„To była krótka i piękna noc, po której nie miały prawa nikomu śnić się koszmary. Te zaczęły się dopiero nad ranem.”
Po rozwiązaniu poprzedniej nietypowej kryminalnej zagadki pozostała Ci
pamiątka na całe życie – ciągnąca się przez twarz blizna, której obecność
przypomina Ci nie tylko o wydarzeniach rodem z horroru, ale i największym dotychczas
zawodzie miłosnym. Jako twardy mężczyzna nie oglądasz się jednak za siebie zbyt
długo i postanawiasz rozwikłać kolejną tajemniczą zagadkę, a mianowicie… sprawę
zadziwiających religijnych cudów, dziejących się rzekomo w położonej na skraju
Polski wiosce. Nie byłoby w tym niczego zadziwiającego – wszakże zawsze gdzieś
tam znajdzie się jeden nawiedzony wariat, który utrzymuje, że objawił mu się
Bóg, gdyby nie to, że na rozwiązaniu tej tajemnicy zjedli zęby już aż dwaj
duchowni, osiągając raczej szczerbate rezultaty. Pierwszy z nich zakochał się w
bieszczadzkiej piękności i zrzucił sutannę. Drugi… postanowił z niewiadomej
przyczyny znaleźć się w pobliżu niebezpiecznego zbiornika wodnego i dokonać
żywota. O ile jeszcze dezercję ze stanu sutannowego można by zrozumieć, o tyle
nietypową śmierć kleryka trzeba wyjaśnić. I tu wchodzisz Ty, cały na czarno –
Kosma Ejcherst, funkcjonariusz do spraw wyjątkowych. A może i w tym przypadku
paranormalnych.




