Strach to zjawisko, które ma wiele twarzy. Z jednej strony stanowi przykre doświadczenie, z drugiej - jest swoistym wentylem bezpieczeństwa, uruchamiającym reakcje obronne organizmu, będąc ważnym elementem instynktu przetrwania. W sytuacjach zagrożenia zmusza do podjęcia walki, gdy jest to nieuniknione albo skłania do ucieczki, pozwalającej ratować życie. Niewątpliwie strach jest jednym z najsilniejszych atawistycznych odruchów, do jakich zdolny jest człowiek - niezwykle trudno go powściągnąć, a bardzo łatwo wywołać. Zwłaszcza masy ludzkie są niezwykle podatne na jego działanie. Dlatego też posługiwanie się bodźcami wywołującymi panikę jest jednym z ulubionych narzędzi, jakie stosują politycy oraz inne podmioty, dążące do zdobycia lub umocnienia sprawowanej władzy.
Socjologia wykształciła nawet pojęcie „zarządzania strachem”, rozumiejąc przez nie strategię socjotechniczną i propagandową, sprowadzającą się do instrumentalnego eksploatowania tej emocji w celu kontrolowania i manipulowania całymi grupami osób, a nawet narodami. Wykorzystuje się do tego istniejące lęki społeczne - wszystko po to, by wpływać na umysły w pożądany sposób. Wywołanie poczucia zagrożenia powoduje skupienie się społeczeństwa wokół tego, kto umie w jego pojęciu je zdefiniować i zaproponować skuteczne środki zaradcze.
„Zdolność wywołania u kogoś strachu to najtańszy i najefektywniejszy sposób, aby go kontrolować.”
Zjawisko zarządzania strachem stało się tematem książki Roberta Peckhama „Strach. Inna historia świata”, poddającej je gruntownej analizie. W przedmowie Autor stwierdza, że: „Strach jest środkiem pozyskiwania władzy i (…) jest wzbudzany przez ludzi, którzy na nim korzystają – niezależnie od tego czy są to politycy, ruchy religijne, organizacje medialne, firmy technologiczne, instytucje farmaceutyczne czy finansowe.”

.png.PNG)