Nie jest Ci łatwo. Od kiedy rozstałeś się ze swoją dziewczyną Julią, przestało Ci na czymkolwiek zależeć - a już najmniej na życiu i zdrowiu. Cały czas balansujesz na linie. Zalewasz samotność litrami alkoholu, po którym często wdajesz się w bezsensowne bójki, snujesz bez celu po melinach i innych tego rodzaju mało przyjemnych przybytkach. Na ogół kończy się to potężnymi siniakami i takim obrzękiem twarzy, jaki nie pozwala poznać siebie w lustrzanym odbiciu. Do tego śmierdzi od Ciebie jak z gorzelni. O ile nie raziłoby to tak bardzo w przypadku szarego obywatela, to już dla policjanta jest niewątpliwą ujmą. Z racji niebywałej skuteczności i brawurowych akcji, stałeś się żywą legendą oraz wzorem dla młodych, początkujących funkcjonariuszy. Teraz jednak wszyscy widzą, w jakim jesteś stanie, więc otaczająca Cię aura ulatuje coraz szybciej - jak z przekłutego balonika. Na komendzie praktycznie każdy unika z Tobą kontaktu, nie wyłączając szefa. Tobie wszystko to obojętne - przecież nigdy nie przejmowałeś się opiniami innych ludzi. Nie zamierzasz więc niczego zmieniać w swoim zachowaniu. Tej nocy również idziesz „w tango” - do tego stopnia, że znowu nic nie pamiętasz... Gdy otwierasz oczy, orientujesz się, że znajdujesz się w obcym mieszkaniu. Jesteś cały obolały, a głowa pulsuje Ci, jakby za chwilę miała eksplodować. Co ciekawe, w Twoim polu widzenia skrzętnie uwijają się trzy identyczne brunetki, zalewające synchronicznie sześć filiżanek kawy. Dopiero gwałtowne mruganie powiekami przywraca Ci właściwą ostrość widzenia na tyle, że dostrzegasz wreszcie tylko jedną nieznajomą kobietę, zmierzającą w Twoim kierunku z parującym napojem i talerzem pachnącej jajecznicy.
„Że też zawsze musi wpakować się w jakiś gnój. Przez ostatnie miesiące zraził do siebie chyba wszystkich. Kolegów i koleżanek w pracy nie miał, ale teraz zastąpili ich sami wrogowie.”


