• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

„Żołnierze padali jak muchy we wszystkich czterech stronach świata przy akompaniamencie bębnów oraz trąbek i nie było żadnej matki, żony, siostry czy narzeczonej, która by się skompromitowała opłakiwaniem utraconego bohatera. Niemieckie kobiety były dumne z tego, że ofiarowały krajowi takich mężczyzna w godzinie potrzeby.”

Myślę, że powyższy cytat doskonale oddaje charakter niemieckiego narodu, który pogrążył świat w wojennej pożodze, jakiej ten nie doświadczył od zarania swoich dziejów. Rozkaz Führera nie tylko trzeba wykonać, ale jeszcze być dumnym z jego idealnej realizacji! Przecież w końcu żadna ofiara nie jest dość wielka, aby przywódca narodu był należycie zadowolony. Niemiecka machina wojenna, ten niezrównany twór miażdżący armie całej Europy, szybko załamałby się pod własnym ciężarem, gdyby nie postawa jego najmniejszych trybików - zwykłych Niemców, tych wszystkich poczciwych Helmutów, Ing czy Heinrich–ów, marzących o zaprowadzeniu nowych porządków na kontynencie i zdolnych do największych poświęceń w imię osiągnięcia tego „uświęconego” celu. To przecież zrozumiałe, że „nadludzie” powinni zyskać status, który należy im się z natury, bez konieczności znoszenia brudnych, zawszonych Żydów, Cyganów, Polaków, Rosjan i innych wybryków natury. „Podludzie” muszą zniknąć - takie jest prawidło natury, że lepsza rasa wypiera te gorsze -  a jak ma się to dokonać, jest wyłącznym zmartwieniem władz.

12:18:00 No comments

RECENZJA PATRONACKA

Przedstawiam Ci propozycję włoskiej mistrzyni thrillera, Paoli Barbato – drugą książkę, którą zdecydowałam się w tym roku otoczyć opieką medialną. Już samo to wyróżnienie wskazuje na fakt, że jest to powieść, od której nie można się oderwać. Cały wachlarz eskalujących z każdą stroną mrocznych emocji oraz nietuzinkowa narracja sprawią, że jeszcze długo po lekturze nie będziesz mógł o niej zapomnieć. Jak w utworze Eldo – noc, rap, samochód – tylko że w tym przypadku należałoby do tego zestawu dodać jeszcze bohatera niezdarę, nieustające śmiertelne zagrożenie oraz… odciętą rękę. Tak można by w telegraficznym skrócie opisać „Na złej drodze” – oryginalny thriller nasączony odrobiną kryminału, o akcji skoncentrowanej na niebezpiecznej przejażdżce po autostradzie; prawdziwym wyścigu życia ze śmiercią.

„Wszystko szło dobrze aż do czasu, gdy paczka zaczęła przeciekać. (…) Co poszło nie tak?”

16:00:00 No comments

Trzy kobiety, tak różne od siebie, ale połączone jedną namiętnością. Jak trzy Gracje, boginie wdzięku, radości i piękna, ale nie tak beztroskie i szczęśliwe. Nie tak perfekcyjne jak na obrazie Rafaello Santiego, lecz prawdziwe, namacalne i oddane bez reszty jemu... Mężczyźnie, stanowiącemu oś wokół której obracało się ich życie. Nadawał mu sens i wypełniał barwą pulsujących uczuć, którymi obdarzyły go bez reszty… Czworo aktorów na scenie życia, splątanych marzeniami, pragnieniami oraz nieuchronną w ich sytuacji zazdrością. Miłość, uczucie które porusza serce, duszę i ciało. Może być błogosławieństwem lub przekleństwem. Ale czasami staje się jednym i drugim...

