• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Jestem konserwatystą, narodowcem i patriotą chętnie uczestniczącym w Marszach Niepodległości, nie bacząc na fakt, że jest to nader niepopularne. Czy należy zatem założyć, że Aleksander Majewski, powierzając mi zrecenzowanie swojej powieści, traktującej o zabójstwach osób homoseksualnych i neonazistowskich bojówkach, wykazał się wyjątkowo dużą dozą odwagi? Być może. Do każdej literackiej historii podchodzę jednak z całkowicie otwartą głową, odkładając na bok zarówno swoje preferencje jak i przekonania. Jeżeli książka jest dobra, zauroczę się nią nawet pomimo kompletnie sprzecznych z tymi literackimi poglądów. Dokładnie taka sytuacja ma miejsce w przypadku „Doktryny” – pełnokrwistego kryminału, którego mroczny powab szybko pochwycił mnie w swoje objęcia. Umiejętnie budowane napięcie, duszny klimat i niesztampowo prowadzone śledztwo wespół z wręcz poetycką warstwą językową oraz realistyczną kreacją głównych bohaterów przyzywają, nęcą i chwytają w swoje pozbawiające życia macki. Dodatkowa gratka w postaci pojawiającej się niekiedy narracji z perspektywy mordercy zachwyci każdego fana Jokera, widocznego na zdjęciu Negana z TWD czy wszelkich innych filmowo-serialowo-książkowych złoczyńców… których darzymy niewyjaśnialnymi uczuciami, choć przecież, czysto teoretycznie, powinno być inaczej. Wszak to nie dobro jest tak fascynujące.

18:10:00 No comments

Choć każdy przynajmniej raz zastanawiał się nad tym, jak w istocie wygląda życie za murami więzienia, większość ludzi nie przekona się o tym osobiście. Tym chętniej sięgamy po produkcje filmowe i serialowe oraz książki, które w mniej lub bardziej rzeczywisty sposób prezentują pozbawioną wolności rzeczywistość. Z właśnie taką propozycją przybyła do nas dziennikarka śledcza i scenarzystka Ewa Ornacka. „Skazaną” można uznać za unikatową z wielu względów. Chociaż jej narratorką jest Beata Krygier, były asesor sądowy, Autorka oprócz przedstawienia historii tej tajemniczej kobiety, poważyła się także na przytoczenie opowieści o mnóstwie innych znanych osadzonych, okraszonych w dodatku doniesieniami prasowymi. Całość przypomina mieszankę reportażu i wywiadu, będącą czymś stosunkowo rzadko „granym” w polskiej literaturze. Pomimo tego, mam mieszane odczucia względem tej pozycji. O realiach kobiet za kratami więzień czytało mi się ciekawie, natomiast wartość merytoryczna „Skazanej” i przesłanie, które momentami się z niej wyłania, nie do końca do mnie trafiają. Dlaczego?

15:44:00 No comments

 Wiele spośród obecnie wydawanych książek romantyzuje drugą wojnę światową. „Agentka Churchilla” NIE JEST taką powieścią. Przedstawione w niej historie doskonale obrazują zaś, że nawet niewielka decyzja małej wzrostem, choć wielkiej duchem, jednostki może odmienić bieg historii. Opowieść snuta w porywający sposób przez Alana Hlada udowadnia, że sabotażowa praca u podstaw zawsze ma znaczenie, podobnie jak utrudnianie życia okupantom w jakikolwiek dostępny sposób. Wykonawszy godny podziwu pod względem rzetelności research, Autor skrupulatnie przedstawia w swojej częściowo fikcyjnej narracji realia wojenne i obozowe, przygotowywanie agentów do pracy pod przykrywką oraz tajnej służby na obcej ziemi, okraszając to wszystko plejadą ludzkich dramatów i szokującą brawurą bohaterów; zwykłych-maluczkich, którzy walcząc o niepodległość swoją i przyszłych pokoleń, poważyli się na ogromne czyny. Choć te niekiedy można dostrzec takimi jedynie z perspektywy czasu – zawsze będą fascynowały, dawały przykład i nadzieję.

„Walcz o to, by nigdy już nikt nie popełniał zbrodni przeciwko ludzkości.”

16:40:00 No comments

„Jesienna miłość” Sparksa, tudzież – w wersji zekranizowanej – chwytająca za serce „Szkoła uczuć”. Najpiękniejsza historia o pożegnaniu i odchodzeniu, czyli „Ćwiczenia z utraty” Tuszyńskiej. „Gwiazd naszych wina” Greena. I perła w koronie, mój ulubiony wyciskacz łez, to jest „Cały czas świata” Nickles. W tym zestawieniu wzruszających propozycji powinna znaleźć się również druga część dylogii „Nowy początek” Zofii Pyłypczuk; „Uratuj mnie” sprawi bowiem, że nawet kamień zapłacze. Zafascynowana Skalnym Miastem, Stonehenge czy Błędnymi Skałami, wiem doskonale, o czym piszę. To nie jest lekka młodzieżówka, będąca jedną z wielu rozrywkowych książek, mających szansę stać się hitem wśród nastolatków. To wartościowa, słodka, choć przede wszystkim gorzka, opowieść o stracie, sile miłości i wadze przyjaźni. Coś, co poznać możesz jedynie w towarzystwie mnóstwa chusteczek – bo mroczna ja może Ci zagwarantować, że podczas lektury będziesz mniej lub bardziej ukradkiem ocierać łzy smutku i… zwijać się w kłębek wskutek wycieńczających napadów śmiechu. Pyłypczuk pisze w sposób świadomy – doskonale wiedząc, kiedy rozbawić czytelnika, bo ten czuje się zbyt przytłoczony żalem, niesprawiedliwością i tragedią. „Uratuj mnie” to historia o tym, jak wspaniale żyć i pięknie umierać; dramat YA, który złamie Twoje serce, roztopi powstałe fragmenty, a potem na całość pozostałych resztek przyklei plaster z uśmiechniętą buźką. Prawdziwy emocjonalny rollercoaster!

17:00:00 No comments

Każdy z nas posiada większe lub mniejsze marzenie. Znaczna część z nich dotyczy podróży – do dalekiej i zimnej Finlandii, bliższej Rosji pełnej wielobarwnych cerkwi czy malowniczych kornwalijskich wybrzeży. Inni, tak jak Natalia, chcieliby pojechać do stolicy Francji, określanej mianem miasta miłości. Niektórzy mogą sobie na tego rodzaju wojaże pozwolić w każdej chwili, jako że ich majątek jest wystarczający, by pokryć wszelkie koszty. Są jednak i takie osoby, które na spełnienie swych geograficznych mrzonek muszą poczekać dłuższą albo krótszą chwilę; odkładać, zatrudnić się gdzieś dodatkowo czy… liczyć na wygraną na loterii. Czy naprawdę warto wydać tak wiele pieniędzy, aby zobaczyć przez tydzień albo dwa krainę ze snu? Doskonałej odpowiedzi na to pytanie udziela „Natalie Eurotrip” – najnowsza książka Emilii Szelest z pogranicza literatury młodzieżowej, YA/NA i komedii (pomyłek) z domieszką romansu; absolutnie urocza obyczajowa powieść, gwarantująca świetną rozrywkę, uśmiech i chwilę odpoczynku. Chętnie zobaczyłabym ją na wielkim ekranie! Jeśli szukasz ukojenia na zadrukowanych kartkach, inspiracji do tego, aby walczyć o realizację własnych celów oraz… idealnie skrojonego literackiego dowodu na to, że czasem to, co najlepsze, przybywa z najbardziej niespodziewanej strony – podróż z tytułową Natalią będzie świetnym wyborem. Zanim jednak sama zaczniesz wykrzykiwać: Vive la France!, powinnyście poznać się lepiej – wszak ruszenie w daleką podróż z kimś, o kim wiesz zbyt mało, może się okazać spektakularną klapą. Chociaż… kto wie. Mawiają, że kto nie ryzykuje – ten nie ma, więc czasem to przewrotność nieprzewidywalności tworzy te najbardziej wyjątkowe ze wspomnień.
15:45:00 No comments

 „Następnie patrzę w oczy mężczyzny, którego kocham, biorę głęboki oddech i zaczynam naszą historię…”

 Na początku dwie małe dziewczynki niewiele się między sobą różniły. Przyszły na świat w zaledwie kilkuminutowym odstępie, niczym identycznie wyglądające połówki tego samego owocu. Siostry bliźniaczki, najlepsze przyjaciółki, najwierniejsze powierniczki. Wraz z upływem lat na tej idealnej jedności pojawiła się znacząca rysa – podczas gdy jedna z nich zawsze jawiła się jako ta lepsza, złota i spokojniejsza, druga naturalnie odgrywała rolę tej złej. Wiecznie uśmiechnięta i otwarta Lita stała się jasnym przeciwieństwem dla swojej zamkniętej w sobie, mrocznej kopii. Bynajmniej nie niebiańska Haven nie widziała się w przeznaczonej dla niej roli uroczej córeczki w baletowym tutu. Z lekcji tańca uciekała na boisko do koszykówki. Tak oto pewnego sobotniego popołudnia, pokazawszy naśmiewającym się z jej wcale nie dziewczęcych, sportowych zainteresowań chłopakom, że to też jej miejsce, poznała Connera, z którym od razu znalazła wspólny język. Od tej pory „brzydka i zła bliźniaczka” nie była już samotnym kaczątkiem – a kimś, kto w czasach wczesnej nastoletniości odkrył bratnią duszę. Rozmowy. Wspólne gry i sekrety. A potem mała Haven czekała na boisku, aż Conner przyjdzie o ustalonej porze. Czekała cierpliwie. I czekała… ale on nigdy już nie zjawił się w ich miejscu. Zapomniał o jej istnieniu. A może tylko okazał się doskonałym aktorem, który nie poznawał już ani jej, ani ich wspólnej przeszłości. Pierwszy i największy z przyszłej plejady zdrajców. Pierwszy, więc jedyny, któremu nie zostanie zapomniane, ani wybaczone – choć Haven od tamtej pory nauczyła się doskonale grać swoją rolę. Ta jednak, nawet najlepiej odtworzona, dalej będzie jedynie utkaną z kłamstw maską.

16:18:00 No comments

Seattle. Miasto grzechu, kawy, zespołów rockowych. The Emerald City z wiecznie zielonymi lasami. Ogromny punkt na waszyngtońskiej mapie, który na zawsze odmieni bieg Twojego życia. 750 tysięcy ludzi; wśród nich Ty… i leżący koło Ciebie, skatowany, definitywnie martwy mężczyzna. Jak?

To miał być wieczór jak każdy inny. Napój w pobliskim barze, piwo, może coś mocniejszego. Wizyta w toalecie, w trakcie której wciągniesz głęboko w płuca dym i dostarczysz niezbędną dla cukrzyków substancję do krwiobiegu. Ekstaza płynąca z dwóch prostych, lecz także koniecznych przyjemności. Błogi spokój. Już zaraz, za chwilę. Rozchodzące się głucho po brudnym pomieszczeniu kliknięcie zapalniczki. Żarzący się płomień, zbliżony do trzymanego w ustach papierosa podłej jakości. A potem tylko ciemność – nie rejestrujesz nawet upadku na zimne, zniszczone kafelki. Kiedy otwierasz oczy, wszędzie krew. Zbryzgane nią ściany, Twoje ubranie i leżący nieopodal, zamordowany rosły mężczyzna. Nie trzeba być geniuszem, aby stwierdzić, że nie żyje. W łazience nie ma nikogo oprócz Was, z czego wyciągasz dość oczywisty wniosek: to Ty to zrobiłeś, choć całkowicie tego nie pamiętasz. Czujesz w ustach posmak odpalanego papierosa, a po tym… nic. Jak to możliwe? Przecież od zawsze brzydziłeś się przemocą, wiedziesz najzwyklejszy żywot, masz kobietę, marzenia i plany na przyszłość… Co teraz? Panika. Przez Twoje żyły przepływa panika w najczystszej postaci; miliony igiełek kłującego chłodu, rozprowadzające je po całym ciele przyspieszone oddechy, grożące hiperwentylacją. Panika. Pan… PANIKA. Ogromny, czerwony neon w głowie: uciekać, jak najszybciej uciekać! Ktokolwiek znajdzie Cię tu z zamordowanym ze szczególnym okrucieństwem człowiekiem, dojdzie do tych samych wniosków co Ty: musisz być odpowiedzialny za jego śmierć. W pamięci czarna dziura. Kto uwierzy Ci, że nic nie zrobiłeś, skoro stoisz tutaj z oszalałym wzrokiem w ubraniu skąpanym w obcej krwi?

 

19:14:00 1 comments

Ciągle nawiedza Cię wspomnienie... Szybkie sięgnięcie po broń, strzał, upadające ciało. Jako początkujący funkcjonariusz policji spanikowałeś i pozbawiłeś człowieka życia. Potem krótkie śledztwo, które co prawda uwolniło Cię od zarzutów, jednak nie od wyrzutów sumienia i nocnych koszmarów. Pół roku bezczynnego gapienia się w ścianę i odtwarzania w pamięci raz za razem tamtego wydarzenia. Tego, które pozbawiło Cię ukochanej kobiety. Nie mogąc znieść Twojego milczenia i pustych oczu, wyjechała wraz z nienarodzonym jeszcze dzieckiem do odległej Wielkiej Brytanii. Nawet nie próbowałeś jej zatrzymać, choć do ostatniej chwili czekała na jakiś gest z Twojej strony.

„Nadal mam przed oczami spakowaną walizkę w kolorze zgniłej zieleni. Gdy Alina wychodziła, zatrzymała się w drzwiach. Długo na mnie patrzyła, zanim skierowała się do windy. Chyba czekała. Teraz jestem pewien, że czekała, aż ją zatrzymam. Nie miałem siły. Nie chciało mi się ruszyć z kanapy.”

Straciłeś wszystko, ale życie toczy się dalej. Odszedłeś więc ze służby i stałeś prywatnym detektywem. Zawód w sam raz dla Ciebie... Idealnie się do niego nadajesz. Twoje zgorzknienie i brak złudzeń co do otaczającej rzeczywistości uczyniły Cię odpornym na brud ludzkich uczynków.

„Nie przyjmuję zleceń od znerwicowanych przestępców ani od tych, którzy mogą mieć nierówno pod sufitem. Nie mam kwalifikacji psychiatrycznych, więc unikam tematu jak ognia. Moją specjalnością są zdrady małżeńskie.”

 

17:39:00 1 comments

Przybywam do Was z kolejnymi pięcioma tytułami z bardzo popularnej serii wydawniczej Bellony -„Biblioteka Żółtego Tygrysa”, które prezentują się równie atrakcyjnie - zarówno pod względem graficznym, jak i merytorycznym. Niewątpliwie silną stroną tomików jest fakt, że opisują one najbardziej pasjonujące wydarzenia drugiej wojny światowej łatwo przyswajalnym językiem, pozbawionym naukowego zadęcia. Dzięki temu „tygrysie” książeczki stanowią bardzo nęcącą propozycję dla wszystkich miłośników historii tego globalnego konfliktu. Z tych właśnie powodów, mają one wszelką szansę na powtórzenie sukcesu pierwszej edycji, która cieszyła się niesłabnącym powodzeniem przez ponad trzydzieści lat i gościła w prawie każdym polskim domu.  O czym traktują te, które miałam ostatnio okazję poznać bliżej?

15:22:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (71)
    • ▼  maj (20)
      • Paweł M. Arent - Medalion - recenzja
      • Miłosz Wołk - Łaniewski - Miejmy to za sobą - rece...
      • Sebastian Orszulik - Tam i z powrotem + trzy metry...
      • Joanna Kurek - Amartu-Ziqqu. Przebudzenie - recenzja
      • Karol Husak - Wcielone zło - recenzja
      • Kathryn Croft - Ostatniej nocy - recenzja
      • Maren Stoffels - Escape room - recenzja
      • Stanisław Lem - Głos Pana - recenzja
      • B. Dyakowski - Z naszej przyrody - recenzja
      • WP Rdzanek - Akord - recenzja
      • Bożena Bisewska - To, co nie pamięta - recenzja
      • Krzysztof Drozdowski - Wampir z Osielska - recenzja
      • Piotr Żymełka - Niewierny - recenzja
      • MAESTRIA - Selena. Córka dwóch światów - recenzja ...
      • Agnieszka Łepki - Domek nad jeziorem Borzymskim - ...
      • Kyra Parsi - Jak rozkochać gbura - recenzja
      • Marta Górna - Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świe...
      • Katarzyna Hewa - Małe wstrząsy - recenzja
      • Michael Connelly - Wilcza jagoda - recenzja
      • Barbara Seleman - Zanim spłonę - recenzja
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates