Monika Zajas - Autodestrukcja

13:41:00

Witajcie, Kochani.

Wiele jest powieści takich, które czyta się jednym tchem i które odłożyć na półkę można dopiero po skończeniu całej lektury. Powieści, których czytać nie sposób inaczej, niż z przymrużonym okiem a ich bohaterów postrzegać niejako jako karykatury prawdziwych ludzi. Do takich właśnie książek w mojej opinii zalicza się Autodestrukcja Moniki Zajas. Historia trzech osób podążających za swoimi mrzonkami na tyle ślepo, iż samych siebie gubią po drodze. Historia, po którą z przyjemnością ponownie wyciągnęłabym dłoń. Dlaczego?

Okładka bez wątpienia wpisuje się w moje mocno zawężone gusta. Prosto i klasycznie. A ja udziwnień wręcz nie znoszę. Biel, czerń, czerwień i mocno emocjonalne zdjęcie intrygują. Bez wątpienia sięgnęłabym po Autodestrukcję w księgarnianej półce, coby zapoznać się bliżej z zapowiedzią treści.


A zapowiedź treści zaś obiecuje wiele. Nader często spotykam się z tak niepoprawnie lub niezachęcająco sporządzonym opisem z tyłu okładki, iż mam ochotę od razu odłożyć książkę i uciec jak najdalej (w stronę słońca...). Tu jest zupełnie odwrotnie- treść sporządzona tajemniczo, niedopowiedziana, przedstawiona jedynie w lekkim zarysie. Coś, co bez wątpienia mnie intryguje.


Książka podzielona jest na rozdziały w których naprzemiennie zostają przedstawione historie naszych bohaterów - Anji, Alana oraz Patryka. Czcionka jest duża i bardzo wygodna dla oka. Nie dopatrzyłam się błędów językowych, literówek ani żadnych tego typu paskud- plus. Język jest prosty, przystępny dla każdego czytelnika.


Nie jestem w stanie stwierdzić, czy moja koncepcja na analizę owej powieści pokrywa się z zamiarem autorki, jednak dla mnie jest to satyra. Zakrzywiona przestrzeń jeszcze bardziej zakrzywionych osobowości. Kolokwialnie powiedziałabym, iż autorka nabija się z trzech rozróżnych osobowości o punktach stycznych, przedstawiając ich we wprost karykaturalnie przerysowany sposób. Nikt nie jest tutaj normalny. Mam nadzieję, iż zamysł Moniki taki był właśnie- w sposób mocno uwidoczniony ukazać jak kończy się chorobliwa wprost pogoń za spełnieniem własnych marzeń, ambicji czy wypełnieniem życiowej pustki spełnionym celem. Jeśli jednak koncepcja jest inna- a książka spisana została na poważnie (i jest wówczas jedynie historią trzech osób zmierzających ku swoim marzeniom po trupach) to jednak nie, dziękuję, postoję.


Nieco bliżej o bohaterach, których (po stworzeniu koncepcji o książce na własną modłę) historie przeczytałam będąc co najmniej zaciekawioną,

Anja, postać tak przerysowana (mam nadzieję), iż aż wołająca o co najmniej porządne zdzielenie w łeb. Albo dwa. Trzy może. Rozumiem, iż w każdym artyście może tkwić pierwiastek szaleństwa. Artyści jednak, o ile w ogóle można tu użyć słowa artyści nie powinni budzić aż tak wielkiej dozy irytacji. Anja jest niestabilną emocjonalnie histeryczką, którą w dodatku cechuje okrutna niedojrzałość (mówię tu o sytuacji: rzucę pracę i będę zarabiać śpiewając na ulicy... która dorosła kobieta postąpiłaby w ten sposób?!) i, przez większość czasu, okrutna grafomania. Jej marzeniem jest śpiewać, grać, być gwiazdą. Cóż jednak kiedy ma szansę na zostanie członkinią zespołu? Stresuje się. Ucieka. Strach i trema. Sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Jej życie jest wielką, ziejącą pustką. Cóż jednak, kiedy ma szansę na miłość? Odpycha ukochanego, ponieważ ten przeszkadza jej w twórczości. W przypływie radości drze także wszystkie swoje teksty czy niszczy pieczołowicie malowane obrazy. Tak... Nie muszę chyba nic więcej dodawać.

Alan to typowy samiec, który padł właśnie ofiarą choroby uwiądu starczego, zwanej ściślej mówiąc kryzysem wieku średniego. Lat czterdzieści kilka, niespełniony reżyser filmowy z bez reszty oddaną mu żoną, która to całe życie mu poświęciła. Już pomijam skok ze spadochronem, czy zamykanie się w pokoju i pisanie scenariusza przez głuche tygodnie, podczas których żonę traktuje nie lepiej niż znienawidzonego psa. Pomijam apokaliptyczne wizje i brak umiejętności przyjęcia jakiejkolwiek krytyki (co u mężczyzny w kwiecie wieku jest dla mnie rzeczą absolutnie nie do przyjęcia). Zostawię tu tylko jeden fragment, przy którym wybałuszyłam oczy i który najtrafniej naszego bohatera opisuje. Alan wyszedł ze sklepu. Rzucił pracę i był z tego bardzo dumny. Postanowił, że przed powrotem do domu spróbuje znaleźć jakąś ładną niewiastę, która dopełni jego szczęścia. Przypomni sobie dawne czasy. Kocha swoją żonę i nigdy jej nie zostawi, jednak obecnie jego pragnienia były silniejsze od niego i musiał natychmiast rozładować buzujące w sobie emocji. Kto oglądał Szpital, Trudne sprawy, Ukrytą prawdę lub też Dlaczego ja, ten zrozumie...

Trzeci z bohaterów, który zmierził mnie chyba w stopniu najmniejszym to Patryk cechujący się niesamowitą chciwością, buchającym wprost ego i notorycznie snutymi marzeniami na jawie dotyczącymi niewyobrażalnych bogactw, egzotycznych podróży i towarzyszących mu pięknych kobiet. Prosta postać mężczyzny, który chce zarobić, ale się nie narobić. Nie ma w nim niczego, co uznać można byłoby za głębokie. Przyziemność i mrzonki pewnie co najmniej jednej trzeciej mężczyzn na świecie. Jego historia, jak i osobowość, jest nieskomplikowana. Śni, marzy, odpływa, zaczyna grać na giełdzie z zapalczywością maniaka, zapożycza się u znajomych, rodziny, szefa. Swoją hojnością szasta na lewo i prawo na zbyt wysokim standardzie jak na swoje możliwości żyjąc. W końcu zapożycza się i u bardzo złych ludzi, posturą przypominających zapewne krzyżówkę Tysona z Pudzianowskim, a to - jak wiemy - zawsze kończy się co najmniej bardzo źle...


Czy mogę zatem z pełną świadomością rzec, iż powieść polecam? Tak. Jednak tylko w przypadku przyjęcia mojej interpretacji. Nadbudowane, przerysowane postaci krążące błędnie po własnej orbicie, niszczące siebie i wszystko w swoim otoczeniu w pogoni za nierealnym... Tak, to dobra konwencja. Do tego dynamiczna, poruszająca i budząca skrajne emocje, od irytacji do maksymalnego skupienia i zaciekawienia fabułą. 


Dajcie znać, czy znacie tę powieść. A jeśli nie- po prostu powiedzcie co ciekawego udało się Wam przeczytać w ostatnim czasie. 
xoxo

You Might Also Like

1 komentarze

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)

Subscribe