Adam Dzierżek - Na białym koniu - recenzja

by - 18:31:00

„Nasze umysły nie radzą sobie z ciemnością. Widzimy, nawet jeśli nie ma nic do zobaczenia, słyszymy, nawet gdy panuje głucha cisza. Mam wrażenie, że z tej mrocznej otchłani ktoś na mnie spogląda.”

Gdybyś wiedział, że się przewrócisz – to byś usiadł. Jednak czy gdybyś był świadomy tego, że komuś, kto był Ci bardzo bliski dzieje się krzywda, zaryzykowałbyś próbę jego uratowania, nawet jeśli naraziłbyś się tym na śmiertelne niebezpieczeństwo?

„Tylko że magia jest ulotna. Szara rzeczywistość uderza jak narkotykowy zjazd.”


Każdy Twój dzień wygląda podobnie do poprzedniego. Rano ze zbyt krótkiego snu wyrywa Cię znienawidzony dźwięk budzika. Znowu siedziałeś do późna, oglądając stare filmy, choć codziennie obiecujesz sobie, że więcej nie popełnisz tego błędu. W pośpiechu opuszczasz puste i od dawna niesprzątane mieszkanie, spiesząc do nudnej, acz bezpiecznej biurowej posadki. W wielkim wieżowcu są Was setki – mężczyzn takich jak Ty, którzy zajmują się dopinaniem parabankowych transakcji. Przywykłeś do samotnej i monotonnej egzystencji, godząc się z tym, że z zyskaną w traumatycznych okolicznościach blizną, szpecącą połowę twarzy, ciężko będzie Ci znaleźć życiową partnerkę. Pewnego wieczoru wszystko się jednak zmienia. O nieprzystającej do odwiedzin wizycie ktoś dobija się do drzwi Twojej męskiej jaskini. Mężczyzna z przeszłości, który był dla Ciebie jak ojciec. Ten względem którego masz honorowy dług. Nie możesz go nie wpuścić – choć gdybyś wiedział, z czym do Ciebie przyszedł, zapewne nie otworzyłbyś drzwi. I tak byłoby dla Ciebie o wiele lepiej…

„Pojedyncze klisze wspomnień przelatują przed oczami. Ostrze scyzoryka, krew wsiąkająca w koszulkę, zalewająca dziób nadrukowanego na niej Kaczora Donalda, i obłąkany uśmiech na twarzy ojca.”

W dzieciństwie Ryszard, niezapowiedziany nocny przybysz, był dla Ciebie prawdziwą opoką, kiedy Twojego wiecznie naćpany, obłąkany ojciec do reszty tracił zmysły i wyrządził Ci krzywdę, której dowód do dzisiaj widzisz, spoglądając co rano w lustro. Kiedy patrzysz teraz na tego znękanego życiem człowieka, nie przypomina Ci on już jednak tamtego bohatera. Zapadł się w sobie, postarzał i załamał. Wszystko dlatego, że jego jedyna córka, która zresztą w tamtych czasach była najdroższą Ci osobą, przyjaciółką i towarzyszką życia, nie tylko uciekła z domu, ale i… została uwieczniona na budzących grozę filmach porno. Rysiek dostaje tajemnicze, prowadzące do znajdujących się w DarkNecie nagrań, na których widnieje Natalia. Przymuszana do obscenicznych rzeczy. Gwałcona. Zastraszana. Torturowana. Choć od kilku lat nie miałeś z nią kontaktu, nie możesz przejść obok tego obojętnie. Wszakże to ona zrobiła sobie bliznę podobną do Twojej – tylko po to, by dzieci w szkole się z Ciebie nie śmiały. To ona pocieszała Cię, kiedy Twój tata miał kolejny atak. To ona nadawała do Ciebie z okna wiadomości latarkowym alfabetem morsa. Myśl, że ktoś ją uprowadził i wykorzystuje jej cierpienie, by zarabiać na upodobaniach chorych zboczeńców całkowicie Cię paraliżuje. Ryszard jest zdeterminowany, aby odnaleźć swoje dziecko i za wszelką cenę sprowadzić je do domu. A Ty postanawiasz zrobić wszystko, by mu w tym pomóc i doprowadzić do końca tę niebezpieczną misję. W najgorszych koszmarach nie byłeś jednak przygotowany na wydarzenia, które już niebawem staną się Twoim udziałem…

„Spoglądamy w mrok piwnicy. Mam wrażenie, że już od dawna po prostu stoimy i patrzymy w dół. Dół, z którego ciągle coś nas nawołuje. Coś chce, żebyśmy schodzili wciąż i wciąż… Żebyśmy już tam zostali.”

Prowadzone przez Was dość chaotycznie śledztwo doprowadza Was do agencji „filmowej”, trudniącej się zatrudnianiem „aktorek” do filmów dla dorosłych. Klasyczne porno jest jednak tylko czubkiem obficie polanej krwią góry lodowej. Trop wciąga Was dalej w otchłań mroku, pchając ku osobom trudniącym się handlem ludźmi i… reżyserującym filmy gore, których scenariuszy nie przewidziałby w najgorszych koszmarach nawet najbardziej obłąkany umysł. Niebezpieczna wycieczka zaprowadzi Was na zapomnianą przez Boga, choć doskonale znaną przez Szatana farmę znajdującą się na uboczu czeskich pól. Witajcie w Parku Świń – porzućcie wszelką nadzieję Wy, którzy tam wchodzicie… Czy to właśnie tam została uprowadzona Natalia? Ta, która miała zostać Twoją żoną? Kim są aranżujący chore darkwebowe nagrania dla gawiedzi mężczyźni, spośród których jeden nosi maskę prosiaka? Czy kiedykolwiek uda Ci się zapomnieć o wszelkiej ohydzie, jaką tam zobaczyłeś, a w uszach przestanie Ci rozbrzmiewać dźwięk świń, karmionych zbezczeszczonymi i nieludzko okaleczonymi zwłokami? Nawet jeśli uda Ci się uciec z tego koszmaru… czy tak naprawdę wyjdziesz z niego żywy?

„Jaka przemiana musi nastąpić w człowieku, aby najprostsze bodźce przestały mu wystarczać? Ile trzeba tego wchłonąć, żeby wciąż być głodnym? Szukać dalej, głębiej, grzebać w ciemności…”

Podczas mrocznej, dusznej, stawiającej wszystkie włoski na ciele lektury Adama Dzierżka przez cały czas miałam z tyłu głowy tylko jedną myśl: błagam, zaklinam, aby mój twórczy i nigdy niebędący w stanie spoczynku mózg nie wpadł na pomysł odtworzenia podczas snu wydarzeń z fabuły. Jak wiesz, czytam prawie tylko lektury spod ciemnej gwiazdy, w związku z czym niewiele książek jest w stanie mną wstrząsnąć i zmrozić mnie do samego szpiku kości. „Na białym koniu” to jednak pozycja, której zdecydowanie się to udało. Choć doskonale zdaję sobie sprawę z tego, co znajduje się w mrocznej stronie sieci, nigdy nie chciałabym się tam znaleźć – i nie jestem w stanie pojąć, jak ktoś może mieć tak chore upodobania, aby to uczynić. Oglądać filmy, w których gwałci się dzieci. Masakruje ludzi. Bezcześci zwłoki. Głosuje w ankietach, przykładając rękę do tego, kto zostanie zamordowany na żywo… „Na białym koniu” to podróż w głąb najmroczniejszych z możliwych zakamarków ludzkiej (lub raczej zwierzęcej) psychiki. Wyprawa w najczarniejszą czerń. Mieszanka thrillera z ekstremalnym horrorem, slaherem – lub przynajmniej thrillera (bardzo) gore z pewnością na długi czas zostanie w mojej pamięci. Oprócz tej przerażającej strony jest jednak również ta dramatyczna – ukazująca, w jak wielkim stopniu dzieciństwo może rzutować na dorosłe życie. Jak łatwo naznaczyć na zawsze jego życie – zostawiając blizny tak samo gorejące, jak te znajdujące się w powstałych po nożu ranach. Przeczytawszy dokładnie sto książek w tym roku, myślałam już, że nic mnie nie zaskoczy – jednak „Na białym koniu” zdecydowanie to zrobiło. Choć to świetny wybór na naprawdę emocjonujący wieczór, ostrzegam, że nie jest to lektura dla osób o słabych nerwach. Uważam również, że na okładce powinno znaleźć się ostrzeżenie: „adult content”. Przeczytawszy tę książkę, już nigdy nie będziesz zastanawiać się, co kryje się w DarkWebie. Z pewnością jednak przez kilka nocy będziesz bać się zasnąć… 8/10

„Strach to naprawdę paskudne uczucie. Niematerialne coś, które sami tworzymy, tylko po to, by przejęło nad nami kontrolę. Wyhodowane na naszej piersi monstrum, powoli konsumujące każdą pozytywną myśl.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)