Agata Zamarska - Pustać - recenzja

by - 21:26:00

„Biorę głęboki oddech i zaczynam opowiadać.”

Kompletnie nieuzasadniony brak pewności siebie i wiary we własną wartość mogą spowodować wiele rzeczy. Boisz się poznawać nowe osoby, spośród których każda jawi Ci się jako piękna, zjawiskowa i lepsza pod wszystkimi względami. Wyidealizowany obraz zakłamanej rzeczywistości sprawia, że uważasz, że nie zasługujesz na to, aby współistnieć wśród takich ludzi. Fakt, że zalicza się do nich Twoja druga połowa naprawa Cię dumą – i zdumieniem. Cóż perfekcyjny Kamil miałby robić z taką szarą myszką jak Ty? Ćśś. Zaklinajmy świat jeszcze przez chwilę, bo może po przebudzeniu okaże się, że Was związek był jedynie doskonałym snem. Lub senną marą… żartem nieśmiesznym.

„Gdybym mogła cofnąć czas, to właśnie do tamtego jesiennego dnia, gdy jeszcze nikt z nas nie wiedział, gdzie to wszystko zabrnie.”


Dwa lata temu. Wtedy. Horror. Przynajmniej dla Ciebie, bo dla prawie każdej innej osoby byłoby to ekscytujące przeżycie. Oto nade(j)szła wiekopomna chwila. Poznasz wszystkich, których do tej pory znałaś jedynie z opowieści swojego chłopaka. Przyjaciół z czasów szkolnych, mających wpływ na to, że Kamil jest tym, kim jest - Twoim idealnym partnerem. Teoretycznie powinna ciekawić Cię każda persona, która odcisnęła na nim swój rys. W praktyce uważasz to spotkanie za całkowicie zbędne – przecież jego dawni, wiejscy znajomi nie powinni być obecni w Waszym nowym, wielkomiejskim życiu. A może Twoja pozornie wyniosła postawa bierze się z tego, że w środku umierasz ze strachu? Niepewna w swoim ciele, na siłę doszukująca się we wszystkim posiadanym wad, oczekująca od ludzi najgorszego i nadmiernie analizująca; zdecydowanie nie jesteś duszą towarzystwa. Czego jednak nie robi się dla ukochanego? Wystrojona niestosownie do okazji, oto jesteś w Jarząbkach, w samym oku cyklonu… czy po prostu na spotkaniu z kolegami Kamila. Ściskasz dłonie, zastanawiając się jedynie, kiedy będziecie mogli wrócić do swojego bezpiecznego gniazdka. Zoja. Inteligentna, a więc znacznie mądrzejsza od Ciebie. Umięśniony Gruby, którego ksywka nie ma już zastosowania; sympatyczniejszy niż Ty. Wreszcie Dorota. Piękna, promienna dusza towarzystwa, nieskazitelnie ubrana, zawsze szukająca atencji. Reprezentująca wszystko, kim chciałabyś być – ale zamknięta w swojej skorupie, nie potrafisz. Na domiar złego… ukochana, młodsza siostrzyczka Kamila. Ktoś mu najbliższy, z kim dzielił cały świat po stracie rodziców. Ta, którą od razu postrzegasz jako zagrożenie. Konkurencję. Chwila, czy naprawdę jesteś zazdrosna o siostrę chłopaka?! Może… Nigdy nie twierdziłaś, że jesteś normalna. Mianujesz ją perfekcyjną siostrunią z piekła rodem jeszcze na chwilę przed tym, nim podczas suto zakrapianego spotkania towarzyskiego pada z pozoru niewinna propozycja gry w wyzwanie, która okaże się śmiertelnie niebezpieczną pułapką, zatem być może masz trochę racji. Irracjonalne stawanie w konkury z siostrą wybranka jeszcze nigdy nie przyniosło jednak partnerce niczego dobrego…

„Myślę przez chwilę. Tam działo się coś ważnego. Któryś element był istotny i pozwoliłby mi zrozumieć to, co się później wydarzyło. Ale który?”

Pustać. Domek na odludziu, w którym Kamil i jego szkolni znajomi spędzali każdą wolną chwilę. Świadek wielu doświadczeń, zabaw i wykuwania charakteru w stali. Odosobniona chatka, w której wskutek zwichrowań losu lądujesz z całą tą paczką na sylwestrowej imprezie. Złowroga cisza. Pukanie do drzwi. Bezdomny włóczęga. Gościna dla nieznajomego, noszącego podarte łachmany. Pijackie śpiewy. Ciemna noc, w świetle której krew wygląda jak czarna lawa. Tragiczna śmierć jednego z uczestników zabawy i tylko jeden jej świadek. Taki, który decyduje się milczeć. Jeśli związek szarej myszki z perfekcyjnym Kamilem faktycznie był tylko snem, może lepiej było się z niego nie budzić?

„Ale tu pustka…!”

Teraz. Gabinet terapeutyczny mieszczący się tam gdzie nie spodziewałabyś się do znaleźć. To nic, otwierasz drzwi, w końcu pora przecież ruszyć do przodu ze swoim życiem, prawda? Życiem… Strzępami tego, co z niego zostało. Psycholog, który wie, kim jesteś w tej samej sekundzie, w której opowiadasz mu o męczących Cię marach. Aby pokonać traumę czy stres pourazowy, będziesz musiała przejść przez każdą sekundę swojego koszmaru od nowa. Krok za krokiem, jeden odcisk buta w piasku za kolejnym, wrócić do Pustaci i spojrzeć prawdzie w oczy. Nawet, jeśli okaże się, że te mają źrenice tak wielkie, że pochłaniają swoją ciemnością całą tęczówkę i spoglądają w zupełnie innym kierunku niż sądzisz.

„Nie umiałaś sobie poradzić z tym, co zobaczyłaś. Co to było? Myśl!”

W tym roku moje ulubione wydawnictwo zdecydowało się na danie szansy debiutantom – to zdecydowanie cieszy. Cóż może być piękniejszego dla miłośnika makabry, tudzież thrillerów psychologicznych, od odkrycia nowych perełek do kochania? „Pustać” spowodowała pewne nieodwracalne zmiany. Mogłabym się wręcz pokusić o stwierdzenie, że zepsułam nią sobie Męża, który przewraca oczami, kryjąc tym gestem uzasadnione zaniepokojenie, kiedy widzi mój makiaweliczny uśmiech w trakcie czytania co bardziej krwawych scen w książkach. Szanowny sięga jedynie po książki (nie powieści!) historyczne, od thrillerów stroniąc tak jak ja od światła, różu i słońca. Tymczasem „Pustać” zaczęłam w formie audiobooka podczas codziennej dawki przyjemności (zwanej przez co niektórych wcale a wcale tutaj nie wspomnianych torturami) w postaci ćwiczeń. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy po godzinie usłyszałam: „Tylko nie słuchaj tego dalej beze mnie! Ja muszę wiedzieć, co będzie dalej!”. Czy może być dla tej książki lepsza recenzja? Exactly. Czego bym nie napisała, nie przebiję tego cokolwiek dziwnego zdarzenia. I tak oto książki słuchaliśmy sobie w trakcie kąpieli, siekania sałaty i zakopywania zwłok, choć o tym ostatnim miałam nie pisać. Może jednak nikt nie przeczyta. 😉 W tym miejscu należy złożyć uniżone pokłony lektorowi – dawno nie słyszałam tak dobrze przeczytanej książki! Choć preferuję męskie głosy, tym razem pani zdecydowanie „zrobiła robotę”, czyniąc z książki Agaty Zamarskiej wciągającą opowieść przedstawioną w gawędziarskim stylu, za co doliczę dodatkowy punkt do finalnej oceny (!). „Pustać” jest oryginalnie skrojonym debiutem – jako takim zdecydowanie dobrym, choć niepozbawionym wad. Odniosłam (odnieśliśmy) wrażenie, iż zakończenie ułożyło się zbyt bajkowo, odbierając historii nieco realności. Pomysł z psychologiem, który proponuje (lukratywną) terapię w formie spisania książki podobał mi (nam) się raczej średnio. Podobnie zresztą jak fakt, że bohaterka, która przeżyła traumę w domku położonym na odludziu, udaje się zregenerować i zebrać siły do pisania… w chatce leżącej pośrodku niczego. I jeszcze fakt, że wszyscy poza Adą są… śliczni. Piękni. Idealni. Są to jednak nieznaczne minusy. Zakończenie okazało się zaskakujące – prawie, bowiem przewidzieliśmy je na chwilę przed wyjaśnieniem. Moim skromnym zdaniem „Pustać” jest bardzo dobrym przedstawicielem thrillera psychologicznego i świetnie wróży pisarskiej przyszłości Agaty Zamarskiej. Będę bacznie wypatrywać kolejnych debiutów u Filii – wierząc, że okażą się one równie wciągające. 7/10

PS Dzisiaj na końcu pokuszę się o apel do Autorki. Pani Agato, serdecznie proszę o kolejny thriller – są duże szanse na to, że dzięki niemu z mojego Lubego literacko będą jeszcze ludzie! Zadanie dla kochających ryzyko; wszakże jeden miłośnik zbrodni na lokum to już chyba aż nadto. 😉

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)