Zanim odbędziesz ze mną literacki wojaż do Katalonii – anegdota. Przyjaciółka, która wytrzymała ze mną najdłużej (pozdrawiam, Kasiu) do dzisiaj wymienia ze mną pewien związany z “Españą” żart sytuacyjny. Otóż jako dwunastolatka nie tylko pochłaniałam imponujące ilości książek tygodniowo i prowadziłam jednocześnie czterdzieści cztery (!) onetowskie blogi. Co przyznaję ze wstydem, a właściwie - o czym nie opowiadam wcale - byłam też fanką argentyńskich i hiszpańskich telenoweli, jakie oglądałam z godnym podziwu zapamiętaniem, chociaż już wtedy dostrzegałam ich skrajną niemądrość fabularną. Nie przeszkadzało mi to jednak w śledzeniu losów Mariny i... marzenia (wcale niemającego nic wspólnego z przystojnymi aktorami, w ogóle!), że kiedyś z wyżej wspomnianą panią K. wybiorę się w podróż na nęcącą wyspę - czyli hiszpańskie Cancun, gdzie ów serial się rozgrywał. Wszystko pięknie, choć jako że lubię zimno, absolutnie nieprzystająco do mojego gustu... z takim tylko problemem, że kraina ta leży w Meksyku, czego moja Towarzyszka nie omieszkała należycie wyśmiać - tak szyderczo i ironicznie, jak to jedynie Ona potrafi. Owszem, geografia nigdy nie była moją mocną stroną. Dlatego tym razem książkową wycieczkę rozpocznę mądrością z życia wziętą: śląskie dziewczyny nie mają litości... a ja i tak z uśmiechem i sentymentem będę twierdzić, że Cancun leży w Hiszpanii. 😉
“Trudno było zapomnieć tak inspirujący widok. Już jakiś czas temu postanowiła sobie, że koniec ze wstydzeniem się, że woli być bardziej otwarta, odważna, że chciałaby czerpać z życia garściami.”
Okowy ograniczeń. To, co czynić wolno i rzeczy absolutnie zabronione; społecznie nieakceptowalne, oceniane najsurowiej. Ze strachu, zazdrości, a może całkowicie zasadnie? Szereg zasad i norm, nacechowany przez cały zestaw wartości. Wciąż ważnych czy przestarzałych? Kim jesteś, żyjąc spełnianiem oczekiwań innych? A gdyby tak... rzucić wszystko i uciec do Katalonii?
.png)

