoja mama, która unikała tej posiadłości, odkąd była czterolatką, nagle zdecydowała się przenieść z Wami akurat tam – do „Domu masek”, który… stanie się idealną lokalizacją do rozegrania młodzieżowego horroru, stawiającego u każdego czytelnika wszystkie włoski na ciele?  

18:22:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (79)
    • ▼  cze (8)
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates