• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Tak wiele rzeczy mówi się o gwiazdach... 

это письма вечности, написанные светом - gwiazdy to listy wieczności pisane światłem; 

И звёзды смотрят на нас молча - как будто знают всё - gwiazdy patrzą na nas w milczeniu, jakby wiedziały wszystko; 

Звёзды падают не для желаний, а чтобы напомнить: всё уходит - gwiazdy spadają nie po to, by spełniać życzenia, lecz by przypomnieć: wszystko przemija. 

Myślę jednak, że godny tego miana przedstawiciel polskiej literatury pięknej Katarzyny Michalczak pod tytułem “Zwiezda”, który od razu zwrócił moją uwagę, powinien zostać opatrzony inną maksymą: Под звёздами особенно ясно видно, кто одинок - pod gwiazdami najjaśniej widać, kto jest samotny. Niezwykła i pełna blasku opowieść Autorki, snuta poetyckim i bardzo dojrzałym językiem jest bowiem narracją o pustce, jaką może poczuć każdy - niezależnie od tego, jak pełne i spełnione wydawałoby się jego życie. O trwaniu z mnóstwem obaw w pojedynkę - pomimo tego, że ma się rodzinę, której posiadanie nie jest przecież zaszczytem danym wszystkim. I wreszcie, to także książka o próbie stania się lepszym za wygórowaną cenę. Poświęceniu w imię rzekomego dobra - choć w istocie uczynkom czynionym tylko po to, by móc z większą dozą łagodności spoglądać na własne odbicie w lustrze. To smutna i na wskroś refleksyjna proza wyższej klasy, jaką mogła popełnić jedynie osoba władająca doświadczonym piórem. Od wielu miesięcy nie czytałam podobnie urzekającego tekstu. Mamiącego bagażem gorzkości i rozczarowania, ale także nadziei na cenniejsze kiedyś. Punktem wyjścia dla tej wręcz lirycznej historii jest pomoc kobietom uciekającym przed zagrożeniem militarnym oraz surogatce, która chce ochronić obiecane komuś życie przed jego przedwczesną utratą. Tak naprawdę to jednak fabuła, na której firmamencie jaśnieje i skrzy się jedna gwiazda - główna bohaterka. Czy Kinga ma prawo troszczyć się o swoje uczucia, kiedy dookoła rozgrywa się tyle tragedii? 

19:11:00 No comments

Witaj w Abyss. Przed Tobą bezdenna otchłań, nieprzenikniona głębia, najczarniejsza przepaść. Nie spoglądasz w nią, zauważając, iż wówczas i ona na Ciebie patrzy. Ty w niej żyjesz - oto Twoja codzienność. Elementy szarości wyznaczają rytm każdego dnia. Składają się na niego dymy z otaczających familioki kopalni, kurz we włosach i błoto na uciskających palce, za małych już tenisówkach. Łata na ledwie sięgających kostek spodniach oraz papier, w który mama zawinęła Ci kanapkę z cukrem. Zamiast w porządnym plecaku, skarb ten nosisz w ledwie trzymającym się pasków worku. Poza śniadaniem tkwi w nim piórnik, byłe pudełko po długopisach marki BIC a także coś, dzięki czemu Twój przyjaciel Józek za chwilę zagwiżdże z uznaniem: procę z prawdziwego zdarzenia. Solidna - nie to, co te, które robiliście z patyków sami. Tata się postarał, choć zrobił to również, przetrzepując Ci skórę pasem po ostatniej wywiadówce. Taki prezent sprawia jednak, że zapominasz na moment o twardym wychowaniu. To zagłębie Śląska, lata dziewięćdziesiąte - wciery nie są niczym nienormalnym. Denerwujesz się tylko tym, że te będą gorsze, jeśli ojciec zauważy, że podprowadziłeś mu z piwnicy metalowe kulki. Warto zaryzykować, bo przecież grudkami koksu nie strzelałoby się z procy tak widowiskowo jak nimi. Zabierasz przyjaciela na wagary, które też zapewne poskutkują laniem. Ponownie - opłaca się, bo przecież obiecałeś mu przednią zabawę i amatorskie polowanie na ptaki. Wędrujecie w okolicę opuszczonej, wysokiej hałdy i rozpoczynacie harce. Chociaż Józek to Twój najlepszy i najwierniejszy druh, nieco Cię bawi, gdy nieudolnie próbuje operować procą, mrużąc oczy zza szkieł okularów grubszych od denek butelek z mlekiem. W końcu trafia we wronę, oznajmiając to triumfalnie całej opuszczonej okolicy. Kiedy stoicie nad truchłem zwierzęta, robi się Wam nieswojo. Czy to faktycznie warta świeczki gra? Wyprawiacie ptakowi pogrzeb, po którym zauważacie coś niczym nie z tego świata - oto usmolony wyłania się z burej mgły pochód zderzających się ze sobą, trzech niewidomych kotów... 

22:31:00 No comments

Boisz się sama siebie - swoich wyobrażeń i spowitych ciemnością pragnień. Towarzyszą Ci od dziecka i nie odstępują ani na krok. Wizje, w których robisz komuś brutalną krzywdę, miałaś już jako paroletnia dziewczynka... Wtedy jeszcze nie zdawałaś sobie sprawy, jakie zło stanowią, więc z lubością się im oddawałaś. Kiedy jako nastolatka zyskałaś pełną świadomość, zaczęłaś izolować się od ludzi, stroniąc od ich towarzystwa z obawy, że nad sobą nie zapanujesz. Zresztą uważasz ród człowieczy za zakałę tego świata. Według Ciebie to najbardziej okrutny i destrukcyjny gatunek, jaki istnieje na Ziemi. Tylko on z lubością zadaje ból i czerpie z tego radość oraz satysfakcję. Dokładnie tak, jak sama byś tego chciała. Dlatego właśnie postanowiłaś poświęcić całe życie zwierzętom - istotom, które najbardziej cierpią przez człowieka. Zawsze chciałaś je leczyć i roztaczać nad nimi opiekę. W szkole nie byłaś orłem, więc nie miałaś szans na ukończenie studiów weterynaryjnych. Zatrudniłaś się jednak w schronisku, w którym masz szanse realizować powołanie. Przynależy do kliniki weterynaryjnej i znajduje się obok niej. Większość czasu spędzasz na karmieniu zwierząt, zabawie z nimi, wyprowadzaniu ich na spacery oraz ogólnie troszczeniu się o ich dobrostan. Niejednokrotnie uczestniczysz w operacjach wykonywanych w gabinecie zabiegowym, nabrałaś nawet w tym zakresie sporo wprawy. Zapisujesz także „pacjentów” na określone terminy i tłumaczysz ich właścicielom, jak i kiedy podawać zaordynowane leki. Z trudem znosisz cierpienie tych istot, często tak bardzo skrzywdzonych przez człowieka. Gdy na nie patrzysz, krwawi Ci serce i nie potrafisz powstrzymać łez. Wtedy zaszywasz się w jakimś kącie, aby dojść do siebie, choć nie jest to łatwe. Tak czy inaczej, zwierzęcy świat jest Twoją bezpieczną przystanią, w której nie nawiedzają Cię straszne myśli, których tak się obawiasz. 

17:10:00 No comments

Czwarty tom serii “Szach i krew”, którą Adam Ciesielski publikuje na platformie Wattpad przeniesie Cię do krainy z pogranicza jawy oraz snów. Tym razem Katie i jej przyjaciele wespół z czytelnikami znajdą się w najbardziej niebezpiecznym z możliwych miejsc - tam, gdzie łatwo o zatracenie we wszystkim, co pomiędzy rzeczywistością a światem koszmarów... W przestrzeni, w jakiej sam diabeł (albo Twoje niepozbywalne alter ego) szepcze czule: dobranoc. Być może jedynie po to, byś nigdy więcej się nie obudził. Skąd bowiem wiadomo, że ta noc nie okaże się ostatnią? Nieustraszonej grupie, stającej się powoli drużyną zgraną niczym najcenniejsza rodzina, przyjdzie odnaleźć odpowiedź na to pytanie. Choć jest duża szansa na to, że cena jej poznania będzie zbyt wysoka... 

[KSIĄŻKĘ PRZECZYTASZ NA PLATFORMIE WATTPAD - KLIK]

“To już nie to samo alter ego, które walczyło z nami w Krainie Poza. Nie chce już władzy. Teraz chce... zabawy. Zemsty. I robi to, co potrafi najlepiej... działa tam, gdzie jesteśmy bezbronni. We śnie.” 

Ach śpij, bo właśnie Księżyc ziewa i za chwilę zaśnie... 😉 Pamiętasz, jak nucono Ci te słowa w dzieciństwie, kiedy Twoja głowa dawno spoczywała już na miękkiej poduszce w kolorowe nadruki, ale powieki wciąż nie chciały się zamknąć, by przynieść niewielkiemu ciału ukojenie? Przytulna kołysanka zmieniłaby się w makabryczną przyśpiewkę, jeśli... nuciłoby ją coś z drugiej strony. Z krainy nocy, rewersu rzeczywistości, miejscu majaków, które wcale nie są chciane. Żadne dziecko nigdy nie powinno się w niej znaleźć, ale coraz bardziej rozumiesz, że takie będzie przeznaczenie Twojej córki, jeżeli po raz wtóry nie podejmiesz rękawicy rzuconej przez alter ego. Druga Katie wciąż żyje - i ma się nieuśmiechająco dobrze. Tym razem na przystawkę jej ofiarami padają niewinne osoby, ale po własnych koszmarach z nią w roli głównej jesteś pewna, że za moment nastanie Twoja kolej. A także wiernych przyjaciół, ukochanego Jacoba i maleńkiej Sary, którą wszyscy traktujecie niczym księżniczkę. Śpiąc, jesteście całkowicie bezbronni. Kraina cienia stała się zaś królestwem Twojego doppelgängera... Jak pokonać kogoś nie do zwyciężenia na jego własnym terenie? Szczęście w nieszczęściu - w podobnych bojach macie już zatrważającą wprawę... 

00:54:00 No comments

Europa to kontynent będący mekką sztuki malarskiej. Przez stulecia zrodził setki mistrzów, potrafiących w niezrównany sposób przelewać na płótna uczucia i namiętności. Obnażających skrytą w mroku miałkich przypuszczeń oraz dywagacji tajemnicę istoty ludzkiej natury i kierującego nią ducha zaklętego w kruchym, a jednak często zniewalająco pięknym ciele. Potrafiących uchwycić magię spojrzeń, wymienianych przez ułamek sekundy pomiędzy zdradzonym Chrystusem a Judaszem, przepastną mękę ciała rozwieszonego na krzyżu i bijącą świetliście z oczu świętych niezachwianą wiarę w Zbawienie. Zdolnych do odmalowania płomienia świecy, w którym zaklęta jest tajemnica wszechświata, tak pięknie rozświetlającego ciemność ludzkiej ignorancji i strachu przed nieznanym. Splendoru i ubóstwa, będących dwiema równie lichymi stronami tego samego medalu ludzkiego żywota oraz przerażającej grozy śmierci, jaka nie ominie żadnego z uczestników egzystencjalnego teatru. Malarstwo jest niezawodnym lekarstwem na codzienność i męczącą prozaiczność ludzkich uczynków, potrafiącym przenieść umysł do krainy, w której nie ma zawodu, niesmaku i wszędobylskiej głupoty. W jakiej królują wyłącznie: pozbawiona zbędnego zgiełku cisza, poryw serca i wrażliwość, która przyśpiesza jego bicie na widok ukradkowych pociągnięć pędzla, układających się w nieskończone piękno, karmiące lepszą i często ukrytą stronę usposobienia. Paul Cézanne powiedział kiedyś: „Aby kochać jakiś obraz, należy pić z niego”. Dokładnie tak, jak czyni to Autor recenzowanej książki. 

22:06:00 No comments

Najwyższa pora, abym przedstawiła Ci TRZECIĄ część przygód Katie, która w jednej połowie jest wilkiem, w drugiej - człowiekiem. Choć na razie serię “Szach i krew” Adam Ciesielski publikuje na platformie WATTPAD, mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości Autorowi uda się wydać ją w wersji papierowej. Cykl bez dwóch zdań można bowiem nazwać nietypowym, niesztampowym i unikatowym, za co muszę młodego Pisarza pochwalić. Tematycznie to skrzyżowanie opowieści fantastycznej z historią młodzieżową oraz elementami rodem z oddziałującego na wyobraźnię horroru. Na uwagę zasługuje jednak przede wszystkim forma. Twórca zdecydował się umieścić swoją narrację w okowach sztuki - podzielonej na akty oraz sceny. Co interesujące, Ciesielski odcieniami dramatu włada na naprawdę dobrym poziomie. Podobnie zresztą serwuje czytającemu treść: językiem, któremu nie można niczego zarzucić. Tego rodzaju dbałość zasługuje na docenienie. Przyznaję, że obawiałam się, iż kolejne “odcinki” okażą się nużące albo tego, że sama gawęda mnie znudzi. Bynajmniej! Każda część kończy się, póki co, w takim momencie, w jakim czytający może pomyśleć tylko o naglącej chęci, by jak najszybciej poznać kontynuację. Na szczęście te oczekują już na platformie Wattpad. Dzisiaj przybliżę Ci dla zachęty własną wariację na temat propozycji literackiej “Szach i krew III”, chociaż mogę z całą pewnością obiecać, że niebawem wrócę z recenzjami następnych “tomów”. Ptaszki ćwierkają (tak, wiem, nade mną najczęściej pohukują sowy i krążą sępy 😉), że na razie jest ich ukończonych już VII! Nie mogę się doczekać lektury kolejnych. Wykreowani przez Ciesielskiego bohaterowie mają bowiem w mojej ocenie potencjał, by stać się postaciami obszernej sagi. Takiej, która urzeknie finezyjnie-fantazyjną młodzież, ale także lubiących fabularne niespodzianki dorosłych. Aż się przypominają piękne czasy gimnazjum i poznawanie magiczności... 

Tu przeczytasz tekst III: [KLIK].

15:07:00 No comments

To miał być zwykły dzień, a jednak zaważył na całym Twoim życiu, choć zaczął się niewinnie... Niedawno odebrałeś samochód z naprawy. Po zakończeniu pracy postanawiasz nie marnować słonecznej pogody i pojechać nad jezioro. Chcesz do tego namówić także Damiana i Maksa - kolegów z technikum, ale Ci wymawiają się innymi zajęciami. Czujesz się mocno rozczarowany. Uważasz ich za jedynych przyjaciół, więc miałeś nadzieję na dobrą, wspólną zabawę. Nad Rokitki docierasz około szesnastej i od razu wita Cię zgiełk letniej atmosfery. Nie bardzo za nim przepadasz - jesteś bowiem typem samotnika i raczej stronisz od ludzkiego towarzystwa. Nawiązywania interpersonalnych kontaktów nie ułatwia Ci nawet aparycja. Wyglądasz na klasowego kujona i mięczaka, więc szczególnie dziewczyny trzymają się od Ciebie z daleka. Niezbyt lubisz współdziałać z innymi, więc Twoje kontakty z kolegami również zaczęły stawać się coraz rzadsze, aż w końcu praktycznie zupełnie zanikły. Nie narzekasz na taki stan rzeczy. Polubiłeś samotność, a wręcz zacząłeś się nią rozkoszować. Pogodziłeś się nawet z tym, że nazywają Cię boomerem. Początkowo oburzałeś się na takie określenie, ale teraz całkowicie je akceptujesz. Jesteś, jaki jesteś i nie masz zamiaru tego zmieniać. Twoje marzenia są typowe dla nastolatka. Ograniczają się do posiadania własnego samochodu, mieszkania oraz oglądania do woli ulubionych filmów. Pierwsze z nich już się spełniło, co napawa Cię dumą, choć pojazdem, jaki udało Ci się nabyć, jest kilkunastoletnia Skoda. Przeznaczyłeś na to oszczędności, zarobione wskutek ciężkiej pracy w magazynie, w którym pełnisz rolę głównego logistyka. Czasem zamęczasz innych opowiadaniem o jej urokach, ale cóż, to bardzo ważny rozdział Twojego życia, jaki zresztą cenisz.  

17:08:00 No comments

Każdy, kto kiedykolwiek próbował dostać się do lekarza na już, doskonale wie, z czym to się je. Dawniej tego rodzaju heroiczna misja najczęściej wymagała odstania kilku godzin w kolejce a potem wkupienia się w łaski pani z rejestracji. Sznurka oczekujących ominąć się nie dało - chyba, że właśnie odchodziło się z tego świata lub powoływało nań kolejne istnienie. Choć jedno czy drugie niekoniecznie oznaczało automatyczny sukces, jako że kolejkowicze przychodniowi to bardzo agresywna i zbuntowana nacja, która walczy o swoje do upadłego. Społeczność starzejąca się, acz zaskakująco ofensywna, gdy ktoś próbuje zająć jej miejsce. “Pan tu nie stał”, zazwyczaj pozbawione nawet względnie kurtuazyjnego “przepraszam”, nabiera w jej przypadku zupełnie innego znaczenia. Myślę, że podobne starcia i ich przebieg mogłyby posłużyć strategom militarnym za inspirację. Kto wyszedł z nich zwycięsko, ten doskonale wie, o czym piszę. Bez zmyślnej taktyki się nie obejdzie. Obejść próbować można było natomiast przedpotopowe zeszyty, jakie podówczas służyły do umawiania pacjentów na wskazaną datę i do konkretnych specjalistów. Młodszą część czytelników czuję się w obowiązku poinformować, iż nie fabularyzuję - naprawdę drzewiej tak było! Zamiast komputera z klawiaturą, w którą nader wyraziście i emocjonalnie można stukać jednym lub dwoma palcami - kajet. I tutaj wszystko zależało już od umiejętności oratorskich, aktorskich oraz handlowych, którymi petent dysponował. Jeżeli mina dotkliwie pobitego spaniela to Twoja specjalność, miałeś szansę na sukces. Dodatkowe przywoływanie łez na zawołanie - plus. Jeśli zaś trafiłeś na wyjątkowo oporny egzemplarz w postaci pani rejestratorki, która marzy już tylko o tym, by tonem SS-mana rzucić “nie, następny proszę”, pozostawało Ci termin do doktora zakupić. Przeciwnika przeczytać i wykoncypować: kwiaty, czekoladki, rajstopy a może stara, dobra koperta. Uff! Zakładając, że akcja się powiodła, otrzymałeś datę odwiedzin u lekarza, do której miałeś szansę dożyć. A teraz jest SYSTEM. I jak udowadnia Paweł Piliszko w “Zdrowie na cito poproszę!”, tenże jest ZŁY. 

14:53:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (80)
    • ▼  cze (9)
      • Weronika Jaczewska - Twój ruch - recenzja
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates