• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Cześć, Kochane.

Bez wątpienia piękne i zadbane włosy są jednym z najważniejszych atrybutów kobiecości. Osobiście dawniej, niezbyt dbając o stan swoich włosów, uwielbiałam co rusz zmieniać kolory moich kudełków. Przejście z czerni do blondu? Dlaczego nie. Chwilę potem czerwienie, róże, fiolety... koniec końców niestety eksperymenty te wpływały negatywnie na stan moich włosów, które stawały się niesamowicie suche i łamliwe. Dziś, zamiast używać drastycznych środków typu rozjaśniacze, wolę przyjrzeć się ofercie peruk. Podczas ostatnich poszukiwań w internecie natrafiłam na stronę o szerokim asortymencie, oferującą peruki w najmodniejszych kolorach. Co wpadło mi w oko w UniWigs? 

20:48:00 53 comments
Witajcie. 

Iphony w ciągu ostatnich lat bez wątpienia zdominowały rynek elektroniki. Popularne jabłuszko towarzyszy w codziennej pracy niezliczonej liczbie użytkowników - nic zresztą w tym zaskakującego, bowiem Iphone cechuje się nie tylko eleganckim i nowoczesnym designem czy świetną jakością wykonywanych zdjęć oraz filmów, ale i szybką funkcjonalnością. Niestety, nawet te zgrabne i nowoczesne urządzenia ulegają czasami awariom. Stłuczona szybka i błędy w działaniu bywają nieuniknione. Tu więc pojawia się pytanie - gdzie oddać Iphone do naprawy? 


Osobiście korzystałam już z różnych serwisów napraw - z jednych byłam zadowolona bardziej, z innych mniej, niektóre zaś oceniam jako takie, które omijać należy bardzo szerokim łukiem. Użytkując sprzęt wysokiej klasy, który do najtańszych nie należy, uważam, iż najbardziej korzystne jest korzystanie z autoryzowanych serwisów naprawy, jak na przykład iSense.pl. Naprawa Iphona, urządzenia najnowszej generacji, często nie jest rzeczą najprostszą, w związku z czym w razie potrzeby zdecydowałabym się jedynie na autoryzowany serwis, dzięki któremu będę mieć gwarancję, iż wszystko pójdzie jak należy i mój smartfon będzie funkcjonował na najwyższym poziomie.


Dlaczego autoryzowany serwis? Korzystając z takiego mam pewność, iż moje cacko dostanie oryginalne i odpowiednie części. Dodatkowo - mogę je oddać do naprawy bez wychodzenia z domu, bowiem serwis iSense oferuje możliwość dostarczenia wadliwego sprzętu do renowacji za pomocą kuriera. Tutaj mam także pewność, iż naprawy nie podejmie się przypadkowa osoba, która tylko interesuje się naprawą urządzeń, tylko fachowiec. Sprzęt marki Apple wymaga bowiem specjalistycznej i aktualizowanej na bieżąco wiedzy na temat iPhonów, czy iPodów. 


Wymiana LCD, naprawa po zalaniu, wymiana baterii, czy też naprawa mikrofonu w urządzeniu wysokiej klasy, jakim bez wątpienia jest każdy produkt marki Apple? Dla mnie najbardziej bezpiecznym rozwiązaniem jest wybór autoryzowanego serwisu. A co Wy sądzicie na ten temat? Korzystacie z autoryzowanych serwisów napraw? 
20:11:00 45 comments
Witajcie.

Obecnie z Internetu przy pomocy komputera stacjonarnego, tabletu, czy też smartfonu korzysta niemal każdy. I nic w tym dziwnego - oprócz tego, iż jest to najszybsze i najbogatsze źródło informacji, pełni także ogrom funkcji rozrywkowych. Internetowa biblioteka książek, filmów, czy też najrozmaitszych gier nie ma chyba końca. Możliwość zrobienia szybkich zakupów z dostawą do domu, czy też pobranie najróżniejszych programów również kusi. Nie zawsze jest to jednak bezpieczne. Internetowi hakerzy nie próżnują a wirusy, mogące zniszczyć pracę komputera czają się na każdym rogu. Jak więc bezpiecznie poruszać się po sieci i nie narazić się na żadne straty? Z pomocą przychodzi AVG Ultimate.

19:01:00 47 comments
Hej, Kochani.

