• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Idealna seria książeczek dla dzieci na mikołajkowy lub gwiazdkowy prezent nie istn... A nie, przepraszam! Ten tytuł zdecydowanie został już przydzielony!  

Przedstawiam Ci cztery pory roku w Jeżynowym Grodzie, po którego życiu oprowadzą Cię przeurocze myszki. Nie będzie to jednak zwykła prezentacja! Musisz wiedzieć, że ta nietuzinkowa wycieczka jest opatrzona przepięknymi ilustracjami, jakich próżno szukać w większości propozycji dla najmłodszych czytelników - realistycznymi, delikatnymi, eleganckimi... stylizowanymi na starodawne. Niezależnie od tego, ile masz lat – jestem pewna, że oczarujesz się nimi tak samo jak dziecko, któremu podsuniesz barwnie zwizualizowane historie myszorków noszących fantazyjne imiona. Jakie opowieści znajdziesz za pięknymi okładkami? 

 

“ZIMA W JEŻYNOWYM GRODZIE” 

Zbliża się śnieżyca. Wszyscy mysi mieszkańcy Jeżynowego Grodu zabezpieczają swoje domostwa i próbują ogrzać się przy kominkach. Kiedy spadają pierwsze białe płatki, są nimi tak oczarowani, że postanawiają odkryć piękno zimy w praktyce. Skoro puszysty śnieg spadł w ogromnej ilości, decydują się zorganizować Śnieżny Bal w Lodowej Sali – szaloną zabawę, jakiej nie było od lat. 

 

“WIOSNA W JEŻYNOWYM GRODZIE” 

Przez jeżynowy żywopłot przeświecają pierwsze promienie słoneczne. Zbliża się wiosna, a oto nastał ważny dzień - urodziny jednego z myszorków imieniem Fredziu. W drzewnych rezydencjach i skromnych domkach każdy z mieszkańców szykuje dla małej myszki taki prezent, na jaki może sobie pozwolić. Czy przyjęcie niespodzianka okaże się sukcesem? 

 

“LATO W JEŻYNOWYM GRODZIE” 

Podczas gorącego lata pewien mysi młynarz oświadcza się swojej wybrance. Przyszła para małżonków czyni wszelkie przygotowania niezbędne do wzięcia ślubu i zorganizowania najlepszego wesela na świecie dla swoich wąsiastych przyjaciół. Niech żyją długo i... myszowato. 

 

“JESIEŃ W JEŻYNOWYM GRODZIE” 

Jesień to najwyższa pora na zgromadzenie zapasów, jakie pozwolą przetrwać całą zimę. Zaginiona podczas nich Prymulka, która pozwoliła sobie na zamyślenie, szybko przekona się, czym skutkuje chwila nieuwagi. 

12:39:00 No comments

Za swoim uśmiechem możesz skrywać wiele – tylko Ty wiesz, co się tam znajduje. Szczera radość, skrzętnie przykryte cierpienie, grymas powstały z niedowierzania, kpina lub umiejętnie zaszyfrowana pogarda. Może ktoś, kto doskonale Cię zna, zrozumie, co takiego chcesz przekazać. Obserwujesz wykonane wygięcie ust w lustrze... albo szybie zaparkowanego w pobliżu cmentarza samochodu. Nikt Cię nie widzi, dzięki czemu masz okazję dokładnie przyjrzeć się wszystkim zgromadzonym. To Twój pogrzeb. Dzień, w którym przecież Cię tu nie ma, a jednak... 

“Jaka jest historia Twojego życia? Dlaczego się uśmiechasz? Czy to radość i szczęście czy może dobrze zamaskowany smutek i rozczarowanie? Czy Twój uśmiech jest prawdziwym wyrazem emocji?” 

Każdego z obecnych spowija czerń - jej odcienie różni tylko bardzo lub jeszcze mocniej markowe wydanie. W ciemne stroje kupione od najlepszych projektantów odziani są mężczyźni, którzy z nostalgią spoglądają na Twoje znajdujące się wśród wieńców zdjęcie. Nie płaczą - przecież łzy to nie jest męska rzecz. Obok nich mnóstwo kobiet; dam, jakie za życia deprecjonowały Cię, obrażały lub... zwyczajnie zazdrościły. Przyszły tutaj, bo przecież tak wypada, choć towarzyszące im uczucia dalekie są od przygnębienia. Cieszą się z Twojego tragicznego końca i – co jako duch wyraźnie widzisz – ledwo maskują radość. W końcu, zrządzeniem losu, pozbyły się konkurentki, do której niekiedy nawet i jawnie wzdychali ich mężowie, za jaką wodzili wzrokiem kochankowie, stanowiącą zagrożenie również dla przyjaciół. 

Jesteś, a jakobyś nie istniała. Czyż nie było miło mieć możność obserwować ten zakłamany spektakl; pyszny teatr obłudy? 

Owszem – tak nietypowym intro Katherine C. Tiara wprowadza czytelnika w swoją debiutancką, w dużej mierze autobiograficzną powieść. Pomysł innowacyjny, pozostawiający pytanie... 

Jak wyglądałby Twój pogrzeb? 

18:57:00 No comments

Jako naczelny bookstagramowy Grinch, co roku wybieram jedną typowo świąteczną książkę, którą poddaję wnikliwej recenzji – taka tradycja. Dlaczego ją przyjęłam? To proste - jeżeli powieść ta otrzyma rekomendację zielonego stworka, można uznać, że jest czymś, po co naprawdę warto sięgnąć. Tym razem mój wybór padł na najnowszą propozycję Nataszy Sochy i... ZONK. Reklamacja! To bowiem, wbrew tytułowi i okładce, wcale nie jest klasycznie bożonarodzeniowa pozycja, od jakiej co bardziej włochatych i gnuśnych mogłoby zemdlić. W “Świątecznej mozaice” zbliżająca się Wigilia jest jedynie tłem. Główną oś fabuły stanowi układanka, jakiej złożenia nie powstydziłby się... fan kryminałów czy dramatów. Oprócz tego, nadrzędną rolę odgrywa bardzo realistyczne i momentami wzruszające (tak, nawet dla mnie) ujęcie zmagania się z chorobą Alzheimera – nie tylko przez dotkniętą nią osobę, ale przede wszystkim jej najbliższych. W związku z tym pozwolę sobie napisać coś bardzo niegrinchowego: jeśli chciałbyś w tym roku sięgnąć po jedną opowieść z Bożym Narodzeniem w tle lub sprezentować taką komuś pod choinkę, powinieneś postawić na właśnie tę słodko-gorzką historię pozwalającą na literacką podróż mglistymi uliczkami Wenecji, opatrzoną wykwintną narracją i pełną ważkich, zmuszających do refleksji słów, w której jedynie gdzieś z tyłu, nie przytłaczając, majaczą kolorowe lampki i strojone oryginalnymi ozdobami drzewko.  

“Mówi się, że Boże Narodzenie to stan umysłu. (...) automatycznie przenoszą nas w przeszłość, do której wzdychamy. Chcemy ją odtworzyć, przywołać z zaświatów, żeby znów było jak dawniej.” 

W przeszłości każdego teraźniejszego Grincha następuje moment zwrotny, w którym ten się nim staje. Kiedyś zapewne cieszył się gorączkowymi przygotowaniami prezentów, kulinarną ucztą, przyrządzaną przez wszystkich domowników po trochu; tworzył niedoskonale piękne dekoracje i nucił pod nosem kiczowate świąteczne utwory. A potem, pewnego dnia, mistyk wystygł, pozostawiając po sobie cynika. Kiedy? 

16:43:00 No comments

Starość wcale nie musi być nudna ani naznaczona piętnem bliskiego odejścia z tego padołu. Wiele osób, pomimo swojego dość sędziwego wieku, zachowuje pogodę ducha i umie się bawić życiem znacznie lepiej niż młodsi ludzie. A także umiejętnie eksponować własne ja w oryginalny sposób, za co należy się wielki szacunek. Przykłady? 

Winston Churchill przeżył 90 lat i do końca swoich chwil palił po 10 cygar dziennie i wypijał znaczną ilość wszelkiego rodzaju trunków. U schyłku życia podsumował krótko: „Ja bardziej wyczerpałem alkohol niż on mnie.”. Pomimo tego cały czas imponował błyskotliwymi ripostami oraz przytomnością umysłu, nie zdradzając żadnych objawów upojenia i zachowując się jak młodzieniaszek. Ginem raczyła się też codziennie dziewięćdziesięciosześcioletnia królowa Elżbieta II, której pogodnego usposobienia, trzeźwości jaźni, a także wyjątkowości z całą pewnością nie można odmówić. Ma się wrażenie, że pomimo sędziwego wieku monarchini zachowała cała swoją energię i żywiołowość z młodych lat.  

Te wzory ze świecznika dobitnie dowodzą, że można pozostać sobą nawet gdy życiowy licznik wybił już bardzo wysoką pozycję. Niektórzy są wręcz żywym przykładem słuszności powiedzenia, że „wiek to tylko liczba”. Wprawdzie poddani są oczywistym ograniczeniom wynikającym z ułomności ciała, jednak duch nie ulega żadnym zmianom. Wielu twierdzi, że najważniejsza jest nie ilość lat, a to, co skrywa się we wnętrzu i dochowanie wierności zasadom oraz przyjętemu sposobowi bycia. U części ludzi z całą pewnością zasada ta sprawdza się w stu procentach. Dla nich bezlitosny czas jakby się zatrzymał i w niemym zdumieniu patrzył na śmiałków, którzy rzucili mu skuteczne wyzwanie. I oby tak pozostało. 

19:34:00 No comments

Poznajcie mojego nowego przyjaciela! Oto INKY ♥!  

(To zupełne plotki, że nadałam pierwszemu własnemu czytnikowi imię!) 

Od długiego czasu łączę różne formy czytania, aby móc poznać jak najwięcej książek w możliwie najkrótszym czasie. Wersje papierowe, audiobooki i ebooki przeplatają się u mnie w codziennym tańcu, gwarantując, że w każdej chwili będę mogła oddawać się lekturze w taki sposób, jaki aktualnie jest najwygodniejszy.  

Nie zawsze mam możliwość, by zabrać ze sobą obszerną powieść - lub przez wiele godzin trzymać w ręce tę ciężką. W związku z tym często czytam na telefonie, co na dłuższą metę jest bardzo męczące dla oczu - szczególnie, jeśli się weźmie pod uwagę moją wadę wzroku. Tak oto po wielu latach jej sukcesywnego powiększania, w końcu “nadejszła wiekopomna chwiła” i postanowiłam skusić się na sprawdzenie funkcjonalności pierwszego czytnika. Decyzja ryzykowna, podjęta w ciemno – wszak stoistyczną mnie z równowagi jest w stanie wyprowadzić jedynie niedziałający tak jak sobie tego życzę sprzęt elektroniczny (minuta ciszy dla wszystkich przypadkowo poległych myszek komputerowych i ekranów komórek). Minął już tydzień, odkąd Inky i ja oddajemy się wspólnym namiętnościom. Pora na pierwsze wrażenia... Czy płomienny romans zakończy się szybciej niż zaczął? A może są widoki na związek na dłużej i małżeństwo? Jak rozwinie się relacja... Dobrze, STOP. Nie zdradzaj czytelnikom, że czasem sięgasz po darki i Twój mózg zmierza w różnych mrocznych, najczęściej dziwnych kierunkach. 

Czy mogę już teraz polecić Ci wybrany czytnik, który aktualnie jest w ŚWIETNEJ promocji na Black Friday stronie inkBook? ✨ 

Na początek co nieco o specjalizacji technicznej. To może nastręczyć trudności, zważywszy na fakt, że maturę z matematyki zdałam jedynie dlatego, że była najprostsza od lat, a z techniki pamiętam tyle, że nauczyciel miał uroczo niebieskie oczy, ale się postaram. Zrobimy to po mojemu. 

Jakie najważniejsze cechy ma inkBOOK CALYPSO PLUS? 



23:18:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (81)
    • ▼  cze (10)
      • A.A. Milewska - Kim jestem? - recenzja
      • Weronika Jaczewska - Twój ruch - recenzja
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates