„(…) z każdym oddechem, słowem, decyzją, nasze teraz rozwarstwia się, co tworzy nową rzeczywistość, z alternatywnymi wydarzeniami.”
Gdzieś tam hen, bardzo, bardzo daleko – a może wcale nie, bo tak naprawdę
całkiem blisko, żyje sobie inna wersja mnie, która wielbi kolor różowy,
kakofonię dźwięków i jest duszą towarzystwa. Nie czyta książek – zamiast tego
ogląda odmóżdżające tasiemce, a jej ulubioną rozrywką są imprezowanie i dzikie
harce do rytmu znanych na pamięć kawałków disco polo. Choć w domu czeka na nią
piątka dzieci, najczęściej zajmuje się nimi teściowa: wszakże jedynym celem
życia jest szaleć, choć czasem zdarzają się wypadki przy pracy (patrz: początek
tego zdania). W jeszcze innym świecie – lub tylko nieco odleglejszym odcieniu
tego samego – jestem wyniosłą milionerką, której jedynym celem jest pomnażanie
swojej niebagatelnej fortuny. Otwieram filie prowadzonych firm na całej półkuli
ziemskiej, kąpię się w szampanie, jeżdżę Audi R8, a papier toaletowy zastępuję
dolarami. Być może mogłabym być nieco samotna – gdybym tylko miała chwilę się
nad tym zastanowić. W kolejnej jestem recenzentem książkowym i opowiadam
historie o historiach, czując się spełniona w tym, co kocham najbardziej. Snuję
opowieści takie jak ta – o wyjątkowej książce Magdy Adamskiej, pozwalającej na
fantazjowanie i marzenie o innych światach; równoległych rzeczywistościach,
które umożliwiają stanie się kimś odmiennym na krótką chwilę. „Wpół do końca
czasu” jest bowiem doskonałą przygodą, okraszoną jednym z moich ulubionych
motywów – równoświatów. Warto ją przeżyć i stworzyć własne, chociażby
najbardziej fantastyczne, teorie… bo one być może właśnie gdzieś tam się
spełniają.