Muszę się przyznać, że do układania włosów mam dwie lewe ręce. Choć od wielu lat doradzam w kwestii pielęgnacji i koloryzacji i sama dbam pod tymi kątami o swoje kudełki - czesanie wymyślnych fryzur zdecydowanie nie jest dla mnie, toteż na co dzień prawie zawsze chodzę w rozpuszczonych włosach. Ostatnio jednak poznałam ciekawą nowość, dzięki której fryzura w prosty sposób może przestać być nudna. Klamry Linziclip pozwalają w dosłownie chwilę podpiąć zupełnie inaczej niesforną grzywkę, zastąpić gumkę dzięki czemu kucyk przestaje być nudny dzięki ciekawemu wykończeniu, czy też ujarzmić część włosów, które uprzednio można na przykład niedbale polokować. Możliwości jest sporo. 

19:33:00 58 comments
Cześć!

Któż z nas nie lubi pozytywnych niespodzianek? Sądzę, iż z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nie ma takiej osoby. Osobiście wprost przepadam za wszystkim, co może mnie uśmiechnąć - choć sama wcale nie zdaję sobie z tego wcześniej sprawy, toteż bardzo lubię pojawiające się raz na miesiąc pudełka o tajemniczej zawartości. Kilka dni temu stałam się posiadaczką październikowej odsłony Shinybox o wdzięcznej nazwie Think Pink, która bez dwóch zdań wpada w ucho. Dziesiąty miesiąc w roku jest miesiącem poświęconym ważnej akcji - walki z rakiem piersi, stąd właśnie wzięła się nazwa tej edycji. Do pudełka został załączony magazyn, który nie tylko opisuje tajemniczą zawartość, ale i zawiera ważne informacje na temat nowotworu piersi, propozycje ćwiczeń pomagających go uniknąć czy też instruktaż na temat doboru idealnego biustonosza. Uważam, iż jest to świetny zamysł - niegdyś zamawiałam kilka pudełek, do których załączona była jedynie ulotka z informacjami o kosmetykach. Co zaś skrywał w sobie Think Pink?

20:08:00 45 comments
Cześć!

Jak mawiają, wypadki chodzą po ludziach... i to niestety nie zawsze te z rodzaju szczęśliwych. Sama jestem idealnym przykładem na to, iż jeśli coś ma Cię zaskoczyć- zaskoczy Cię negatywnie. Pech chyba wyjątkowo lubi się mnie imać. Coby nie było, że nie jestem do końca wiarygodna- ostatnimi czasy udało mi się trzykrotnie zalać sąsiadom mieszkanie. Tak, trzykrotnie, dobrze czytacie- w dodatku nie były to drobne zacieki na ścianie, bowiem o ile za pierwszym zalaniem odpadło tylko kilka kafelków a pół ściany pod wpływem wody zmieniło odcień na dwie tony ciemniejszy, za drugim stało się podobnie, zaś za trzecim woda poszła po całym pionie budynku (a warto nadmienić, iż mieszkam na drugim piętrze uroczej kamienicy) wędrówkę swą kończąc dopiero w piwnicy, w której także wyrządziła niemałe szkody. Powód? Za pierwszym razem pralka, za drugim nieszczelne rury w kuchni, za trzecim awaria zmywarki. Widzicie? Mówiłam, iż wyjątkowo szczęśliwy ze mnie człek. 


Bezsprzecznie, choć nie z własnej woli- winę ponosiłam sama. O ile za pierwszym razem nie denerwowałam się aż tak bardzo reakcją sąsiadów (choć warto chyba wspomnieć, iż trzech ich pode mną mieszkało, a każdy jeden w jednym bicepsie miał kilka cm więcej od drugiego, niż ja liczę sobie w talii) - w końcu każdemu może się zdarzyć. A że wszyscy z mojej byłej ulicy jak ona długa i szeroka wiedzieli już, że za sprawą obcasa który zahaczył się o próg jestem w stanie spaść z dwudziestu schodów, czy też złamać dwukrotnie rękę w tym samym miejscu w najbardziej możliwy z absurdalnych sposobów a bez siniaka chyba mnie nie widzieli jako że codziennie uderzam z impetem którąś z kończyn w coś ciężkiego, tudzież ostrego (lub też jedno i drugie) - pewnie ich nie zdziwiło, że mnie zdarzyło się aż trzykrotnie. Za drugim zalaniem mieszkania postanowiłam przemykać po schodowej klatce niczym myszka, którą właściwie trochę przypominam ze względu na to, iż mam w zwyczaju mówić tak cicho, iż nikt mnie nie słyszy. No, zazwyczaj. Za trzecim zabunkrowałam się w garderobie, nie wychodząc z własnego kąta przez tydzień. Kiedy w końcu brak podstawowych zapasów potrzebnych do dalszej egzystencji zwanych dalej owiniętym w bibułkę tytoniem zmusił mnie do opuszczenia mieszkania niepewnie wyglądałam przez wizjer przez jakiś kwadrans - na szczęście nikt uzbrojony w widły, sierpy i młoty pod drzwiami nie koczował, pałając żądzą zemsty. Co dziwne, sama pewnie skłonna byłabym przeprowadzić się nad pechową sąsiadkę i uczynić jej pięknym za nadobne. Ale, miłościwe to chłopaki - a że dres mam dres i że w każdym zdaniu o co najmniej siedem przecinków za dużo to już na to tylko dowód, iż po okładce oceniać nie warto...

