„- Na zawsze zaczyna się znów jutro.
- W takim razie do jutra. I wszystkich następnych dni.”
Dawno, dawno temu, a może wcale nie tak dawno, w wieży z kości słoniowej żyła sobie piękna księżniczka o imieniu Rose. Całą swoją niespełna osiemnastoletnią egzystencję spędziła na przygotowaniu się do roli królowej, którą miała niebawem się stać. Spacery w ogrodzie różanym, naukę dworskiej etykiety i historii swojego przyszłego ludu, przeplatała jedynie z rzadka aranżowanymi spotkaniami z mężem, z którym planowała wziąć ślub w przeddzień koronacji. Małżeństwo z księciem Anselem, bratem króla Alarika, władającego gevrańskim państwem, do którego nigdy nie docierało słońce, miało zapewnić jej krajowi niezbędny sojusz. Do bólu nudny i przesłodzony, acz bezpieczny wybór – idealny dla księżniczki. Czy jednak na pewno? Wychowywana przez Willema po tym, jak jej rodzice zostali zamordowani przez czarownice, od zawsze wiedziała, że jej przeznaczeniem jest rządzić. Dorastająca wśród chmur, nie była jednak nijak świadoma tego, iż… całe jej życie to jedynie ułuda. Kłamstwo i przeinaczenia, wykreowane na własne potrzeby przez pozbawionego serca wuja. Jeśli jednak ktoś prezentuje Ci rzeczywistość tak, a nie inaczej wciąż i wciąż, po cóż miałbyś w nią kiedykolwiek zwątpić?





