Był sobie ktoś, kogo nigdy nie było… A może, jak w jednym z wierszy Szymborskiej: ktoś tutaj był i był, a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma. Jeśli sięgniesz po hipnotyzujący i bardzo niepokojący thriller psychologiczny Lucindy Berry, będziesz mógł się o tym przekonać. Sprawdzisz też, jakie demony zostały uwięzione w tytułowym „Zamkniętym pokoju” – pomieszczeniu, które z wielu względów powinno pozostać na zawsze zakluczone lub nawet zabezpieczone policyjną taśmą, odgradzającą świat zbrodni z koszmarów od tego zwyczajnego. Co jednak powinno się uznać za normalne w rzeczywistości urojeń, w której, dzięki Autorce, tak łatwo jest się zanurzyć i przepaść bez reszty? Czy rozszczepienie jaźni głównej bohaterki i zaburzenia dysocjacyjne nie przeniosą się na Ciebie, jeżeli dasz się porwać tej nieszablonowej opowieści, pełnej niespodziewanych plot twistów? Co jest prawdą, a co tylko zgrabnie skrojonym kłamstwem? Czy jedna osoba może znajdować się w dwóch ciałach? A może to jedna powłoka więzi w sobie dwie bliźniaczo podobne, choć skrajnie różne osobowości – tak, że nie wiadomo, gdzie kończy się pierwsza, a zaczyna druga?
Witaj w świecie domysłów, niedopowiedzeń, półsłówek, przeinaczeń i mistrzowskiej rewolty emocji, w którym czytelnik traci zmysły, wątpiąc w to, co wydawało mu się, że zwizualizował sobie jeszcze przed chwilą. Witaj w studium problemów psychicznych i rzeczywistości wykreowanej na wzór tej w znakomitym „Locie nad kukułczym gniazdem”. Witaj w pomieszczeniu bez klamek, pełnym umysłowych pułapek; „Zamkniętym pokoju” Lucindy Berry – pełnowymiarowym thrillerze, o którym nie zapomnisz na długi czas… a przynajmniej aż do momentu, w którym będziesz wybierał najlepsze przeczytane w tym roku książki. Wówczas z pewnością okaże się, że propozycja Pisarki jest jedną z nich.

.png.PNG)
.jpeg)
.png.jpg)

.jpg)
.png.PNG)