17:36:00 No comments

Dzisiejszej nocy odwiedzi Cię wyjątkowy strach – „Gość z koszmaru”; przerażającego snu, z którego zbudzisz się z krzykiem, z czołem zroszonym potem i skotłowaną pościelą. Może będzie to ten rodzaj mary, niepozwalający Ci przed nim uciec. Rozgrywający się pod przesuwającymi się zbyt szybko powiekami horror, wyśniony przez Ciebie lub… stworzony przez amerykańskiego Autora, piszącego pod pseudonimem J. H. Markert. Przedstawiam Ci najlepszą tegoroczną mroczną książkę, po lekturze której już nigdy nie spojrzysz tak samo na ćmę; powieść z idealnie budowanym napięciem, właściwą ilością plot twistów i zjawami, wynurzającymi się z ciemności w odpowiednich momentach. Jeżeli oczekujesz mało realistycznych jump scare’ów, rodem z rzekomo budzącej grozę produkcji klasy Z – to nie ten adres. Jeśli natomiast lubisz się bać i przygładzać z pewną dozą niepewności gęsią skórkę, która pojawiła się na Twoim ciele… będziesz urzeczony wizytą „Gościa z koszmaru”; historią, którą chętnie widziałabym zekranizowaną i obejrzała przy zgaszonym świetle. A Ty… cóż, po tych wyjątkowych nawiedzinach, z pewnością zapalisz je, zanim zaśniesz. A może nie zmrużysz oczu wcale, z obawy o to, co może Cię odwiedzić.

Przypomnij sobie teraz najbardziej przerażające z nocnych koszmarów. Wyobraź je sobie bardzo dokładnie, uwzględniając wszystkie mroczne detale. Poczuj zapachy, usłysz dźwięki, dotknij zła. Spójrz na to, czego tak się boisz. Skosztuj trucizny. Jakie uczucia Ci towarzyszą? Przez jakie odczuwane emocje tak szybko bije Ci serce? Pomyśl, że mająca nietypowe zdolności osoba, uwięziła każdą z Twoich najgorszych mar, zamykając ją między kartami magicznej książki i uwalniając Cię od nich na zawsze. Śpisz spokojnie. Śnisz bajkowo. A potem przychodzi uosobienie Diabła; ten, który po kolei otwiera każdą z pełnych najstraszniejszych iluzji ksiąg… Co ujrzysz dziś wśród sennych urojeń, którego „Gościa z koszmaru” spotkasz?

16:41:00 No comments

RECENZJA GOŚCINNA BRATA

 

Let me please introduce myself

I'm a man of wealth and taste (…)

 

(…) Pleased to meet you

Hope you guessed my name


Dzisiaj wieczorem w tajnej bazie wojskowej, położonej gdzieś pośrodku niczego w Stanach Zjednoczonych, osoba sprzątająca w jednym z biur rozlewa przypadkiem wodę z pojemnika na mopy, która to powoduje drobne zwarcie i kilkusekundowe przygaśnięcie świateł w całym obiekcie. Po chwili sytuacja wraca pozornie do normy, sprzątacz pcha swój wózek do innego gabinetu, jednak nie dokończy już nigdy swojej zmiany – po kilku minutach pada martwy na korytarzu. W ciągu kilkunastu minut umierają wszyscy naukowcy i inni zatrudnieni w ośrodku, pracujący dotychczas nad bronią biologiczną – tzw. supergrypą, której skuteczność na poziomie 99,4% ma ,,w razie potrzeby” pozwolić zwyciężyć kolejną wielką wojnę. Ochroniarz placówki, znajdujący się w tym czasie w stróżówce, zauważy na kamerach co się dzieje, więc ucieknie samochodem wraz z rodziną na drugi koniec kraju. Gdy skończy mu się paliwo i auto zatrzyma się w jakimś nieprzepisowym miejscu, postronni otworzą drzwi pojazdu i znajdą zniszczone chorobą ciała, a tym samym zarażą natychmiastowo siebie oraz praktycznie wszystkich, których spotkają. Oni zaś przeniosą skażenie na kolejnych… Przez to 99.4% populacji Ziemi w ciągu około miesiąca poniesie śmierć. Z 8 miliardów ludzi żyjących na naszej planecie, odpornych na wirusa znajdzie się 48 milionów osób. W Polsce zarazę przeżyje około 228 tysięcy osób. Z 2000 czytelników niniejszej recenzji, przy życiu do następnego miesiąca zostanie 12 osób. Władze krajów będą siać dezinformację, że nic wielkiego się nie dzieje, jednocześnie wyprowadzając na ulice wojsko w celu zagrodzenia wjazdów do wszystkich miast oraz zabicia wszystkich, którzy będą próbowali uciec. W ciągu kilku tygodni umrą wszyscy, których znasz, przestanie działać prąd, Internet, w samochodach i na chodnikach pozostaną niewyobrażalne liczby zwłok. Taką wizję świata zaserwował Stephen King w swoim dziele ,,Bastion”.

18:48:00 No comments

Wydawnictwo Bellona zrobiło wspaniały prezent wszystkim wielbicielom wydarzeń II wojny światowej – wznowiło legendarną serię „Biblioteka Żółtego Tygrysa”. Starsi czytelnicy pamiętają, że książki z tego cyklu ukazywały się w latach 1957 – 1990. Z uwagi na lekką formę literacką, która daleka była od naukowej sztywności, poruszanie tematu najciekawszych incydentów tego wielkiego globalnego konfliktu oraz niewielki format, umożliwiający schowanie tomików w przysłowiową kieszeń, cieszyły się ogromnym zainteresowaniem i popularnością. Teraz odnowione, z bardzo atrakcyjną szatą graficzną, są propozycją godną gorącego polecenia wszystkim czytelnikom, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę o kulisach najważniejszych epizodów drugowojennej zawieruchy. Warto wspomnieć, że - pomijając ich wysoką wartość merytoryczną - książeczki serii utrzymane w podobnym wyglądzie, niewątpliwie będą wspaniale się prezentowały ustawione równo na regale każdego zapalonego bibliofila.  

Ostatnio zapoznałam się z kilkoma z nich, których tematykę przybliżę Ci poniżej. 

 

18:39:00 No comments

W 80. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, przybywam ze stosowną recenzją. Przedstawię Ci w niej historię o powieści Svena Hassela – propozycji, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Poznawszy doświadczenia duńskiego Autora, walczącego w II wojnie światowej, przekonasz się dlaczego powinieneś oddać cześć i chwałę naszym Bohaterom.

„Żołnierz jest jak maszyna. Jego podstawowym zadaniem jest wykonywanie rozkazów.”

Prawnik, lekarz, zamiatacz ulic. Piekarz, utalentowany złodziej, morderca. Aktor, sprzedawca gazet i hodowca bydła. W obliczu wojny następuje pełna równość. Wszyscy są tym samym: mięsem armatnim, mającym zagwarantować swojemu państwo zwycięstwo. Ofiary w ludziach są całkowicie nieistotne, jeśli tylko dany kraj wygrywa.

„Gdy do wyboru pozostaje Ci egzekucja lub służba w 999 batalionie, to co wybierasz?”

Niemcy. Jedyny naród, który uwierzył w swoją wyższość nad wszystkimi innymi i mianował siebie rasą panów, nie przebierając w środkach. Ważne było to, aby mogli oczyścić świat z każdej innej nacji i narzucić mu niepodzielną władzę. Zagwarantować rasową czystość i uczynić siebie swoistym epicentrum. Zmierzając do wielkiego zwycięstwa, imali się każdej z metod. Kiedy trzeba było, trenowali do walki nie tylko dzieci i starców – ale również tych, którzy zapełniali więzienia. Drobny rzezimieszek, podpalacz czy wyrachowany zabójca – nie miało to istotnego znaczenia, jeśli aktualnie brakowało ludzi na jakimkolwiek froncie. Będąc w potrzebie, zwalniali osadzonych zza krat i posyłali ich do broni… by mogli się zrehabilitować i zginąć śmiercią bohaterów za swój kraj. Może nawet otrzymać order, jeśli był to zgon szczególnie zasłużony – na przykład pod gąsienicą czołgu. W taki właśnie sposób powstał niemiecki karny batalion, którego burzliwe losy opisuje Sven Hassel w „Królestwie piekieł”.

19:02:00 No comments

Co stałoby się, gdyby świat, który do tej pory znałeś, nagle przestał istnieć? Tego rodzaju rozważania często stają się punktem wyjścia do stworzenia unikatowych fabuł postapokaliptycznych powieści fantasy. Jedne z nich kreują rzeczywistości kompletnie odmienne od realiów będących naszą codziennością, podczas gdy inne prezentują środowiska podobne naszym, jednak naznaczone tą lub inną tragedią. Nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że trzeba mieć nie lada wyobraźnię, aby stworzyć książkę z oryginalnym wszechświatem po przewrocie czy katastrofie, który wyróżni się spośród tak wielu bliźniaczych propozycji wydawniczych. Rafał Jakub Pastwa, poznany przeze mnie za sprawą „Nadchodzi nic”, zdecydowanie taką właśnie finezją połączoną z fantazją się cechuje. Nie jest to jednak jedyna zaleta Jego pisarskiego kunsztu. Oprócz nietypowej i dobrej językowo opowieści, zaprezentował on bowiem w swojej historii… cały wachlarz rozważań egzystencjalnych. Najnowsze dzieło Autora być może nie jest lekką wakacyjną lekturą, ani taką na jeden raz, lecz za to z  pewnością skłania do refleksji. Wiem, że czekasz na wiele – i do mnóstwa dążysz, a o jeszcze znaczniejszej liczbie ziszczonych pragnień skrycie śnisz, ale… cóż. Czasem, niekiedy, a właściwie to stosunkowo często – „Nadchodzi nic”.

01:18:00 No comments

Teleportacja, zdolność zatrzymywania czasu i nieumiejętność mówienia nieprawdy… każda z tych trzech rzeczy może być zarówno niezwykłą mocą, pożądanym na dłuższą lub krótszą chwilę darem albo przekleństwem. Ekspresowe przemieszczanie się z jednego miejsca do drugiego zapewne pomogłaby w uniknięciu wielu kłótni – tych małżeńskich i przyjacielskich, kiedy to w słyszysz przez telefon, że druga osoba zjawi się „już za pięć minut”, najczęściej magicznie zmieniających się w trzydzieści lub pełną godzinę. Gdybyś jednak był przerzucany z jednej lokalizacji w inną bez uprzedzenia, stałoby się to kłopotliwe i dla Ciebie, i dla otoczenia. Nawet przypadkowe spowodowanie u kogoś zawału byłoby raczej surowo osądzone. Wciskanie zaczarowanych przycisków „stop” i „play” w wybranych przez siebie momentach brzmi wprost cudownie. Sama z przyjemnością bym z nich skorzystała, zerując swoje stosy hańby… które ewoluowały w zasadzie w całe regały. Zawładnięcie upływem czasu umożliwiłoby również niezliczone psikusy, znalezienie chwil na czekające w kolejce pasje czy… właściwie wszystko, co tylko sobie zamarzysz – zakładając, że inne wybrane osoby posiadłyby tę samą umiejętność. Gdyby jednak zegar stawał i ruszał w losowych porach, przysporzyłoby to więcej szkody niż pożytku. Tak samo wygląda sytuacja z kłamstwami – choć najczęściej są one naganne, niekiedy przemilczenie części rzeczywistości jest tak zwanym mniejszym złem. Gdybyś zawsze mógł mówić tylko prawdę, pewnie niejednokrotnie znalazłbyś się w tarapatach. Wszystko to udowadnia, że każdy medal ma dwie strony, awers i rewers; negatyw i pozytyw… dobro i zło. Doskonale unaocznia to „Opowieść” – debiutancka propozycja Agaty Cieszyńskiej z pogranicza fantasy, science fiction oraz ciepłej, rodzinnej historii obyczajowej. To przewrotna – nomen omen – opowieść, której magia na drugie imię. Magia w wersji slow…

20:25:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (79)
    • ▼  cze (8)
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates