• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.


Wykreowanie w pełni realistycznej, przemawiającej do wyobraźni czytelnika, psychopatycznej postaci męskiej pozostaje w zasięgu pióra większości pisarzy – tak polskich, jak i zagranicznych. Zadaniem o wiele trudniejszym, a nawet dla znacznej części autorów abstrakcyjnym, okazuje się stworzenie bohatera płci żeńskiej o morderczych skłonnościach. Nieuchwytna zabójczyni, która pomyśli o absolutnie każdym detalu, koniecznym do dopracowania, by nie zostać złapaną? Inteligentna, biegła w swoim krwawym fachu, niedościgniona w pomysłowości podczas czynienia zła? A przy tym... zobrazowana tak prawdziwie, że równie dobrze może być Twoją żoną, siostrą, kuzynką lub przyjaciółką? Zapewne można się podjąć odmalowania słowem właśnie takiej osoby, ale... z całym swoim mrocznym przekonaniem śmiem twierdzić, iż trzeba się nazywać Adrian Bednarek, aby zrobić to w tak widowiskowy sposób. Budzący ciarki, absorbujący trzysta procent uwagi, napawający trwogą i sprawiający, że... kilka razy zastanowisz się, kim tak naprawdę jest Twoja towarzyszka – lub jaka, w okolicznościach sprzyjających i stwarzających okazję - mogłaby się stać. Choć bowiem statystyki wskazują, że wśród seryjnych morderców zaledwie kilka procent stanowią kobiety, jak mawiała pewna mądra persona, tyle o sobie wiemy... Innymi słowy, a właściwie wersami z utworu Imany “you’ll never know – I'll never show.” Tak właśnie można by podsumować ósmy tom przygód (byłego już) adwokata Kuby Sobańskiego o niecodziennych skłonnościach, które raczej nie powinny ujrzeć blasku dziennego, a już na pewno światła prawa. “Śledztwo diabła” bez wątpienia uzyskałoby odznakę “Dexter aproved” ale także... “Morally grey Harvey Specter likes it”! To idealny wybór dla psychofanów thrillerów i kryminałów z niebanalną kreacją personalnie-fabularną - perfect match dla każdego zwichrowanego fana dobrych, mrocznych książek.

14:27:00 No comments

Paulo Coelho jest mistrzem tworzenia powieści drogi, czego jego debiutancka książka “Pielgrzym”, właśnie wydana w cieszącej oko, odświeżonej szacie graficznej przez Drzewo Babel, jest doskonałym dowodem. Ta literacka podróż została stworzona na kanwie rzeczywistych wydarzeń - czyli wyprawy Autora szlakiem świętego Jakuba. Nie jest to jednak standardowy przedstawiciel literatury pięknej, a propozycja, która oprócz doskonałej przygody, może zagwarantować Ci... lekcję uważności i kilka nauk dotyczących zupełnie innego postrzegania otaczającej rzeczywistości. Ostrzegam jednak, bowiem – co dodatkowo fascynuje - każdy może wyciągnąć z wyprawy z “Pielgrzymem” zupełnie inne wnioski. ;) Co kraj, to obyczaj; a co czytelnik – niepowtarzalne odczucia. Jakie słusznie ceniony Pisarz tym razem sprezentował mnie?  

“Podróż, która początkowo była dla Ciebie czystą udręką, ponieważ pragnąłeś tylko dotrzeć do celu, z upływem czasu przemieniła się w przyjemność, radość z przygody. W ten sposób podsycasz marzenia, a to jest najistotniejsze.”  

Doskonale pamiętam początek mojej przygody z twórczością Paulo Coelho. Uczęszczałam do gimnazjum - szkoły, w której spotkałam swoją Muzę. Tę, która sprawiła, że czytanie i pisanie są dla mnie w życiu sine qua non. Pewnego dnia zobaczyłam u Niej książkę o tytule w mig zwracającym uwagę kochającej wszystkie odcienie mroku, trzynastoletniej mnie: “Weronika postanawia umrzeć”. Zupełnie standardowe zainteresowanie każdej młodej kobiety, proszę się nie śmiać! Historia napisana przez Autora tak mnie wciągnęła, że mgnienie oka później przeczytałam każdą, która wyszła spod jego pióra (a ja zyskałam nowe tematy, które zdecydowanie warto z Muzą poruszyć). “Pielgrzyma” do dzisiaj wspominam z równie dużym sentymentem. Wszystko to z dwóch powodów. Po pierwsze: jego treść zainspirowała mnie do napisania baśni na konkurs. Po drugie... lektura ta uświadomiła mi, co przyjęłam ze szczerym zaskoczeniem, że... na co dzień patrzę - ale wcale nie widzę. Jak to?  

18:34:00 No comments


Wielu ludzi marzy o całkowitej odmianie swojego życia. Często bowiem to, które prowadzą, budzi ich niezadowolenie i rozczarowanie. Z chęcią skorzystaliby z możliwości jakie daje istnienie światów równoległych, w których funkcjonują nasze sobowtóry, prowadzące życie podobne, ale nieidentyczne z tym, jakie wiedziemy. Problem polega na tym, że podróż pomiędzy nimi możliwa byłaby jedynie przez odpowiednie przejście (portal), które, przynajmniej na razie, nie jest dostępne dla zwykłych śmiertelników. Wyobraź sobie jednak, że dysponujesz urządzeniem, które coś takiego zapewnia. Co więcej, wcielając się w swoją kopię, zachowujesz świadomość w całej pełni. Ileż dałoby to możliwości. 😉 W innym świecie, nieszczęśliwy mąż wiedzie cudowne życie z kobietą swoich marzeń, zwykły zjadacz chleba bryluje jako bogacz na salonach socjety, dotknięty chorobą zdrowiem mógłby obdzielić wielu ludzi. Tak właśnie na ogół wyobrażamy sobie podróż do innego uniwersum – jako coś, co uczyni naszą egzystencję znacznie lepszą. Jako swego rodzaju zamianę miejsc z naszymi sobowtórami, poruszającymi się wymarzoną przez nas w cichości serca drogą życiową. Jak łatwo moglibyśmy powetować sobie wszystkie porażki, jakie ponieśliśmy na naszym ziemskim padole... Nikt z nas nie rozważa odwrotnej możliwości - sytuacji, w której nasze kopie w innym wymiarze są bardziej nieszczęśliwe od nas, a oczekiwana rzeczywistość daleko odbiega od tej, którą sobie wyśniliśmy. A przecież to w pełni logiczne, a zatem możliwe. Dlaczego bowiem multiświaty miałyby nam gwarantować wieczną szczęśliwość bez ustanku? Przecież, skoro stanowią lustrzane odbicie naszego świata, tam również istnieją bieda, ból, zdrada i uczucie dojmującego smutku. Mogłoby więc się okazać, że tego rodzaju podróż nie byłaby uzdrawiającym doświadczeniem, a przekroczeniem progu piekła. Nie wycieczką w lepszy świat, a jednym wielkim rozczarowaniem. Może więc lepiej doceniać to życie, które wiedziemy tu i teraz, a nie oddawać się dumaniu oraz tęsknocie za niemożliwym...

15:35:00 No comments

Czas spędzony w kąpieli, na siłowni czy gotowaniu wymyślnych potraw mija o wiele przyjemniej, kiedy towarzyszy mi dynamiczna historia spod ciemnej gwiazdy w postaci świetnie nagranego audiobooka. Dziś mam przyjemność przedstawić Ci jeden z nich. Lektorowi należą się ogromne brawa - słuchając “Ostatniej marionetki” miałam wrażenie, że towarzyszą mi głosy utalentowanych aktorów teatralnych. Czy Andreas Ek również zasłużył na oklaski? 

Szwecja – kraj malowniczych fiordów, zorzy polarnej, kryształowo przejrzystych jezior oraz mieszkańców będących w znacznej części potomkami wikingów. Pełen ogromnych, nieskażonych cywilizacją oraz słabo zaludnionych przestrzeni, na których niepodzielnie włada surowa matka natura z widokami zapierającymi dech w piersiach. Stolica państwa – Sztokholm - to istna perła w koronie. Niewątpliwie należy do najpiękniejszych miast w Europie. Obok niezwykle nowoczesnych dzielnic, w których dominują drapacze chmur, jest pełno cennych zabytków średniowiecznej oraz barokowej architektury. Jest co oglądać i podziwiać. Uważny obserwator natychmiast dostrzeże, że to tylko jedno oblicze tej wręcz bajkowej Atlantydy. Drugie jest zdecydowanie mniej atrakcyjne – to związane z niezwykle silnie rozwijającą się zorganizowaną przestępczością. Nie każdy wie, że więcej bomb niż w tym skandynawskim kraju wybucha jedynie w… Meksyku, który jest przecież symbolem państwa dotkniętego anarchią prawną, gdzie rządy sprawują gangi.  Ilość eksplozji dawno już przekroczyła granicę stu kilkudziesięciu rocznie, zaś morderstw oscyluje wokół dwustu. Co gorsza na terenie Szwecji dochodzi także do zamachów terrorystycznych, których sprawcy skupiają się na Sztokholmie. W 2010 roku Szwed irackiego pochodzenia dokonał samobójczego zamachu bombowego, który na szczęście nie przyniósł większych ofiar. W 2017 roku osoba pochodzenia uzbeckiego wjechała w tłum ludzi, zabijając pięć osób i osiem raniąc. Pamiętać przy tym trzeba, że wiele podobnych przedsięwzięć zostało udaremnionych przez służby państwowe, które za wszelką cenę starają się przeciwdziałać wszystkim tym negatywnym zjawiskom. Na razie jednak nie przynosi to większego skutku. Wielu ekspertów twierdzi, że Szwecję czeka jeszcze większa fala przemocy, a kwestią czasu jest, gdy nastąpi kolejny, tym razem znacznie większy zamach terrorystyczny, przynoszący dużą liczbę poszkodowanych. Wystarczy, że pojawi się odpowiednio zdeterminowany sprawca, dysponujący sprawnie zorganizowanym zapleczem oraz właściwie skonstruowanym planem...

23:34:00 No comments

Czy istnieją światy równoległe? Czy jest możliwe, aby obok naszego ziemskiego padołu funkcjonowały inne uniwersa? Ludzie nauki spierają się o to od dawna, a wielu z nich twierdzi, że to jak najbardziej dopuszczalne, choć nie do udowodnienia. Według jednej z teorii, wszechświat jest wielkim drzewem życia, posiadającym wiele odnóg, rozgałęziających się bez ustanku, na których toczą się odmienne rzeczywistości. Są równoległe i poruszają się innymi drogami. Kto wiedzie egzystencję na tak powstałych wszechświatach, funkcjonujących obok siebie? Nieskończona ilość kopii nas samych o życiu będącym lustrzaną kopią naszego lub zupełnie przeciwnym? A może kompletnie odmienne byty, niemające nic wspólnego ze znanymi formami życia?  

13:31:00 No comments

Brytyjską pisarkę Claire Douglas można bez wątpienia zaliczyć do mistrzów kreowania thrillerów psychologicznych, w których to emocje bohaterów i rodzinne tajemnice z przeszłości odgrywają nadrzędną rolę. W jej książkach nic nie jest oczywiste, a końcowy plot twist (lub większa ich liczba) zaskakuje czytelników. Nie inaczej jest w przypadku “Złej siostry” - najnowszej propozycji Autorki, od której nie można się oderwać. Każdy kolejny rozdział naznaczony jest dozą chłodnej niepewności, mnogością domysłów i mającymi naprowadzić na trop sprawcy zbrodni wskazówkami, które... udanie wiodą na manowce. Przedstawiam Ci “The Wrong Sister” - ponad czterysta stron mrocznej rozrywki idealnie przystającej do jesiennej aury. 

“Nie udało mi się jeszcze Ciebie pozbyć. Nie szkodzi. Mam czas. I pracuję nad tym. (...) Twoje życie powinno być moim życiem. I Twoje życie BĘDZIE moim.” 

Były sobie trzy siostry, a potem zostały dwie - Tasha i Alice, które nie mogłyby się od siebie bardziej różnić. Pierwsza - matka bliźniaczek i kochana przez męża przez prawie dekadę żona, pracująca jako asystentka stomatologiczna, dla której mały domek w Chew Norton jest epicentrum wszechświata. Najczęściej przywdziewająca czerń lub pierwsze lepsze jeansowe ubrania, które wpadną jej w ręce podczas prania. Druga – studentka Oxfordu, badacz dziedzin z zakresu biologii, odnosząca sukcesy kobieta, która cztery lata temu wzięła ślub z majętnym Kyle’m. Drogie samochody, ubrania najlepszych marek, egzotyczne wakacje i mocne postanowienie o braku zobowiązań takich jak dzieci. Tasha i Alice. Woda i ogień. Yin i yang. A gdyby tak... na chwilę zamieniły się życiami, porzucając obrane dawno temu role? Przepis na katastrofę czy powiew świeżości w szarej rzeczywistości? Okazuje się, że to... idealna recepta na tragedię ze zbrodnią w tle. Kto jednak mógł to podejrzewać? Z pewnością ten, który skrzętnie ją zaplanował... 

17:32:00 1 comments

 Bezapelacyjny TOP 10! Na liście dziesięciu najlepszych przeczytanych przeze mnie w tym roku książek, znajdzie się wiele rewelacyjnych propozycji czytelniczych... najprawdopodobniej z “Jak przetrwać swoją śmierć” na czele. W powieści Danielle Valentine odnalazłam wszystko to, czego poszukuję w mrocznych lekturach. Doskonała dynamika, potęgowana odliczaniem do określonej pory (Kopciuszek!) oraz coraz bardziej klaustrofobicznymi opisami, perfekcyjnie eskalującymi napięcie. Konwencja thrillera bazująca na kanwie horrorów, grających na emocjach czytelnika. Nieprzewidywalna, niebanalna fabuła z niesztampowo wykreowanymi bohaterami. Motyw powrotu do przeszłości, odtworzenia minionego dnia ponownie i ukształtowania rzeczywistości inaczej – a więc nawiązanie do wielbionego przeze mnie determinizmu. Wreszcie skojarzenie z ubóstwianym filmem, który widziałam niezliczoną ilość razy: “Klik: I robisz, co chcesz” oraz klimatem najlepszych odcinków serialu “Pretty Little Liars”. Chapeau bas, tak to się robi; sto procent uwagi, ciarki na całym ciele, wstrzymany oddech i następne strony przewracające się jeszcze szybciej, szybciej, szybciej... Whoa! Żałuję, że nie mogę zapomnieć przebiegu tej powieści i poznać go ponownie... i kolejny raz. Zupełnie tak jak Alice usiłuje zmienić otaczający ją świat rodem ze slashera, który... wykreowała sama. Finezja. Fantazja. Mistrzostwo! 

“(...) nieważne, jak wiele razy mogłabym cofnąć się w czasie, i tak stanie się coś, czego będę żałowała.” 

Gdybyś tylko zdecydowała się zostać z przyjaciółmi, podobnymi Tobie introwertykami, w piwnicy i dalej roztrząsać pomysł nagrania podcastu true crime, żadne z późniejszych wydarzeń nie miałoby miejsca, a wynajęte przez popularną dziewczynę ze szkoły pole kukurydzy nie stałoby się miejscem kaźni. Przede wszystkim jednak Twoja siostra by żyła... a może i nie, bo zabójca dopadłby ją tak czy inaczej, jako że było jej to przeznaczone. Chociaż... 

16:25:00 No comments

Dlaczego kobiety tak kochają łobuzów? Jakim cudem ci z mężczyzn, którzy są opiekuńczy i ulegli wobec swoich wybranek, niejednokrotnie są traktowani przez nie „per noga”? Co o tym decyduje? Uwarunkowania społeczne, niewieści atawizm czy prozaiczne, właściwe człowieczej naturze lekceważenie słabszej strony zbudowanej relacji? Od wieków głowią się nad tym całe zastępy analityków, psychologów, poetów, pisarzy i zwykłych przedstawicieli męskiego rodu, próbując udzielić na te ważkie pytania mniej lub bardziej celnych odpowiedzi. Jednak bez wyraźnego i przesądzającego skutku. Jedni wskazują, że kobieta pragnie przede wszystkim bezpieczeństwa, które może jej zapewnić tylko osobnik rzutki, a przez to i nieokrzesany z natury. Taki, któremu nikt „nie podskoczy” i zawsze będzie w stanie dotaszczyć do pieczary upolowanego dinozaura czy innego mamuta. Inni twierdzą, iż „miękki” samiec budzi w białogłowach odrazę jako gorszy i wybrakowany egzemplarz tego jakże przydanego do życia gatunku. Mimo wszystko kobiety wolą bowiem być szyją, która „tylko” kręci głową i najlepiej jak najbardziej umięśnionym torsem, nie mówiąc o innych możliwych do podziwiania przymiotach fizycznych wybranka swojego serca. Tak czy inaczej, dywagacje specjalistów nie zmieniają oczywistego i niezmiennego stanu rzeczy – kobiety często bardziej wolą niegrzecznych chłopców od tych, którzy nieustannie rozpościerają przed ich delikatnymi stópkami czerwony dywan swoich wylewnie okazywanych uczuć. Takich, co to swoją uczciwością i dobrocią potrafią zabić i „zamęczyć” nawet najbardziej gorejący afekt, jaki wzbudził się w duszy pięknej damy.  

„Ona mówiła mu stale, co ma robić. I on, jak ten baran (…) on jej słuchał. Robił, co kazała. Robił wszystko, żeby ją zadowolić, ale (…) Renata, ona ciągle z nosem na kwintę. Księżniczka (…) Chodził jak na pasku, jak ta pacynka. (…) Nie wiem, dlaczego tak go stłamsiła, tak nim pomiatała.” 

10:14:00 No comments

RECENZJA PATRONACKA 👑 

Umiejętne wyważenie proporcji pomiędzy kryminałem a thrillerem nie zalicza się do prostych zabiegów literackich. Często zdarza się, że fabułę powieści dominuje śledztwo, przez co cierpi warstwa emocjonalna. Albo odwrotnie – brakuje odpowiednio rzetelnie odmalowanego tła, kotwiczącego czytelnika w wykreowanej rzeczywistości. Obawa o zachwianie stosunku kryminał/thriller nie istnieje jednak w przypadku wyboru książek Agnieszki Peszek – Autorki, którą można z całą pewnością mianować specjalistką w dziedzinie tworzenia tego rodzaju połączeń. Będący trzecią częścią serii ONA “Je2bnik”, którego miałam przyjemność objąć patronatem medialnym, to kolejny przykład idealnej na jesienny wieczór propozycji czytelniczej, niemożliwej do odłożenia przed poznaniem zakończenia. Dobrze skrojony crossover dynamicznej akcji, wymyślnych i krwawych zagadek kryminalnych, dochodzenia w sprawie psychopatycznych zbrodni, uczuć oddziałujących z przewracanych stron na czytającego oraz porywających rozgrywek pomiędzy nieszablonowo wykreowanymi bohaterami. Wszystko w towarzystwie wisienki na torcie – trzech nietuzinkowych linii narracyjnych, dzięki którym “Je2bnik” jest wielowymiarowy. Czego chcieć więcej?  

“Dokładnie dwa miesiące i dziewięć dni temu komisarz Maksymilian Obrębski nagle zniknął. Czy od tego czasu coś się zmieniło? Czy wypłynęły nowe fakty, które w końcu przybliżą nas do rozwiązania zagadki?” 

Odkąd niepoczytalny chłopak przyznał się do porzucenia żyjącego wówczas komisarza Obrębskiego w bliżej nieokreślonym miejscu, wszelki słuch po nim zaginął. Szeroko zakrojone poszukiwania nie przynoszą absolutnie żadnych rezultatów. Przecież dorosły mężczyzna nie mógł tak po prostu rozpłynąć się w powietrzu... Ucieczka od życia, tajemnicze zabójstwo, dokonane przez nieznanego sprawcę czy porwanie? Nic nie jest przesądzone... 

17:32:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (79)
    • ▼  cze (8)
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates