Mawiają, że jeśli znajdziesz się wśród wron – musisz krakać tak jak one. A przynajmniej powinieneś. Dopasować się niczym kameleon i pod żadnym pozorem nie wygłaszać opinii sprzecznej do tych wypowiadanych przez resztę. To nic, że nie zgadzasz się ze zasłyszanymi słowy. Przecież nie możesz się wychylać; masz powoli przeobrażać się w bezwolną owcę, ślepo podążającą za tłumem na sam skraj urwiska. Gdy do niego dotrzesz, skoczysz - jeżeli tylko Ci każą. Powtarzaj po pozostałych. Porzuć swoje stylowe ubrania, od lat określające Twój charakter i posiadane preferencje. Nie wyrzucaj ich, na to zabraknie Ci serca, które jeszcze, nie do końca oszronione wszechobecnym mrozem otoczenia, posiadasz. Schowaj je jak tchórz na dno szafy, wyjmując tylko wówczas, kiedy nikt poza milcząco ferującym swe wyroki księżycem nie patrzy. Wstydź się tego, kim jesteś i nie miej siły o to walczyć, coraz bardziej upodabniając się do szarej, bezkształtnej masy bezosobowych “wszystkich”. Odwracaj wzrok, kiedy ktoś staje się ofiarą szkolnej elity i wysuszonymi, poszarzałymi od kłamstw ustami szepcz błagalnie pod nosem: jak dobrze, że to nie ja.
Nie zrobiłam żadnej z tych rzeczy. Dziś jeden z moich dumnych tatuaży po przetłumaczeniu głosi: “wierna swoim przekonaniom”.
Tobie zaś udało się wtopić w otoczenie – lecz czy stając się tłem, nie zostałeś nikim?
Tylko przystając do przeciętności przetrwasz, mając w pamięci, że każda odmienność uczyni z Ciebie cel. Wśród elitarnych jedynie z nazwy wartością nadrzędną przeciętność; oryginalność koniecznym do wytępienia złem - złamania, zniknięcia, przemalowania czerni bielą, by pokryć ją szarością jedynych objawionych prawd.
Armia nijakich, wyzutych z życia i własnej tożsamości botów; wyglądające identycznie oddziały kwadratowych łbów.
Taki powinieneś się stać, znalazłszy w szeregach rzekomych wybrańców.
To tylko liceum. Trzy lata piekła. Mniej niż 600 dni – wiem; liczyłam.

.png.PNG)