Grafika pochodzi z poradnika: Zalane mieszkanie - co robić? - a poradnik ów jak najbardziej potrzebny, bowiem, Moi Mili, nie znacie dnia, ani godziny! ^.^

Ba, zalane mieszkanie (choć trzy razy z rzędu to już spory wyczyn) to tylko jedna metoda na moje jakże udane przeprowadzone zamachy prosądziedzkie. Tuż po przeprowadzce w nowe miejsce zamknęłam na klucz nie tylko drzwi do swojego mieszkania, ale i te do przedsionka prowadzącego do czterech kątów moich i nowych sąsiadów obok. Niepomna zupełnie, że państwo B nie posiadają klucza do drzwi zewnętrznych (choć dzień wcześniej o tym wspominali) wybrałam się na beztroską rowerową przejażdżkę, gdzie to wiecie kwiatki zbierałam i grzybki na kolację i nawet mały piknik w towarzystwie soku z gumijagód zdążyłam odbyć. Na te kilka godzin wyłączyłam telefon, na który na nieszczęście własnej radości zerknęłam przed wyruszeniem w podróż powrotną. Siedemnaście nieodebranych połączeń nie zwiastowało niczego dobrego, zważywszy na to, iż wszystkie były z jednego numeru telefonu. Jak się okazało, numer ów należał do sąsiadów, którzy nie posiadając klucza do wewnętrznych drzwi, wróciwszy wycieńczeni z pracy czekali pod drzwiami przeszło cztery godziny, by dostać się do własnego mieszkania. Po piątej chyba nieco stracili dla oczekiwania na mój powrót, cobym ich łaskawie wpuściła, cierpliwość, bowiem zastałam drzwi wyważone z wykręconym zamkiem, kiedy raczyłam wrócić. Cóż, chyba na parapetówkę do nas nie zawitają... 

Tak mi aż na usta z dziecięcych czasów rymowanka się ciśnie...
Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.

Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając – między stoły, stołki
Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.
Znosił to Paweł, nareszcie nie może (...)


A Wy, moi Drodzy, mieliście jakieś szkody we własnym mieszkaniu? A może sami staliście się nieświadomie ich sprawcami i naraziliście się sąsiadom? Podzielcie się doświadczeniami. 
xoxo
18:50:00 38 comments
Cześć, Kochani.

Jak już zapewne dobrze wiecie ostatnimi czasy spędzam każdą wolną chwilę na urządzaniu mieszkania tak, by żyło się nam tutaj jak najprzyjemniej. Kluczową wersję wystroju, oczywiście poza idealnie dobranymi meblami, stanowią dla mnie dodatki na ścianę. Nie lada to gratka wybrać je tak, aby nienachalnie dodały uroku i odpowiedniego klimatu naszym czterem kątom, bowiem wybór ściennych dodatków jest teraz na rynku tak szeroki, iż osoba mojego charakteru, która w jakimkolwiek sklepie potrafi spędzić godzinę, dumając nad tym, czy szpilki w kolorze miętowym będą lepsze od tych pistacjowych ma z wyborem określonej liczby rzeczy spory problem... Podczas przeglądania ofert produktów idealnych dla nowoczesnego wystroju ścian natrafiłam na stronę Pixers, której szeroki asortyment w znacznym stopniu mnie oczarował i zatrzymał na dłużej. Ba, o wiele dłużej - gdyż w sklepie tym znalazłam dodatki podzielone tematycznie na style, a w każdym z nich coś mi się spodobało - nie da rady jednak przecież połączyć wszystkiego, więc... jeszcze ostatecznej decyzji nie podjęłam. Może Wasze zdanie pomoże mi rozjaśnić trochę w zaprzątniętej ostatnio mocno głowie?

