Agnieszka Peszek - Gen zabójcy - recenzja

by - 16:50:00

„Ojciec miał rację. Zabijanie jest wciągające niczym bagno. Budzi ukryte w człowieku emocje, o których nie miał pojęcia i które w żadnej innej sytuacji by się nie ujawniły. Aktor. Komik celebryta. Dwie małe dziewczynki. Dziewięć przypadkowych osób.”

Tak wiele może zostać zapisane w genach. Zielona barwa oczu, wysoki wzrost, długie, zgrabne nogi. Talent do przedmiotów humanistycznych lub biegłość w przyswajaniu nauk ścisłych. Miłość do określonych dziedzin sztuki czy sportowa zwinność. Można mieć „po kimś” mnóstwo cech i dumnie rozwijać się w tym, w czym jest się dobrym, pewnego dnia osiągając biegłość. Naniesione w genach, czy też – jak niektórzy mawiają – w gwiazdach, nie musi jednak wcale determinować całego naszego dorosłego życia, jeżeli kiedyś postanowimy podążyć własną ścieżką. Często tak właśnie się jednak dzieje – po cóż bowiem odrzucać coś, z czym radzimy sobie doskonale, po części za sprawą dobrego genotypu? Istnieje jednak pewien problem. W genach może również zostać zapisane zło. Choroba psychiczna. Chore skłonności. Miłość do pozbawiania życia innych. Czy jednak da się z całą mocą stwierdzić, że istnieje gen zabójcy, usprawiedliwiający najgorsze z możliwych uczynki?

 


„To wtedy poczuł, że jest gotowy. To wtedy poczuł jeszcze silniejszą więź z ojcem. Drzemiący w nim gen zabójcy.”

Upartej i pewnej siebie policjantki, która z łapania przestępców uczyniła swoją życiową misję, z pewnością nie jest w stanie powstrzymać fakt posiadania małego dziecka. Dopiero co jako tako ułożyłaś sobie życie na nowo, godząc karierę zawodową z niespodziewanymi zwichrowaniami w życiu osobistym, a już zostajesz rzucona na bardzo głęboką wodę. Na szczęście zarówno w jednym, jak w i drugim towarzyszy Ci najważniejszy dla Ciebie mężczyzna – ojciec Twojego dziecka oraz partner w prowadzonych śledztwach. Początkowo układ ten całkiem Ci się podoba. Dawniej nie spodziewałaś się, że mogłabyś być z kimkolwiek nierozłączna. Nie dążyłaś do zawarcia stałego związku, a zlepek słów „na zawsze” powodował u Ciebie jedynie gęsią skórkę. Komisarz Marek zmienił wszystko, szybko przewartościowując Twoje życie. Czy jednak ktoś tak niezależny jak Ty nie zacznie się dusić, spędzając zarówno cały czas prywatny, jak i zawodowy z tą samą osobą? Może i tak by się stało, gdybyś miała choć chwilę, by się nad tym zastanowić. Póki co, zaraz po powrocie do pracy, zostajesz zaangażowana w nietypowe śledztwo. Stolicą wstrząsa zabójstwo znanego aktora – bożyszcza wszystkich kobiet. Mężczyzna odgrywa swoją rolę życia podczas teatralnego przedstawienia. W trakcie słynnej sceny z „Romea i Julii” wypija truciznę i pada martwy na deski. Wszystko zgadza się ze scenariuszem… do pewnego momentu. O ile bowiem prawdziwy Romeo Monteki faktycznie umarł, otruwszy się rozpaczy, o tyle odtwarzający tę scenę aktor powinien powstać po zebraniu należnych oklasków. Tym razem tak się nie dzieje. A że zapatrzony w siebie aktor zdecydowanie nie miał skłonności samobójczych, śledczy szybko zaczynają podejrzewać udział osób trzecich w jego nader widowiskowym zejściu z tego świata. Na domiar złego, scenariusz jego śmierci został już przez kogoś naniesiony na papier w najdrobniejszych detalach…

„Czuję, że spadam. Jakbym skakała z wysokiego budynku i z impetem waliła w ziemię. A po każdym takim upadku rozpadam się. Znikam.”

Jedna podejrzanie martwa znana osoba mogłaby zostać uznana za wypadkową działań zyskującego na jej śmierci agenta czy niezadowolonej z zachowania rozpasanego małżonka kobiety. Kiedy jednak ginie kolejna ciesząca się sympatią publiczności osoba, zaczyna to wyglądać na mało przypadkową tendencję – a może nawet początek planu seryjnego mordercy. Nie od razu jednak podążasz tym tropem. Choć sprawa śmierci aktora teatralnego oraz znanego youtubera na pierwszy rzut oka wydają się ze sobą nie łączyć, rozwiązanie obu staje się coraz bardziej naglące. Wszakże Waszej pracy przygląda się cały kraj, chcąc dowiedzieć się, co tak naprawdę przydarzyło się ich ekranowym ulubieńcom. Już wkrótce dojdzie do kolejnego ataku – wymierzonego zakulisowo, a przy tym zaplanowanego w najmniejszych detalach. Czy wspólnie ze swoim zarówno życiowym, jak i zawodowym partnerem, uda Ci się ustalić personalia sprawcy i schwytać go, nim wciągnie Cię w sam środek prowadzonej właśnie gry? A może to na tym właśnie mu zależy? Gen zabójcy – największe wyzwanie, z którym kiedykolwiek przyjdzie Ci się zmierzyć.

„W zasięgu wzroku widziała wybrane miejsce.

- Żegnaj – wyszeptała i zamknęła oczy.”

Warsztat pisarski Agnieszki Peszek jest mi doskonale znany za sprawą genialnego thrillera „40. Raków” oraz kilku innych powieści, które mogłam (jak zawsze) szczerze ocenić wysoką notą. Można więc stwierdzić, że Jej najnowsza propozycja, „Gen zabójcy”, mnie nie zaskoczyła i w tym przypadku będzie to komplement. Intrygujący prolog prowadzi do intro, dzięki któremu czytelnik jest w stanie zerknąć do prywatnej części życia głównych bohaterów i wyrobić sobie o nich zdanie. Chwilę po tym wędrujemy do zagadki kryminalnej, która eskaluje z każdą kolejną przeczytaną stroną, aby finalnie opleść czytającego gęstą siecią powiązań z epicentrum w samym sercu zbrodni. To kawał dobrze skonstruowanego i w pełni poprawnego kryminału, któremu od strony technicznej niewiele można zarzucić, choć chwilami miałam wrażenie, że z motywem śmierci znanego aktora zdążyłam się już wielokrotnie spotkać. Autorka szybko wybrnęła jednak z możliwej schematyczności, dodając wiele odnóg innych wątków, razem tworzących nietypowy obraz. Osobiście nie pogardziłabym, gdyby momentami akcja toczyła się nieco szybciej – środek historii jest raczej spokojny, co jednak w pełni rekompensuje pędzące na łeb, na szyję zakończenie. Subiektywnym minusem była dla mnie postać Doroty  – chłodna, nieco antypatyczna i… nie do końca zasługująca na silne uczucie, którym obdarzył ją żywiołowy i zapatrzony w nią niczym obrazek Marek. Śmiem wręcz postawić bardzo odważną tezę: być może niektórzy sami sprowadzają na siebie tragiczne zakończenie. Takie, na które zasługują. Niemniej, z „Genem zabójcy” spędziłam czas całkiem dobrze. Nie mogę się już doczekać kolejnej powieści Autorki – i trzymam kciuki, aby pojawiło się w niej jeszcze więcej rozdziałów napisanych z perspektywy mordercy, które w wykonaniu Peszek tak uwielbiam. 7/10

„Przenosiłam się często w świat niesamowitych historii i w okamgnieniu nie było mnie w moim życiu, które tak bardzo mnie uwierało.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)