Jak zapewne zdążyliście już zauważyć, pielęgnacja włosów jest dla mnie bardzo istotna. Odkąd przestałam je rozjaśniać i w pełni skupiłam się na dbaniu o nie, jedynie od czasu do czasu sięgając po autorską mieszankę tonerów, w końcu cieszę się błyszczącą taflą, która mieni się w słońcu. Wciąż jednak testuję kosmetyczne nowości, szukając perełek, które na stałe zagoszczą w mojej łazience, dbając o to, aby stan moich włosów się nie pogorszył. Jedną z nich znalazłam w ostatniej edycji kosmetycznego boxa Pure Beauty. O czym mowa? O nowej propozycji marki Syoss - odżywce keratin, mającej zapewnić łamanie włosów mniejsze aż o... 95%. Jak wypadły testy praktyczne? Zapraszam do wpisu poniżej.
Baza pod makijaż to kosmetyk wielozadaniowy. Po pierwsze, powinna wygładzić skórę, aby można było na nią równo zaaplikować makijaż. Po drugie, musi nawilżyć i szybko się wchłaniać, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Oprócz tego, jej konsystencja nie może być zbyt ciężka - w przeciwnym razie łatwo o zapchanie cery, skutkiem czego będą nieestetyczne wypryski. Nie znalazłam jeszcze bazy, która spełniłaby wszystkie te wymagania... do chwili, w której dzięki pudełku Pure Beauty z edycji Wild Flowers nie poznałam bazy pod makijaż Face Boom. To mój absolutny faworyt w swojej kategorii. Dlaczego? Już wyjaśniam.
22:27:00
1 comments
„Zamiast śmierci grzesznika, Bóg pragnie jego życia i pieniędzy.”
Choć majętna i niebezpieczna rodzina Borgiów od zawsze z niewiadomej
przyczyny mnie pociągała, do tej pory wiedziałam o niej stosunkowo niewiele –
tyle, ile wywnioskowałam z produkcji filmowych pośledniej jakości. Nie, nie
tych rodem z Netflixa, bowiem do takich źródeł zwyczajnie nie sięgam, jednak –
jak się okazało – wcale nie lepszych. Dzięki nim wyrobiłam sobie jedynie kilka
bardzo niepełnych i prawie kompletnie nieprawdziwych oglądów historii. Seriale
sugerowały, że Rodrigo Borgia, który w późniejszym czasie został papieżem i
przyjął imię Aleksander IV wydawał obrazoburcze orgie, na których korzystał z
wszystkiego, co tylko się rusza, a jego córka Lukrecja współżyła zarówno z nim,
jak i z jego ukochanym, spłodzonym z kurtyzaną synem Cezarem, który pasjonował
się mordowaniem niewinnych. Jak było naprawdę? To dopiero uzmysłowiła mi wydana
w iście królewskim stylu książka „Borgiowie i ich wrogowie”, opracowana w
sposób niezwykle sumienny przez Christophera Hibberta.
17:00:00
No comments
Jak zapewne zauważyliście, co miesiąc przychodzą do mnie w ramach programu subskrypcji boxy kosmetyczne Pure Beauty. To dla mnie świetna okazja do tego, aby uzupełnić kosmetyczne braki bez kupowania kosmetyków w stu miejscach, a przy tym poznanie wielu nowości, które pozostaną ze mną na dłużej. Edycja Wild Flowers o pięknej szacie graficznej trafiła do mnie pod koniec maja. Od tamtego czasu zdążyłam doskonale poznać się z większością znajdujących się w niej propozycji, w związku z czym najwyższa pora na to, aby je Wam przedstawić. Gotowi? To zaczynamy!
16:55:00
1 comments
Jakiś czas temu TikTokiem oraz innymi social mediami zawładnęła nowa, rewolucyjna metoda pielęgnacji twarzy. Mowa o Skin Cycling, czyli cyklicznej pielęgnacji twarzy, będącej rutyną pielęgnacyjną, która pozwala na zastosowanie składników aktywnych o mocnym działaniu w całkowicie bezpieczny sposób. Skin cycling to zaplanowanie pielęgnacji twarzy w bardzo przemyślany sposób, dzięki czemu cera szybko odzyska swój zdrowy blask i bezpieczny wygląd. Całkiem niedawno trafiło do mnie pudełko Skin Cycling marki L'oreal zaproponowane miłośniczkom pielęgnacji twarzy wiernym Pure Beauty, oferującemu boxy kosmetyczne. Na przykładzie kosmetyków, które się w nim znalazły, doskonale widać na czym dokładnie polega skin cycling. Zapraszam na prezentację zawartości poniżej.
Zacznijmy od tego, że sam box ma (jak zwykle w przypadku Pure Beauty) przepiękną szatę graficzną. W środku znalazła się również dopasowana do niej instrukcja, która w sposób prosty i szczegółowy opisuje jak przeprowadzać skin cycling.
Jak zrobić Skin Cycling? Sprawdźmy!
16:17:00
No comments
Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że opisywane w książce wydarzenia bardzo Cię wzburzyły? Do tego stopnia, że aż ciężko było Ci czytać dalej?
„Trup miał dla siebie cały pokój. To luksus w Leningradzie, gdzie takie burżuazyjne ambicje mogły wywołać sąsiedzką zazdrość, a nawet oskarżenia o kontrrewolucyjne zakusy.”
Rewol Rossel niegdyś był porucznikiem milicji. Świetnie sprawdzał się jako
detektyw, wykazywał niebywałym sprytem i przyczynił się do pojmania wielu
szumowin. Jest rok 1954. Dzisiaj, w zapomnianej przez Boga i świat dalekiej
Igarce, walczy o każdy kolejny oddech. Nie jest już tą darzoną szacunkiem
personą. Wszystko to dlatego, że ktoś postanowił się na nim zemścić.
Przynajmniej w jego mniemaniu. Najpierw były przesłuchania, które przekreśliły
jego karierę jako skrzypka. Grającemu na tym instrumencie trudno byłoby bowiem
krzesać melodię jedynie przy użyciu dwóch pozostałych palców… Później zesłanie
przez GUŁag w miejsce, w którym minus dwadzieścia stopni Celsjusza jest właściwie
przyjemną temperaturą. 163 kilometry za kołem podbiegunowym. Miliard kilometrów
od normalności. W obozie jako więźniowi Rewolowi przysługują niewystarczające
racje żywnościowe. Po spożyciu czerstwego chleba i odrobiny kleiku, mężczyźni
pracują na mrozie przez wiele godzin, taszcząc niesłychanie ciężkie elementy i
próbując zbudować tory kolejowe. Każdy najmniejszy błąd z ich strony skutkuje
surową karą wymierzoną przez strażników. Nie ich jedynych jednak Rewol i inni
muszą się obawiać. Znacznie groźniejsi są ci, którzy żądzą obozem pod osłoną
nocy – zatwardziali kryminaliści, którzy byliby gotowi zabić za dodatkowy koc
czy… po prostu dla zabawy. Warto bowiem wiedzieć, że więzienie to jest pełne
osób, które chora sowiecka władza zesłała na roboty z najbardziej błahych
powodów. Jeden powiedział coś nieodpowiedniego na przyjęciu. Drugi
niewystarczająco chwalił Stalina. Trzeci za dużo się modlił – i to jeszcze na
głos. Czwarty był przygłupi i nie miał portretu Marksa na ścianie… Życie Rewola
i współwięźniów całkowicie wypełnia walka o przetrwanie. Wszystko to jednak do
czasu, aż w oddalonym o wiele kilometrów Leningradzie nie zacznie grasować
seryjny zabójca. I to nie byle jaki – a taki, który na swój cel obrał byłych
weteranów wojennych – rosyjskich bohaterów.
17:42:00
No comments
Jaka jest najlepsza przeczytana przez Ciebie w tym roku książka? Pomimo tego, że mamy dopiero czerwiec, wiem już, że w moim przypadku tytuł ten przypadnie „Balladzie o nieszczęśliwej miłości”. Powieści, która złamała mi serce. Historii absolutnie nieodkładalnej przed poznaniem zakończenia. I to takiego, po którego lekturze zapragnęłam natychmiast sięgnąć po kolejny, niestety ostatni trzeci tom. Na żadną książkę nie czekałam jeszcze tak bardzo. Myślę, że jest to wystarczającą rekomendacją.
„Zakochać się w księciu miało więcej sensu niż zakochać się w czarnym charakterze. Ona jednak nie chciała miłości, która ma sens – chciała miłości, która budzi w niej uczucia, daje jej siłę do walki i nadzieję na niemożliwe.”
21:03:00
No comments
Czy uważasz siebie za osobę, która jest zdolna do zemsty? A może tylko złorzeczysz osobom, które Ci zawiniły w głowie, ale nie realizujesz swoich niecnych planów?
„W bitwach każdy sposób do osiągnięcia zwycięstwa jest nie do pogardzenia.”
Awantury po alkoholu, kradzieże, rozboje i mandaty – tak właściwie wygląda codzienność każdego policjanta. Czasem zdarzy się jeszcze trochę formalności i zrobienie porządku w bezładnie porzuconych na biurku aktach sprawy, której nie udało się rozwiązać. Odbierając telefon, pułkownik Alona Niszkina nie jest jeszcze świadoma tego, że ją i zespół współpracujących z nią utalentowanych śledczych, będzie czekać bardzo ciężki przypadek. W stolicy Rosji pojawiają się trupy – i to nie byle jakie. Trudniące za życia się udzielaniem pożyczek na drakoński procent zwłoki zostały absolutnie zmasakrowane. Na dzień dobry potraktowane z pięści ciosem godnym zapaśnika sumo, a następnie uduszone. Po śmierci usta ofiar zostały zaszyte, zaś ich stawy oraz twarze doszczętnie strzaskane solidnym młotem budowlanym. Skąd w sprawcy tak wiele agresji i jaki może być jego motyw? Pułkownik nie ma czasu o tym pomyśleć, bo już wkrótce pojawiają się kolejne zwłoki. I jeszcze jedne… i następne. Wydaje się, że nieuchwytny na miejskich kamerach zabójca ma jasny modus operandi. Wszystkie ofiary śledzi, powala ciosem z pięści, po czym mężczyzn dusi i masakruje młotem, a kobiety wyrzuca z okna. Niekiedy jednak dodatkowo pozbawia je oczu, dłoni czy umieszcza im coś w przełyku. Co gorsza, pozornie ofiary wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego, poza tym, że parają się nie do końca uczciwym biznesem.
17:02:00
No comments
Szampon, odżywka, maska, olejek, serum, olej, preparat zabezpieczający przed wysoką temperaturą... W ostatnich latach wybór produktów pozwalających zadbać o pielęgnację włosów zdecydowanie się powiększył, co niezmiernie raduje mnie jako włosomaniaczkę. W szeregi wspomnianego sztafażu całkiem niedawno dołączyła woda lamelarna, na której produkcję zdecydowało się kilka znanych i cenionych fryzjerskich marek. Efektem miały być błyszczące i lejące się włosy, przypominające taflę wody. Jak jest w praktyce? Na warsztat postanowiłam wziąć ProSalon Lamellar Therapy Glow-Up Elixir, który znalazłam w ostatniej edycji boxa kosmetycznego Pure Beauty. Sprawdźmy.
21:29:00
1 comments

.jpg)
.jpg)



