„Był ze mną spleciony we śnie i na jawie, a ja byłam jego więźniem, niedokończoną historią.”
Sen. Jakże piękny miałam wczoraj sen; jak udanie zwizualizowała się w nim garść najskrytszych pragnień! Jak wiele zmaterializowało się detali ze zlepka mrzonek, jak dużo było magicznych elementów… Tak nieziemski, kiedy trwał – a kiedy trwał, istniała pewność, że sfera z marzeń przykryła zbyt wyblakłą rzeczywistość. Może przeniósł mnie w inny świat; świat z pogranicza jawy i snu, w którym każdy w końcu kiedyś się znajdzie? Mogłabym z taką właśnie myślą obudzić się o poranku, owiana rzednącą mgłą, utkaną z zanurzonych w feerii barw mar, albo i spać dalej – bo przecież myśli mają siłę sprawczą, prawda? Ty mógłbyś otworzyć oczy, mając na ustach zupełnie inną historię o historii: zamiast porywającej baśni – koszmar. Zapętlone odtwarzanie okrutnej, choć nierealnej rzeczywistości (czy na pewno?), zmieniło noc w piekło. Sen. Tak ważny nocny odpoczynek, przybierający u każdego zupełnie odmienną postać. Czasem baśniowy, lecz niekiedy ze zjaw i mar –tak jak w książce napisanej przez Katarzynę Kujawską oraz Aleksandrę Seligę; opowieści o zaczarowanym lesie, który może być tak napawający trwogą, jak i czarujący. Jednego zwiedzie na manowce, drugiego zaprowadzi na kwiecistą polanę. Część urzeknie wiktoriańską grozą i melodią składającą się z nut niepokoju, niektórym uwięzi oddech w płucach. Bez wątpienia jednak „Zjawy i mary” mają dużą szansę stać się najbardziej oryginalną książką, po którą sięgniesz w tym roku.



.png.PNG)