Nie pamiętasz, kiedy straciłeś świadomość i zapadła ciemność. Gdy otwierasz oczy, zalewa je jaskrawe światło. Rozpaczliwe ruchy powiekami przywracają im ostrość widzenia, lecz jedyne, co dostrzegasz, to biały sufit, rozjarzony mdłym blaskiem świetlówek. Próbujesz poruszyć głową, potem rękoma i nogami, ale Twoje ciało uparcie milczy. Masz przeczucie, że stało się z nim coś bardzo złego i zaczynasz wpadać w panikę. Chcesz krzyczeć, jednak żaden głos nie wydobywa się z Twoich spierzchniętych ust, więc dźwięk więźnie Ci w gardle. Po chwili słyszysz, jak ktoś wypowiada Twoje imię: Ogi. Rozpoznajesz kobiecy głos, pytający z troską, czy już nie śpisz. Po chwili pochyla się nad Tobą pielęgniarka a moment potem lekarz, który informuje, że jesteś całkowicie sparaliżowany i teraz wszystko zależy od siły woli. Zawożą Cię na badania a Twoje bezwładne ciało przekładane jest z łóżka na łóżko i podłączane co rusz do innej skomplikowanej maszynerii. Czujesz się jak szmaciana lalka, nieposiadająca żadnych możliwości. W końcu miarowy szum urządzeń Cię usypia.
„Czy jego przebudzenie to naprawdę coś pozytywnego? Zwrot, którego użył lekarz – siłą woli, a nie medycyna – nie dawał mu spokoju. Te słowa były nader wymowne.”
W malignie rozpaczliwie próbujesz sobie przypomnieć, w jaki sposób znalazłeś się w szpitalu. Pamięć wyświetla Ci obraz jadącego samochodu, w którym siedzisz razem z żoną, potem gwałtownego deszczu, poślizgu, wprawiającego pojazd w wirujący ruch dookoła własnej osi, wreszcie potężnego uderzenia o betonową przeszkodę. Auto złożyło się jak dziecięca harmonijka i ostatkiem sił uchwyciłeś obraz zakrwawionej żony na siedzeniu obok. Gdy powracasz do świadomości, nie wiesz nawet jaki czas upłynął od ostatnich badań. Z ciszy, która panuje wokół wnioskujesz, iż jest głęboka noc. Słyszysz, jak skrzypią drzwi i ktoś bardzo cicho wchodzi do pokoju. Postać, cała ubrana na biało, zbliża się do Twojego łóżka. Ze zgrozą patrzysz, jak jej ciało wyciąga się w górę, sięgając aż do sufitu. Wkrótce znowu tracisz przytomność.
.png.PNG)
.png)