„Napisał. Cześć. Nic więcej, patrzyła na pięć liter, nie zdając sobie sprawy, że zmienią jej życie. Na zawsze. Bezpowrotnie.”
Wiele lat temu Hugo w programie telewizyjnym utrzymywał, że „troje to już tłok”, zaś Maria Nurowska w „Tangu dla trojga” udowodniła to w ujęciu praktycznym, odbierając czytelnikom oddech. Jeśliby przemienić trójkę w czwórkę, w pozornie oczywistym równaniu znajdą się o dwie osoby za dużo. Małżeństwo. Nie węzeł gordyjski, a święty. Instytucja splatająca „жизнь” męża i żony w jedno życie. Dla niektórych dążenie i sen; szczyt marzeń. Dla innych coś świadczącego o pewnym poziomie dojrzałości, co osiągnąć trzeba – na już. A potem kurz, bo przecież to wszystko nie miało być tak. Obiecana sielanka w domku znajdującym się za koniecznie białym płotkiem, przemienia się w horror – szybciej niż to było zaplanowane. I choć w tym programowaniu właśnie problem tkwi, bo przecież to nie jemu powinny być poddawane szczere uczucia, nagle kolorowy kadr się zaczernia. Szczęście prowadzi do tragedii. A małżeństwo… do morderstwa. Przedstawiam Ci „Narośl” – najlepszy tegoroczny thriller domestic noir, który zdecydowałam się objąć patronatem medialnym. Już samo to powinno stanowić niebagatelną zachętę, jako że ostatni raz postanowiłam zaopiekować się w ten sposób książką ładnych kilka lat temu. Dlaczego więc powiedziałam sakramentalne „tak” najnowszej propozycji Agnieszki Peszek?
.png%20(1).PNG)
.png.PNG)

.jpg)