16:06:00 38 comments
Cześć!

W ostatnich latach  komputery, telefony czy też tablety całkowicie zdominowały wszystkie inne formy spędzania wolnego czasu - szczególnie, jeśli chodzi o dzieci. Namówienie kilkulatka, czy też nastolatka, aby poświęciły kilka chwil na naukę, czy też lekturę książki lub rozwiązanie gazetki z łamigłówkami, co nie tylko rozwinie jego wyobraźnię, ale i poszerzy wiedzę i horyzonty wcale nie należy do najłatwiejszych zadań. Nic bowiem dziwnego - o ile starsze pokolenia, w tym i mnie, wciąż fascynuje szelest przewracanych kartek, nie zaś komiksowe i kolorowe postacie z gier, o tyle dla dzieci obecnie nie jest to już niczym fascynującym. Co jednak zrobić, kiedy szkolne oceny wcale nie są kolorowe, a niezbyt mądre gry wciągają Twoje dziecko na tyle, iż ciężko je oderwać choćby na chwilę od ekranu o wysokiej rozdzielczości?

21:58:00 38 comments
Witajcie.

Jak wiecie ostatnimi czasy nie dysponowałam dużą ilością czasu ze względu na konieczność przeprowadzki. Wybór nowego mieszkania, liczne prezentacje, miliony ogłoszeń z którymi się zapoznałam, maile, telefony... W końcu i sama kilkudniowa przeprowadzka, która uświadomiła mi o tym, iż nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego, ile mamy rzeczy. Ba, kilkanaście wielkich i ważących tonę kartonowych pudeł i dziesiątki worków z ubraniami nieco mnie przeraziły. W każdym kącie coś- weź to znoś i wnoś... Oczywiście nie obyło się bez kilkunastu wypraw do Ikei, którą bez wątpienia można nazwać Sodomą i Gomorą oraz Catoramy, gdzie to kasjerki (których wcale tam niemało) zaczęły mi już kiwać z daleka. Uff... 

Finalnie wreszcie aranżacja wnętrza, z którą już prawie całkowicie udało nam się uporać - w tym moment iście przełomowy, w którym to odkryłam swoje nowe powołanie! Moi Drodzy, niedługo chyba miast recenzji kosmetyków pojawiać się będą te... odnośnie mebli i narzędzi. Ja, z zawsze długimi pazurami którym i nieboszczków mogłabym spod ziemi wydrapać- ja, która w życiu nie wkręciłam ni jednej śrubeczki zmontowałam sama, samiusieńka trzy regały na książki, wielką trzydrzwiową szafę, sporych rozmiarów skrzynię na buty oraz komodę z którą bawiłam się przez siedem godzin, gdyż mądry ktoś kto ów mebel wymyślił (zapewne uległszy eko-trendom) poskąpił na papierze i nie dołączył instrukcji. Cóż... Puzzle dla ambitnych.

19:25:00 37 comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (71)
    • ▼  maj (20)
      • Paweł M. Arent - Medalion - recenzja
      • Miłosz Wołk - Łaniewski - Miejmy to za sobą - rece...
      • Sebastian Orszulik - Tam i z powrotem + trzy metry...
      • Joanna Kurek - Amartu-Ziqqu. Przebudzenie - recenzja
      • Karol Husak - Wcielone zło - recenzja
      • Kathryn Croft - Ostatniej nocy - recenzja
      • Maren Stoffels - Escape room - recenzja
      • Stanisław Lem - Głos Pana - recenzja
      • B. Dyakowski - Z naszej przyrody - recenzja
      • WP Rdzanek - Akord - recenzja
      • Bożena Bisewska - To, co nie pamięta - recenzja
      • Krzysztof Drozdowski - Wampir z Osielska - recenzja
      • Piotr Żymełka - Niewierny - recenzja
      • MAESTRIA - Selena. Córka dwóch światów - recenzja ...
      • Agnieszka Łepki - Domek nad jeziorem Borzymskim - ...
      • Kyra Parsi - Jak rozkochać gbura - recenzja
      • Marta Górna - Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świe...
      • Katarzyna Hewa - Małe wstrząsy - recenzja
      • Michael Connelly - Wilcza jagoda - recenzja
      • Barbara Seleman - Zanim spłonę - recenzja
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates