Witajcie, Kochani!
Jak doskonale wiecie, od wielu lat jestem zapaloną włosomaniaczką - o swoje kudełki, które wiele już przeszły i przetestowały chyba tysiące kosmetyków dbam jak mało o co. Piękne włosy uważam za jedną z najważniejszych wizytówek kobiety. Zadbane, mocne i długie dodają niesamowitej ilości seksapilu i urody. Niestety jednak, w związku z licznymi eksperymentami włosowymi co jakiś czas borykam się z różnymi problemami - rozdwajaniem się końcówek, utratą blasku, puchem, wypadaniem, czy też ogólnym osłabieniem włosów. Ostatnio pod swoje czujne oko wzięłam pełną kurację Kerabione, składającą się z szamponu, tabletek oraz tzw. oil boostera, czyli wzmacniającego serum. Czy warto kupić Kerabione i czy jestem zadowolona z kuracji? O tym opowiem Wam już za chwilę. Na pierwszy rzut oka muszę jednak przyznać, iż szata graficzna wyjątkowo trafia w moje gusta. Przejrzystość bieli i złoto kojarzy mi się z klasą. Uwielbiam takie opakowania.









