18:59:00

Jak schudnąć

Witajcie Kochane. ;-) Ostatnio dostałam wiadomość, która dała mi troszeczkę do myślenia, dlatego też nie będę zamieszczać tu tylko recenzji, makijaży, swatchy, etc. Czasem pojawią się też zdjęcia, dieta i inne rzeczy. ;-)
Ostatnimi czasy udało mi się troszkę zrzucić, chociaż nie uważam siebie za osobę grubą, a jednak dobrze się czuję, kiedy jestem chudsza. ;) Moją wymarzoną wagą jest 49 kg, mam 170 cm. Pewnie nigdy tej wagi nie osiągnę, aczkolwiek np. w chwili obecnej dobrze czuję się ze sobą.

16:55:00

Masło czekoladowe do ciała

Witajcie Kochane. Przepraszam za to, iż kilka dni nie pisałam, ale miałam strasznie dużo na głowie. Wszystko jest dla mnie tak piękne i kolorowe... Czuję się, jakbym dopiero zaczynała być. Nareszcie mamy wakacje! ;) Dawno nie byłam tak szczęśliwa, wszystko po prostu zaczęło się układać. ;) 3 lipca wyjeżdżam na miesiąc do Dusznik - raczej nie będę mogła niczego tu zamieszczać, chyba, że brat zabierze laptop. Chciałabym już wrócić, bo będzie mi brakować już nie tylko Internetu... ;) Tymczasem recenzja jednego z moich ostatnich ulubionych kosmetyków, czyli masła czekoladowego, które dostałam do recenzji od strony : http://www.naturalne-piekno.pl/ .




Kilka słów od producenta :
Pozyskiwane tradycyjną ręczną metodą! Zdrowe, naturalne: nie zawiera żadnych konserwantów i barwników, nie jest deodoryzowane, posiada naturalny łagodny zapach, jest rafinowane.

Na słońce i deszcz? Masło shea! doskonały filtr słoneczny. Jest więc idealne do opalania!
Nie ma działania alergizującego, może być aplikowane na wszystkie obszary ciała.

Jaka siła w nim drzemie? Masło nawilża i natłuszcza skórę. Jest bogate w witaminy A i E oraz witaminę F, która pozwala rozlunić mięśnie. Jak działa?Substancje zawarte w maśle chronią i wzmacniają cement komórkowy warstwy rogowej skóry co poprawia elastyczność skóry.



Co powiem od siebie? Jestem naprawdę zakochana w tym maśle, używam go co najmniej dwa razy dziennie. Ma przyjemną do nakładania, lekko kremową konsystencję, a do tego pachnie czekoladą - aż się ma ochotę je zjeść ;). Po nałożeniu i lekkim rozsmarowaniu nadaje skórze przepiękny połysk, co starałam się uchwycić (niestety nie do końca dobrze) na ostatnim zdjęciu. Nakładam je czasem przed opalaniem - przyjemnie przyciąga słoneczko, przy czym ma filtry. Skóra jest pięknie odżywiona, nabłyszczona i natłuszczona. Moim zdaniem, owe masełko jest dużo lepsze od wszystkich kremów nawilżających. Z pewnością będę je kupować i z czystym sumieniem mogę każdemu polecić jego zakup. ;) Dodatkowo, łagodzi podrażnienia - pożyczyłam koledze, który spiekł się na biwaku na słoneczku - od razu stan jego skóry się poprawił. Czegóż chcieć więcej? ;)


Do usłyszenia wkrótce. :*

18:53:00

Lakiery Orly, różowo-srebrne paznokcie

Witajcie Kochane. ;-) Wróciłam wczoraj z biwaku, który był niebywale udany, także powracam i tutaj ;-). Pogoda dopisała, wybawiłam się jak nigdy i jestem totalnie zadowolona. Jak tylko dostanę od Klaudii zdjęcia, to je Wam pokażę ;-). Tymczasem pokażę Wam moje pazurki, których autorką jest Klaudia właśnie (której raz jeszcze dziękuję za wszystko na biwaku).

Ale najpierw produkty, jakie dostałam do testów od marki Orly (importer - Helmark) (do nabycia tutaj : http://www.orlybeauty.pl/) :

13:47:00

Zbrodnie na paznokciach

Witajcie Kochane ;-). W związku z tym, iż co którąś niedzielę piszę swoje spostrzeżenia odnośnie mody, czy makijażu - dzisiaj postanowiłam sporządzić post na temat tego, jak moim zdaniem, prosto wyrządzić wizualną krzywdę swoim paznokciom - czyli dziesięć rzeczy, które mnie rażą, jeśli chodzi o maniciure.

1. Odpryskujący lakier
Oczywiście, i mnie zdarzy się czasem mały odprysk, ale odpryski tych rozmiarów (albo nie daj boże odrapania) wyglądają naprawdę tragicznie.

18:42:00

Szampon z glinką czerwoną - recenzja

Witajcie Kochane. ;-) Dzisiaj obiecana recenzja szamponu z glinką czerwoną ze strony Naturalne Piękno - marki Les Argiles Du Soleil. Co do jutrzejszej notki - jeszcze nie mam pomysłu. ;)

Szampon można nabyć tutaj : [klik] w cenie 33.50 za 200 ml.
Co na temat szamponu pisze strona naturalne piękno?
Nadaje włosom blask, miękkość i sprężystość. Doskonale myje oraz nawilża włosy dzięki glince czerwonej oraz wzmacnia i chroni dzięki olejkowi arganowemu i olejkowi z róży. Przy regularnym stosowaniu stymuluje i wzmacnia cebulki włosów dzięki obecności olejków eterycznych - cedrowego, geraniowego i ylang-ylang.

Moja opinia :
+ wystarczy niewielka ilość, nałożona i wmasowana we włosy podczas mycia
+ włosy rzeczywiście pięknie się błyszczą, są też nieco bardziej wygładzone
+ ma bardzo oryginalny zapach
+ nie jest testowany na zwierzętach
+ składa się przede wszystkim z różnego rodzaju olejków pochodzenia roślinnego i glinki
+ wygodna buteleczka z atomizerem
- niestety dużym minusem jest wodnista konsystencja, jestem przyzwyczajona raczej do kremowej

Reasumując, mam nadzieję, iż dłuższe stosowanie przyniesie efekt odbudowania - jest to bowiem szampon do włosów suchych i wrażliwych.
Pozdrawiam.

20:04:00

Recenzja cieni Hean i makijaż

Witajcie Kochane! ;-) Pogoda jest dzisiaj jak marzenie - cieplutko, do tego wiaterek, słońce i drobne chmurki - wprost kocham taką aurę! Wróciłam z godzinnej jazdy rowerem (jak niemalże co dzień) i, jak obiecałam, zamieszczam recenzję cieni marki Hean, którymi wykonałam makijaż z wczorajszej notki - cieszę się, iż przypadł Wam do gustu!



+ do cieni dołożony jest wygodny aplikator, ułatwiający nakładanie
+ wystarczy jedno pociągnięcie, aby uzyskać pożądany kolor
+ są idealnie matowe
+ utrzymują się na powiekach bardzo długo (szczególnie w połączeniu z bazą, dowód macie we wczorajszej notce)
+ nie odbijają się na górnej powiece
+ występują w różnych wersjach kolorystycznych, które są do siebie idealnie dopasowane (na zestaw składa się cień bazowy, cień do makijażu dziennego, wieczorowego i cień dający efekt smooky eyes)
+ reasumując polecam, chyba zaprzyjaźnię się z marką Hean ;)

I jeszcze dzisiejszy makijaż, który zmalowałam przy pomocy bazy Hean, cieni sypkich Barry M i tuszu Oriflame oraz kredki no name (zdjęcia robione po 13 godzinach od zrobienia makijażu, więc jak widzicie, baza Hean naprawdę zdaje egzamin... kredka niekoniecznie) :






Na jutro planuję recenzję szamponu z glinką czerwoną. Zainteresowane? ;) Miłego wieczoru.
PS - Jeszcze nutka, której słucham od wczoraj bez przerwy <3.

20:05:00

Recenzja bazy pod cienie Hean i makijaż

Witajcie Słoneczka ;-). Wreszcie ciut się ochłodziło, mam jednak nadzieję, iż do środy pogoda się poprawi - wybywam na trzydniowy biwak i mam w planach dopracować opaleniznę. Tymczasem recenzja bazy pod cienie Hean.

Makijaż zmalowany przy pomocy cieni Hean (recenzja jutro), bazy pod cienie Hean i tuszu (oczywiście) Oriflame :



Uwaga - zdjęcia zostały zrobione przed chwilą - makijaż wykonałam o godzinie siódmej rano, czyli 12 godzin temu!!! O cieniach, które widzicie na zdjęciach powyżej napiszę więcej w jutrzejszej recenzji, tymczasem recenzja bazy.

Co pisze o produkcie marka Hean?
Utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie sypkie i prasowane. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu.

Co powiem od siebie?
+ baza ma lekki, przyjemny zapach
+ ma konsystencję idealną do nałożenia - lekko kremową, niczym dobre masło do ciała
+ cienie, nałożone na bazę, są intensywne
+ nie pozostawia nieprzyjemnego efektu mokrej powieki
+ baza ułatwia aplikację cienia
+ efekt, który uzyskałam na powyższym zdjęciu, to zaledwie jedno pociągnięcie pędzelkiem z cieniem!
+ pozwala cieszyć się nienagannym makijażem przez wiele godzin - efekt na zdjęciach po 12! godzinach
+ zapobiega odbijaniu się cienia na górnej powiece

Reasumując, produkt nie ma ani jednej wady. Jestem wprost zachwycona bazą, jaką otrzymałam do recenzji i obiektywnie, polecam w stu procentach! Do nabycia tutaj : http://hean.pl/product.php?id_product=923&id_category=49& w cenie 10.49 za 14g. Jestem pewna, iż kupię nową, jak tylko ta mi się skończy. ;-) Pozdrowienia.

18:11:00

Hean i Naturalne piękno - dwie kolejne współprace

Witajcie Kochane. ;-) Wczoraj przyszła do mnie przesyłka od strony Naturalne piękno, dzisiaj zaś dostałam kosmetyki od marki Hean. ;-) Recenzje już niebawem. Tym czasem na szybko swatche i zawartość paczuszek :

Od marki Hean (która chyba czytała mi w myślach i przesłała mi produkty, które akurat są mi potrzebne i które planowałam zamówić :-)) :


 baza pod cienie - czyli to, czego obecnie poszukiwałam najbardziej ;-)

 róż do policzków, odcień 273

 poczwórne, idealnie matowe cienie (na swatchu jedno pociągnięcie pędzelkiem), komplet o nazwie Orchidea Flowers, odcień 403

I produkty do recenzji od Naturalnego Piękna - muszę przyznać, iż mają w swojej ofercie niezwykle ciekawe produkty :


 mydło z glinką białą

 masło czekoladowe

 naturalny czynnik nawilżający

 szampon do włosów zniszczonych z glinką czerwoną (czyli coś, co bardzo mi się przyda)

 maseczka z glinką żółtą

Rozpoczynam więc akcję wielkiego testowania. ;-) Jakieś propozycje - co zrecenzować najpierw?
xoxo

18:07:00

Pielęgnacja stóp

Dzień dobry Kochane. ;-) Dzisiaj tak zwany post na życzenie - jedna z czytelniczek zaproponowała mi, abym napisała notkę na temat pielęgnacji stóp. Sądzę, iż temat jest jak najbardziej aktualny - panują upały, w związku z czym większość pań najczęściej wychodząc z domu zakłada sandałki. Warto byłoby, ażeby nie piękne sandałki zdobiły niezadbane stopy, ale aby piękne sandałki podkreślały piękno zadbanych stóp.


Podstawowa zasada - nim sięgniemy po najpiękniejsze nawet odkryte sandałki - powinniśmy upewnić się czy nie mamy na paznokciach startego lakieru lub czy skóra na naszych piętach nie jest zrogowaciała. Jeśli zauważymy jedno albo drugie - musimy niestety się z tym uporać przed założeniem sandałków. Paznokcie wystarczy odmalować - kwestia pięciu minut - ale co z piętami? Naskórek na piętach jest dwukrotnie grubszy, niż skóra w innych miejscach, dlatego powinniśmy poświęcać swoim stopom znacznie więcej uwagi, niż to czynimy. Problemy ze zrogowaciałym naskórkiem powstają głównie po zimie, kiedy to nogi tkwią przez wiele godzin w ciepłych skarpetkach i kozakach - nie są wówczas odpowiednio dotlenione, ani nawilżone; często zaś są ściśnięte. Dlatego najlepiej już wiosną rozpocząć pielęgnację stóp. Jak tego dokonać?

* Proces usunięcia zrogowaciałego naskórka na stopach zaczynamy od pachnącej kąpieli - najlepiej około 30-minutową, koniecznie w ciepłej wodzie i ze solą (morską oczywiście) - przy okazji odpoczniemy, ale i zmiękczymy naskórek, dzięki czemu łatwiej będzie do usunąć.
* Kiedy już stopy się wymoczą, należy je osuszyć i zetrzeć zrogowaciały naskórek specjalną tarką do pedikiuru. (Absolutnie nie należy używać do tego celu nożyka, żyletki lub czegokolwiek podobnego, łatwo się przy tym skaleczyć!).
* W szczególnych przypadkach ów zabieg można wykonać u kosmetyczki, przy pomocy frezarki, a następnie kompresu z parafiny, przyspieszającego gojenie się popękanych pięt.
* Kiedy już pozbędziemy się zrogowaceń, pora na coś przyjemniejszego - peeling. W tym celu możemy użyć kosmetyku przeznaczonego specjalnie do stóp, lub po prostu do ciała. Najlepsze są te z olejkami odżywczymi, mające składniki nawilżające i odżywiające.
* Dodatkowo, aby przyspieszyć gojenie się pięt, po peelingu stóp, możemy sobie pozwolić na wtarcie w skórę pięt witaminy A+E (wystarczy przekuć kapsułki).
* Jeśli nasze stopy są już wypoczęte, odżywione i nawilżone - pora na paznokcie. Na początek należy je wyrównać (używając pilniczka szklanego lub papierowego - absolutnie niemetalowego), lekko zaokrąglając końcówki (ale nieprzesadnie, ponieważ wówczas paznokcie mogą zacząć wrastać... nic przyjemnego).
* Jeśli uzyskamy już pożądany kształt - pozostaje nam nałożenie na pazurki odżywki i odpowiednio dopasowanego do stroju, butków czy whatever koloru lakieru, który będzie przyciągać męskie spojrzenia - ponoć nic tak nie podnieca jak piękne, zadbane, kobiece stopy w seksownych sandałkach. ;-)
* Drogie Panie, apeluję w imieniu Waszych stóp - nie przemęczajmy ich i siebie, nosząc w takie upały niebotycznie wysokie obcasy przez wiele godzin. Dajmy choć latem odpocząć naszym stopom. ;-)
* Dobrym wyjściem na zrelaksowanie się (i zmęczonych stóp) jest także masaż.


Kilka propozycji kosmetyków do stóp :
 Neutrogena (cała seria) - około 16 zł/50 ml (szt.)

 School, sól do stóp, około 19 zł (dostępna w aptekach)

Ziaja - krem - około 6 zł/80 ml

Farmona - maseczka - około 8zł

 Eveline - krem - około 8 zł/100 ml

Soraya - krem - około 10 zł/150 ml

 Eveline - krem na pękające pięty, około 8 zł/100 ml


To już wszystko, Kochane. Mam nadzieję, iż post się Wam podobał? ;-)

13:40:00

Synesis - Szlachetne kosmetyki - recenzja peelingu do dłoni

Witajcie Kochane. Wczoraj znowuż dostałam przesyłkę, która niezmiernie mnie ucieszyła i zdziwiła (pozytywnie!). Otóż, dawno nie dostałam tak finezyjnie zapakowanych kosmetyków. Prezent dostałam od firmy Synesis - Szlachetne Kosmetyki i uważam, iż nazwa marki jest jak najbardziej adekwatna - nie spotkałam się jeszcze z tak pięknym opakowaniem, zapakowaniem i całokształtem. Kontakt z zespołem Synesis był dla mnie przyjemnością - dawno nie spotkałam się z tak miłą odpowiedzią. W paczce znalazłam glinkę marokańską i peeling solny do dłoni (który wczoraj przetestowałam i dzisiaj zrecenzuję). 







Kilka słów o peelingu do dłoni od marki Synesis : 
Dwufazowy Peeling Solny "Piękne Dłonie"
6 aktywnymi składnikami, daje natychmiastowy i długotrwały efekt miękkich, aksamitnych dłoni.

Specjalnie dobrane kryształki soli doskonale peelingują, bez jakichkolwiek podrażnień.Peeling jest niezwykle skuteczny, a jednocześnie bardzo delikatny, dzięki połączeniu drogocennych i szlachetnych surowców: witamin C i E, które działają nawilżająco i przeciwzmarszczkowo, a także odżywczo.

Peeling Solny „Piękne Dłonie” nie zawiera żadnych konserwantów ani barwników. Delikatnie i skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, powodując, że skóra dłoni stanie się jedwabiście gładka.

Wystarczy kilkuminutowy masaż dłoni i spłukanie ich letnią wodą, by uzyskać efekt aksamitnej, przyjemnej w dotyku i napiętej skóry, którą każda Pani z chęcią będzie podawała do pocałunku...

Recenzja peelingu solnego do dłoni
+ jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! po zmieszaniu dwóch faz (wystarczy porządnie zmieszać) i nałożeniu na dłonie i około dwuminutowym masażu dłoni oraz spłukaniu osiągnęłam efekt gładkich, wręcz aksamitnych w dotyku dłoni
+ bardzo prosty w stosowaniu
+ idealna do peelingu konsystencja
+ śliczna, kształtna buteleczka
+ efekt gładkiej skóry dłoni utrzymuje się niezmiennie od wczoraj, więc sądzę, iż można go robić co kilka dni
+ nie ma żadnego drażniącego zapachu
+ łatwo się spłukuje
- minusów żadnych! mogę polecić z czystym sumieniem.


To już wszystko na dzisiaj, Kochane, pozdrowienia. ;-) 

19:46:00

Początek testów Barry M - pigmenty, krem rozświetlający, puder

Jakiś czas temu zainteresowałam się asortymentem sklepu BeingEco (a szczególnie tym, iż kosmetyki sprzedawane przez ten sklep nie są testowane na zwierzętach), sprzedającym produkty firm Astonish i Barry M i dzisiaj otrzymałam paczkę z kosmetykami do recenzji. ;-) Dwa z nich zdążyłam już wypróbować i nawet zmalowałam mały makijażyk. Ale po kolei, najpierw pokażę co dostałam i zaproszę na stronę sklepu : http://www.beingeco.pl/ .

 cała paczuszka zawierała puder brązujący, brązujący shimmerowy krem, cztery małe słoiczki pigmentów cieni i jeden duży <3

 puder prasowany brązujący
  /produkty  zostały mi wysłane do recenzji, aczkolwiek recenzja jest w 100% obiektywna
 krem brązująco-rozświetlający

 cień sypki perłowy bladoróżowy

 cień sypki intensywnie różowy (z brokatowymi drobinkami)

 piękny perłowy błękitny cień

 ciemnoniebieski z drobinkami brokatu

 biały perłowy ze złotym brokatem

Na razie przetestowałam krem brązująco-rozświetlający i cienie numer 2 i 3 w notce. :) Oto efekty :



Na górną powiekę nałożyłam bazę, po czym przy wewnętrznym kąciku nałożyłam pędzelkiem intensywnie różowy sypki cień z drobinkami, przy zewnętrznym kąciku nałożyłam jasnoniebieski perłowy cień - aczkolwiek po nałożeniu na bazę przybrał bardzo ciekawy odcień - zależnie od światła jest zielony, zielonomorski czy błękitny :P. Policzki podkreśliłam kremem z drobinkami - w zastosowaniu daje efekt podobny do różu do policzków, tylko bardziej "shimmeruje".

Recenzując :

Krem brązująco rozświetlający :
+ ma fajną do nakładania, kremową konsystencję
+ pięknie rozświetla skórę, szczególnym plusem są brokatowe drobinki
+ jest bardzo trwały
+ (obecnie jestem dość blada, ale) z pewnością świetnie podkreśla opaleniznę
+ można go nałożyć na całą twarz, lub podkreślić tylko niektóre miejsca
+ nie tworzy efektu maski
+ dobry do podkreślenia kości policzkowych
- trzeba uważać z nakładaniem, ponieważ zbyt duża ilość daje efekt przesadnego świecenia się

Cienie sypkie :
+ odcienie perłowe dają przepiękny efekt
+ świetnie się mienią
+ można je nakładać na wiele sposobów
+ aplikacja przy pomocy zwilżonego pędzelka lub patyczka daje świetny efekt
+ w zależności od tego, czy są stosowane z bazą czy bez, dają różne odcienie kolorów podobnej tonacji
+ są trwałe, po kilku godzinach nadal wyglądają niemalże tak samo
- cienie z drobinkami brokatu wymagają uważnego nakładania, trochę się osypują (ale to całkiem normalne)

Ogólnie rzecz ujmując, jestem bardzo zadowolona z paczuszki, jaka dzisiaj do mnie przyszła. Uwielbiam kosmetyki marki Barry M - pamiętacie zapewne mój ulubiony czarny pękacz tejże marki - moim zdaniem dużo lepszy od pękaczy China Glaze. Polecam. 

A Wy macie jakieś produkty marki Barry M? Chwalicie je sobie? ;-)
Pozdrawiam słonecznie.
Copyright © 2014 Okiem Julii: recenzje , Blogger