Kosmetyczne pudełka marki Pure Beauty zaskakują mnie co miesiąc swoją zawartością. Zazwyczaj jednak jest ona przeznaczona typowo dla kobiet, zatem tym większe było moje zaskoczenie, kiedy marka zaanonsowała edycję Selected for Men 2 - dedykowaną typowo dla Panów. Co skrywało się w środku? Wespół z moim przystojnym Modelem, zwanym dalej Moim mężem, zaraz zaprezentujemy Wam całą zawartość. Ów dzielny nie tylko zapozował zgodnie z moją inwencją twórczą, ale i zgodził się wszystko przetestować i przekazał mi swoje opinie. To jak, zaczynamy?
„Było to tak, jakby mgła przemieniła wyspę w świat baśni z niezliczonymi kurtynami, które podnoszone odkrywały coraz to nowe krajobrazy.”
Jesteś młoda i zdolna i cechujesz się otwarciem na świat. Studiujesz ukochany kierunek związany z literaturą i uwielbiasz poznawać nowe rzeczy. Pewnego dnia dostajesz zaproszenie na nietypowy wykład kogoś, kto ponoć staje się coraz bardziej popularny dzięki głoszonym innowacyjnym tezom. Idziesz na niego i jesteś właściwie znudzona. Mężczyzna opowiada o wyższości ekologicznej żywności nad inną, o zgłębianiu własnego siebie i odkrywaniu na nowo. Kiedy jednak kończy swój występ, jesteś nieco bardziej zaintrygowana. Coś w jego słowach spowodowało, że pozostajesz na miejscu. I wtedy Cię zagaduje – on, ten charyzmatyczny mówca o przystojnym wyglądzie, w którego oczach czai się podejrzany blask. Chce, żebyś odwiedziła jego znajdujący się na Wyspie Mgieł dwór o nawie ViaTerra i wraz z realizującymi program odnowy gośćmi poznała wszystkie jego zakamarki. Właściwie nie masz aktualnie nic do roboty, zatem się zgadzasz. Przyjeżdżasz do urokliwie położonego ośrodka, poznajesz zadowolonych z życia pracowników i zachwyconych programem przemiany gości. Odkrywasz zupełnie inny, cichy i bez wątpienia urokliwy nowy świat…
20:43:00
No comments
„To nie przypadek decyduje o naszym życiu, tylko wybory, jakich dokonujemy. Problem w tym, że nie potrafimy przewidywać ich konsekwencji. Nawet jeśli z perspektywy czasu te wybory wydają się oczywiste, banalne, niemożliwe do spieprzenia. Nawet jeśli skutki kolejnych decyzji tak cholernie bolą. Nawet jeśli jesteśmy w stanie zrobić wszystko, aby je odwrócić, włącznie z poświęceniem czyjegoś życia.”
Efekt motyla to właściwie anegdotyczne ujęcie deterministycznego chaosu.
Jedno małe, pozornie nic nieznaczące wydarzenie, powołuje katastrofalne skutki.
Błąd, którego konsekwencji nie da się już odwrócić. Punkt, z którego nie ma już
odwrotu. Decyzja nie do cofnięcia, która warunkuje dalszy los, choć jest tak
bardzo brzemienna w dotkliwe konsekwencje. Idealnym zobrazowaniem efektu motyla
jest postać głównego bohatera książki „Konfident – spowiedź kibola”, będącej
jedną z najlepszych przeczytanych przeze mnie lektur.
20:19:00
No comments
„Dziwne, że człowiek nigdy nie pojmuje, jak bardzo czegoś pragnie, aż do chwili, gdy już wie, że nie może tego mieć.”
Choć Yarvi był księciem, ani przez chwilę nie czuł, że pochodzi z najważniejszej rodziny zasiadającej na tronie. Jego potężny ojciec obdarzał go jedynie kpiną, politowaniem i żalem. Nie takiego syna oczekiwał. Nie tego się spodziewał. Nie tego pragnął. Matka nie zwracała na niego większej uwagi – zbyt zajęta zajmowaniem się majątkiem państwa, aby zauważyć, że jej młodszy syn łaknie czegoś więcej, niż bogactwa. Starszego brata pochłaniała nauka walk i łupienie nowych ziem wespół z ojcem, który widział w nim swojego prawowitego następcę. Yarvi zresztą nigdy nie pragnął zasiąść na tronie. Od dłuższego czasu pobierał nauki u matki Gundring, pod której czujnym, starym okiem uczył się zielarstwa i innych nauk niezbędnych do tego, aby zostać uczonym ministrem. Tak widział swoje przeznaczenie – jako kogoś, kto zaszyty wśród tajemnych ksiąg będzie mógł parać się lecznictwem i doradztwem głowie państwa. Niestety, los miał dla niego zupełnie inne plany. Kiedy wskutek intrygi zginęli jego ojciec i starszy brat, to jemu przypadło w udziale władać królestwem. Państwem, które wcale nie oczekiwało takiego króla – pół króla, który ma tylko jedną sprawną rękę. Pół króla, który nie jest w oczach podwładnych kimś zdolnym do władania. Pół króla, budzącego śmiech, niewybredne żarty i skrawki litości. Pół króla, który wcale nie chciał królem być. Jako niedoszły minister, Yarvi wie jednak, że powinien robić to, co jest najlepsze dla państwa. Z trwogą zasiada więc na czarnym tronie… jednak bynajmniej nie na długo.
18:14:00
No comments
„To w większości zagubieni ludzie, których świat po prostu przerósł. Gdyby ktoś wyciągnął do nich rękę w odpowiednim momencie, ich losy potoczyłyby się inaczej, a teraz to dla większości jednak jest już za późno.”
Życie jest najwyższą wartością. Raz straconego nie można odzyskać, raz zmarnowane bywa niemożliwe do odbudowania. Zniszczone do naprawienia. Złamane do naprostowania. Czy życie bezdomnego jest tak samo ważne jak życie lekarza, prawnika lub matki trójki dzieci? Czy każde życie jest równoważne?
11:46:00
No comments
„Od bardzo dawna na Olimpie nie zdarzały się epickie wojny, za to na porządku dziennym były dworskie potyczki z wykorzystaniem różnych przyziemnych chwytów. (…) Wszystko sprowadzało się do władzy, polityki i sojuszy, w których umacniała się większość spośród Trzynaściorga, skutecznie rządzących Olimpem.”
Jeżeli chcesz zdobyć pozycję na Olimpie, na którym rządzi kasta, jedyną możliwością jest wygryzienie jej własnymi zębami, wydrapanie pazurami bez chwili zastanowienia oraz poświęcenie samej siebie na rzecz pieczołowicie zaprojektowanej maski, prezentowanej zawsze na użytek publiczny. Doskonale świadoma jest tego Helena Kasios, która od dziecka obracała się wśród pięknych i wiecznie żądnych władzy Trzynaściorga. Wychowywana przez ojca tyrana, pełniącego funkcję poprzedniego Zeusa, który nie cofnął się nawet przed zabójstwem jej matki, dobrze zna zasady fałszywych gierek i bardzo nieczystych zagrań, prezentowanych przez każdego, kto się liczy. Obecnie Helena nie ma jednak prawa do decydowania o swoim losie. Aktualny Zeus, będący jej bratem, postanowił ogłosić zawody, których zwycięzca nie tylko zgarnie tytuł zawiadującego wojskiem oraz polityką Olimpu Aresa, ale również… jej rękę.
18:49:00
2
comments
Jak zapewne zdążyliście już zauważyć, pielęgnacja włosów jest dla mnie bardzo istotna. Odkąd przestałam je rozjaśniać i w pełni skupiłam się na dbaniu o nie, jedynie od czasu do czasu sięgając po autorską mieszankę tonerów, w końcu cieszę się błyszczącą taflą, która mieni się w słońcu. Wciąż jednak testuję kosmetyczne nowości, szukając perełek, które na stałe zagoszczą w mojej łazience, dbając o to, aby stan moich włosów się nie pogorszył. Jedną z nich znalazłam w ostatniej edycji kosmetycznego boxa Pure Beauty. O czym mowa? O nowej propozycji marki Syoss - odżywce keratin, mającej zapewnić łamanie włosów mniejsze aż o... 95%. Jak wypadły testy praktyczne? Zapraszam do wpisu poniżej.
22:36:00
1 comments
Baza pod makijaż to kosmetyk wielozadaniowy. Po pierwsze, powinna wygładzić skórę, aby można było na nią równo zaaplikować makijaż. Po drugie, musi nawilżyć i szybko się wchłaniać, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Oprócz tego, jej konsystencja nie może być zbyt ciężka - w przeciwnym razie łatwo o zapchanie cery, skutkiem czego będą nieestetyczne wypryski. Nie znalazłam jeszcze bazy, która spełniłaby wszystkie te wymagania... do chwili, w której dzięki pudełku Pure Beauty z edycji Wild Flowers nie poznałam bazy pod makijaż Face Boom. To mój absolutny faworyt w swojej kategorii. Dlaczego? Już wyjaśniam.
22:27:00
1 comments
„Zamiast śmierci grzesznika, Bóg pragnie jego życia i pieniędzy.”
Choć majętna i niebezpieczna rodzina Borgiów od zawsze z niewiadomej
przyczyny mnie pociągała, do tej pory wiedziałam o niej stosunkowo niewiele –
tyle, ile wywnioskowałam z produkcji filmowych pośledniej jakości. Nie, nie
tych rodem z Netflixa, bowiem do takich źródeł zwyczajnie nie sięgam, jednak –
jak się okazało – wcale nie lepszych. Dzięki nim wyrobiłam sobie jedynie kilka
bardzo niepełnych i prawie kompletnie nieprawdziwych oglądów historii. Seriale
sugerowały, że Rodrigo Borgia, który w późniejszym czasie został papieżem i
przyjął imię Aleksander IV wydawał obrazoburcze orgie, na których korzystał z
wszystkiego, co tylko się rusza, a jego córka Lukrecja współżyła zarówno z nim,
jak i z jego ukochanym, spłodzonym z kurtyzaną synem Cezarem, który pasjonował
się mordowaniem niewinnych. Jak było naprawdę? To dopiero uzmysłowiła mi wydana
w iście królewskim stylu książka „Borgiowie i ich wrogowie”, opracowana w
sposób niezwykle sumienny przez Christophera Hibberta.
17:00:00
No comments





