• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Za stworzenie jednego z moich ulubionych cytatów odpowiedzialny jest Mark Twain, który stwierdził: “Age is an issue of mind over matter. If you don't mind, it doesn't matter.”. Nie znam prawdziwszych słów. Wiek jest tylko liczbą; bardzo często całkowicie nieprzystającą do charakteru, osobowości czy doświadczeń. Ma znaczenie tylko wówczas, jeśli uczynisz z niego świętą wartość, a wtedy zyska moc sprawczą: ograniczania, błędnego definiowania, określania i... dołowania. Jako zwichrowana fanka motywu “age gap” - tak w powieściach, jak i w prawdziwym życiu - jestem doskonałym przykładem tego, że wiek jest gdzieś na szarym końcu łańcucha istotności, a może i znajduje się poza nim. Przychylam się nawet do słynnego powiedzenia: masz tyle lat, na ile się czujesz. A jeśli nie – zawsze możesz mieć; wszak wszystko zależy od Ciebie. 😉  

“Będziesz moją kochanką i partnerką, a ja będę darzyć Cię szacunkiem i jeśli zajdzie potrzeba, będę całować ziemię, po której będziesz chodzić.” 

Trzeba wykazać się dużą dozą literackiego talentu oraz delikatności, by wykreować realistycznie rozwijający się związek pomiędzy bohaterami, których dzieli dwudziestoczteroletnia różnica wieku. W dużej części przypadków może się on jawić jako szereg zależności, nadużywanie władzy czy wykorzystywanie wpływów do osiągnięcia korzyści. Czytałam wiele takich książek, w których biedna “szara myszka” zostaje oczarowana przez wysoko postawionego starszego mężczyznę, myląc niemoralny układ z miłością. Jeszcze gorsze były te gloryfikujące nauczycieli pozbawiających dzieciństwa uczennice (choć lubię ten motyw; szkopuł tkwi w jego odpowiednim przedstawieniu). Już po przeczytaniu kilkunastu stron “Sinful” moje obawy względem twórczych kreacji Leny M. Bielskiej rozwiały się w pył. Szybko okazało się bowiem, że... to jedna z najbardziej wartościowych, ciepłych i unikalnych historii miłosnych, jaką miałam przyjemność poznać w tym roku. Nieco bajkowa – ale czyż nie żyjemy dla baśni? 


17:51:00 No comments

 

Polska policja statystykami stoi. To prawda brutalna, choć nie tak powszechnie znana. Gdy zbliża się magiczny dzień końca roku, wszystko “w papierach” musi wyglądać idealnie, a prowadzone sprawy trzeba zamknąć. Inaczej komendant komisariatu zostanie uznany za nieradzącego sobie z obowiązkami. Rezultat jest oczywisty – wszystkie dochodzenia i śledztwa, które dają do tego choć najmniejszą podstawę, są wręcz taśmowo umarzane. Nawet gdy istnieje szansa ich dalszego prowadzenia oraz wykrycia i ujęcia sprawcy.

„Przed końcem roku jego szefowa, jak wielu jej podobnych, walczyła o statystyki. I to rzecz jasna miały być dobre statystyki, dlatego większość zgłoszonych na przestrzeni ostatnich miesięcy spraw, o ile nie były to morderstwa, szła do umorzenia. Niewykrycie sprawcy – najczęstszy powód umyślnego topienia ludzi w odmętach rozpaczy.”

Patologiczny system, wytworzony w taki sposób, promuje policjantów, którzy w drobniejszych sprawach umieją zrozumieć aluzje przełożonego i szybko zakończyć prowadzone czynności z powodu niemożności ustalenia, kto popełnił czyn zabroniony. Ten z funkcjonariuszy, który nie potrafi, bądź nie chce zastosować ustalonych reguł, będąc zbyt dociekliwym, jest dla obowiązującego systemu mocno kłopotliwy. Staje się jego wrogiem, któremu za wszelką cenę trzeba utrudnić życie - tak aby wrócił na ustalone tory postępowania. Gdy się nie podporządkuje - przenosi się go do innego komisariatu, najlepiej gdzieś na zupełnym odludziu, odsuwa od prowadzenia działań bądź szybko wysyła na emeryturę. I tak to się kręci - nikt nie boleje nad ofiarami, które w końcu nie poniosły aż tak wielkiej straty, a policja prezentuje się jako niezwykle sprawna instytucja, która pozytywnie rozwiązuje prawie sto procent zgłoszonych spraw karnych.

„Liczyła się natomiast jego kariera, która zdawała się wisieć na włosku. Tylko dlatego, że pani komendant nie odhaczyła pod koniec zeszłego roku sprawy Iwo Raka jako umorzonej, co zaniżyło jej perfekcyjne dotąd statystyki. Szlag go trafiał, gdy myślał o tym wszystkim. (…) Komu by tam zależało na kilku oszukanych babach.”

11:44:00 No comments

Carl von Clusewitz twierdził, że wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami i miał pełną rację. Służy ona bowiem wielkim tego świata do realizacji celów, których nie mogą osiągnąć pokojowymi metodami. Definiuje się ją krótko jako konflikt zbrojny, rozstrzygający spór pomiędzy narodami przy użyciu siły. Ale wojna jest czymś więcej. Przede wszystkim kataklizmem, oznaczającym bezmiar nieszczęść dla wszystkich, którzy zostali nią dotknięci. To huragan zdmuchujący z powierzchni ziemi nie tylko ogromną ilość istnień oraz dóbr materialnych, ale - co gorsza - wypłukujący z wielkiej liczby ludzi posiadane sumienie i człowieczą wrażliwość. Odzierający ich nie tylko z godności, ale także z podstawowych humanitarnych odruchów. Pozostają wypalone moralnie skorupy, które myślą tylko o jednym – przeżyciu za wszelką cenę. Próżno szukać u nich jakichkolwiek szlachetnych gestów; jest tylko przeraźliwa żądza przedłużenia swojej egzystencji lub wzbogacenia się cudzym kosztem. Konflikt wojenny w drastyczny sposób uwalnia niezgłębione pokłady brutalności, które ciężko odnaleźć w pokojowych czasach. Zwykłe osoby, które nie skrzywdziłyby muchy, stają się bestiami w ludzkiej skórze bez krzty miłosierdzia. Tylko nieliczni potrafią ocalić w sobie iskrę człowieczeństwa. Wprawdzie stanowią oni jasny promyk światła w bezmiarze wojennej nocy, ale nie są w stanie jej rozświetlić na tyle, by stanowić powszechny wzór postępowania i zmienić to, co nieuchronne – skrajną brutalizację postaw. 

Tak czy inaczej, dzieje niezliczonych wojen dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że największe cierpienia są udziałem nie tych walczących, lecz ludności cywilnej. To ona niesie ich ciężar i płaci najwyższą cenę. Jednak z wysokości salonów na ogół nie dostrzega się krzywd maluczkich, a jeśli nawet - cóż one znaczą wobec możliwości ostatecznego zdmuchnięcia znienawidzonego przeciwnika z planszy dziejów. Giną w pomroce historii, a na pierwszy plan wysuwają się srebrzysty dźwięk triumfalnych surm bojowych oraz równy krok idealnie wyrównanych żołnierskich szeregów podczas defilad zwycięstwa. Maria Konopnicka w wierszu “A jak poszedł król na wojnę” pisała gorzko: „A najdzielniej biją króle/ a najgęściej giną chłopy.” I taka jest straszna oraz przygnębiająca prawda o kontynuowaniu polityki innymi środkami...

18:19:00 No comments


Wykreowanie w pełni realistycznej, przemawiającej do wyobraźni czytelnika, psychopatycznej postaci męskiej pozostaje w zasięgu pióra większości pisarzy – tak polskich, jak i zagranicznych. Zadaniem o wiele trudniejszym, a nawet dla znacznej części autorów abstrakcyjnym, okazuje się stworzenie bohatera płci żeńskiej o morderczych skłonnościach. Nieuchwytna zabójczyni, która pomyśli o absolutnie każdym detalu, koniecznym do dopracowania, by nie zostać złapaną? Inteligentna, biegła w swoim krwawym fachu, niedościgniona w pomysłowości podczas czynienia zła? A przy tym... zobrazowana tak prawdziwie, że równie dobrze może być Twoją żoną, siostrą, kuzynką lub przyjaciółką? Zapewne można się podjąć odmalowania słowem właśnie takiej osoby, ale... z całym swoim mrocznym przekonaniem śmiem twierdzić, iż trzeba się nazywać Adrian Bednarek, aby zrobić to w tak widowiskowy sposób. Budzący ciarki, absorbujący trzysta procent uwagi, napawający trwogą i sprawiający, że... kilka razy zastanowisz się, kim tak naprawdę jest Twoja towarzyszka – lub jaka, w okolicznościach sprzyjających i stwarzających okazję - mogłaby się stać. Choć bowiem statystyki wskazują, że wśród seryjnych morderców zaledwie kilka procent stanowią kobiety, jak mawiała pewna mądra persona, tyle o sobie wiemy... Innymi słowy, a właściwie wersami z utworu Imany “you’ll never know – I'll never show.” Tak właśnie można by podsumować ósmy tom przygód (byłego już) adwokata Kuby Sobańskiego o niecodziennych skłonnościach, które raczej nie powinny ujrzeć blasku dziennego, a już na pewno światła prawa. “Śledztwo diabła” bez wątpienia uzyskałoby odznakę “Dexter aproved” ale także... “Morally grey Harvey Specter likes it”! To idealny wybór dla psychofanów thrillerów i kryminałów z niebanalną kreacją personalnie-fabularną - perfect match dla każdego zwichrowanego fana dobrych, mrocznych książek.

14:27:00 No comments

Paulo Coelho jest mistrzem tworzenia powieści drogi, czego jego debiutancka książka “Pielgrzym”, właśnie wydana w cieszącej oko, odświeżonej szacie graficznej przez Drzewo Babel, jest doskonałym dowodem. Ta literacka podróż została stworzona na kanwie rzeczywistych wydarzeń - czyli wyprawy Autora szlakiem świętego Jakuba. Nie jest to jednak standardowy przedstawiciel literatury pięknej, a propozycja, która oprócz doskonałej przygody, może zagwarantować Ci... lekcję uważności i kilka nauk dotyczących zupełnie innego postrzegania otaczającej rzeczywistości. Ostrzegam jednak, bowiem – co dodatkowo fascynuje - każdy może wyciągnąć z wyprawy z “Pielgrzymem” zupełnie inne wnioski. ;) Co kraj, to obyczaj; a co czytelnik – niepowtarzalne odczucia. Jakie słusznie ceniony Pisarz tym razem sprezentował mnie?  

“Podróż, która początkowo była dla Ciebie czystą udręką, ponieważ pragnąłeś tylko dotrzeć do celu, z upływem czasu przemieniła się w przyjemność, radość z przygody. W ten sposób podsycasz marzenia, a to jest najistotniejsze.”  

Doskonale pamiętam początek mojej przygody z twórczością Paulo Coelho. Uczęszczałam do gimnazjum - szkoły, w której spotkałam swoją Muzę. Tę, która sprawiła, że czytanie i pisanie są dla mnie w życiu sine qua non. Pewnego dnia zobaczyłam u Niej książkę o tytule w mig zwracającym uwagę kochającej wszystkie odcienie mroku, trzynastoletniej mnie: “Weronika postanawia umrzeć”. Zupełnie standardowe zainteresowanie każdej młodej kobiety, proszę się nie śmiać! Historia napisana przez Autora tak mnie wciągnęła, że mgnienie oka później przeczytałam każdą, która wyszła spod jego pióra (a ja zyskałam nowe tematy, które zdecydowanie warto z Muzą poruszyć). “Pielgrzyma” do dzisiaj wspominam z równie dużym sentymentem. Wszystko to z dwóch powodów. Po pierwsze: jego treść zainspirowała mnie do napisania baśni na konkurs. Po drugie... lektura ta uświadomiła mi, co przyjęłam ze szczerym zaskoczeniem, że... na co dzień patrzę - ale wcale nie widzę. Jak to?  

18:34:00 No comments


Wielu ludzi marzy o całkowitej odmianie swojego życia. Często bowiem to, które prowadzą, budzi ich niezadowolenie i rozczarowanie. Z chęcią skorzystaliby z możliwości jakie daje istnienie światów równoległych, w których funkcjonują nasze sobowtóry, prowadzące życie podobne, ale nieidentyczne z tym, jakie wiedziemy. Problem polega na tym, że podróż pomiędzy nimi możliwa byłaby jedynie przez odpowiednie przejście (portal), które, przynajmniej na razie, nie jest dostępne dla zwykłych śmiertelników. Wyobraź sobie jednak, że dysponujesz urządzeniem, które coś takiego zapewnia. Co więcej, wcielając się w swoją kopię, zachowujesz świadomość w całej pełni. Ileż dałoby to możliwości. 😉 W innym świecie, nieszczęśliwy mąż wiedzie cudowne życie z kobietą swoich marzeń, zwykły zjadacz chleba bryluje jako bogacz na salonach socjety, dotknięty chorobą zdrowiem mógłby obdzielić wielu ludzi. Tak właśnie na ogół wyobrażamy sobie podróż do innego uniwersum – jako coś, co uczyni naszą egzystencję znacznie lepszą. Jako swego rodzaju zamianę miejsc z naszymi sobowtórami, poruszającymi się wymarzoną przez nas w cichości serca drogą życiową. Jak łatwo moglibyśmy powetować sobie wszystkie porażki, jakie ponieśliśmy na naszym ziemskim padole... Nikt z nas nie rozważa odwrotnej możliwości - sytuacji, w której nasze kopie w innym wymiarze są bardziej nieszczęśliwe od nas, a oczekiwana rzeczywistość daleko odbiega od tej, którą sobie wyśniliśmy. A przecież to w pełni logiczne, a zatem możliwe. Dlaczego bowiem multiświaty miałyby nam gwarantować wieczną szczęśliwość bez ustanku? Przecież, skoro stanowią lustrzane odbicie naszego świata, tam również istnieją bieda, ból, zdrada i uczucie dojmującego smutku. Mogłoby więc się okazać, że tego rodzaju podróż nie byłaby uzdrawiającym doświadczeniem, a przekroczeniem progu piekła. Nie wycieczką w lepszy świat, a jednym wielkim rozczarowaniem. Może więc lepiej doceniać to życie, które wiedziemy tu i teraz, a nie oddawać się dumaniu oraz tęsknocie za niemożliwym...

15:35:00 No comments

Czas spędzony w kąpieli, na siłowni czy gotowaniu wymyślnych potraw mija o wiele przyjemniej, kiedy towarzyszy mi dynamiczna historia spod ciemnej gwiazdy w postaci świetnie nagranego audiobooka. Dziś mam przyjemność przedstawić Ci jeden z nich. Lektorowi należą się ogromne brawa - słuchając “Ostatniej marionetki” miałam wrażenie, że towarzyszą mi głosy utalentowanych aktorów teatralnych. Czy Andreas Ek również zasłużył na oklaski? 

Szwecja – kraj malowniczych fiordów, zorzy polarnej, kryształowo przejrzystych jezior oraz mieszkańców będących w znacznej części potomkami wikingów. Pełen ogromnych, nieskażonych cywilizacją oraz słabo zaludnionych przestrzeni, na których niepodzielnie włada surowa matka natura z widokami zapierającymi dech w piersiach. Stolica państwa – Sztokholm - to istna perła w koronie. Niewątpliwie należy do najpiękniejszych miast w Europie. Obok niezwykle nowoczesnych dzielnic, w których dominują drapacze chmur, jest pełno cennych zabytków średniowiecznej oraz barokowej architektury. Jest co oglądać i podziwiać. Uważny obserwator natychmiast dostrzeże, że to tylko jedno oblicze tej wręcz bajkowej Atlantydy. Drugie jest zdecydowanie mniej atrakcyjne – to związane z niezwykle silnie rozwijającą się zorganizowaną przestępczością. Nie każdy wie, że więcej bomb niż w tym skandynawskim kraju wybucha jedynie w… Meksyku, który jest przecież symbolem państwa dotkniętego anarchią prawną, gdzie rządy sprawują gangi.  Ilość eksplozji dawno już przekroczyła granicę stu kilkudziesięciu rocznie, zaś morderstw oscyluje wokół dwustu. Co gorsza na terenie Szwecji dochodzi także do zamachów terrorystycznych, których sprawcy skupiają się na Sztokholmie. W 2010 roku Szwed irackiego pochodzenia dokonał samobójczego zamachu bombowego, który na szczęście nie przyniósł większych ofiar. W 2017 roku osoba pochodzenia uzbeckiego wjechała w tłum ludzi, zabijając pięć osób i osiem raniąc. Pamiętać przy tym trzeba, że wiele podobnych przedsięwzięć zostało udaremnionych przez służby państwowe, które za wszelką cenę starają się przeciwdziałać wszystkim tym negatywnym zjawiskom. Na razie jednak nie przynosi to większego skutku. Wielu ekspertów twierdzi, że Szwecję czeka jeszcze większa fala przemocy, a kwestią czasu jest, gdy nastąpi kolejny, tym razem znacznie większy zamach terrorystyczny, przynoszący dużą liczbę poszkodowanych. Wystarczy, że pojawi się odpowiednio zdeterminowany sprawca, dysponujący sprawnie zorganizowanym zapleczem oraz właściwie skonstruowanym planem...

23:34:00 No comments

Czy istnieją światy równoległe? Czy jest możliwe, aby obok naszego ziemskiego padołu funkcjonowały inne uniwersa? Ludzie nauki spierają się o to od dawna, a wielu z nich twierdzi, że to jak najbardziej dopuszczalne, choć nie do udowodnienia. Według jednej z teorii, wszechświat jest wielkim drzewem życia, posiadającym wiele odnóg, rozgałęziających się bez ustanku, na których toczą się odmienne rzeczywistości. Są równoległe i poruszają się innymi drogami. Kto wiedzie egzystencję na tak powstałych wszechświatach, funkcjonujących obok siebie? Nieskończona ilość kopii nas samych o życiu będącym lustrzaną kopią naszego lub zupełnie przeciwnym? A może kompletnie odmienne byty, niemające nic wspólnego ze znanymi formami życia?  

13:31:00 No comments

Brytyjską pisarkę Claire Douglas można bez wątpienia zaliczyć do mistrzów kreowania thrillerów psychologicznych, w których to emocje bohaterów i rodzinne tajemnice z przeszłości odgrywają nadrzędną rolę. W jej książkach nic nie jest oczywiste, a końcowy plot twist (lub większa ich liczba) zaskakuje czytelników. Nie inaczej jest w przypadku “Złej siostry” - najnowszej propozycji Autorki, od której nie można się oderwać. Każdy kolejny rozdział naznaczony jest dozą chłodnej niepewności, mnogością domysłów i mającymi naprowadzić na trop sprawcy zbrodni wskazówkami, które... udanie wiodą na manowce. Przedstawiam Ci “The Wrong Sister” - ponad czterysta stron mrocznej rozrywki idealnie przystającej do jesiennej aury. 

“Nie udało mi się jeszcze Ciebie pozbyć. Nie szkodzi. Mam czas. I pracuję nad tym. (...) Twoje życie powinno być moim życiem. I Twoje życie BĘDZIE moim.” 

Były sobie trzy siostry, a potem zostały dwie - Tasha i Alice, które nie mogłyby się od siebie bardziej różnić. Pierwsza - matka bliźniaczek i kochana przez męża przez prawie dekadę żona, pracująca jako asystentka stomatologiczna, dla której mały domek w Chew Norton jest epicentrum wszechświata. Najczęściej przywdziewająca czerń lub pierwsze lepsze jeansowe ubrania, które wpadną jej w ręce podczas prania. Druga – studentka Oxfordu, badacz dziedzin z zakresu biologii, odnosząca sukcesy kobieta, która cztery lata temu wzięła ślub z majętnym Kyle’m. Drogie samochody, ubrania najlepszych marek, egzotyczne wakacje i mocne postanowienie o braku zobowiązań takich jak dzieci. Tasha i Alice. Woda i ogień. Yin i yang. A gdyby tak... na chwilę zamieniły się życiami, porzucając obrane dawno temu role? Przepis na katastrofę czy powiew świeżości w szarej rzeczywistości? Okazuje się, że to... idealna recepta na tragedię ze zbrodnią w tle. Kto jednak mógł to podejrzewać? Z pewnością ten, który skrzętnie ją zaplanował... 

17:32:00 1 comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (71)
    • ▼  maj (20)
      • Paweł M. Arent - Medalion - recenzja
      • Miłosz Wołk - Łaniewski - Miejmy to za sobą - rece...
      • Sebastian Orszulik - Tam i z powrotem + trzy metry...
      • Joanna Kurek - Amartu-Ziqqu. Przebudzenie - recenzja
      • Karol Husak - Wcielone zło - recenzja
      • Kathryn Croft - Ostatniej nocy - recenzja
      • Maren Stoffels - Escape room - recenzja
      • Stanisław Lem - Głos Pana - recenzja
      • B. Dyakowski - Z naszej przyrody - recenzja
      • WP Rdzanek - Akord - recenzja
      • Bożena Bisewska - To, co nie pamięta - recenzja
      • Krzysztof Drozdowski - Wampir z Osielska - recenzja
      • Piotr Żymełka - Niewierny - recenzja
      • MAESTRIA - Selena. Córka dwóch światów - recenzja ...
      • Agnieszka Łepki - Domek nad jeziorem Borzymskim - ...
      • Kyra Parsi - Jak rozkochać gbura - recenzja
      • Marta Górna - Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świe...
      • Katarzyna Hewa - Małe wstrząsy - recenzja
      • Michael Connelly - Wilcza jagoda - recenzja
      • Barbara Seleman - Zanim spłonę - recenzja
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates