Witajcie, Kochani.
Wiele jest powieści takich, które czyta się jednym tchem i które odłożyć na półkę można dopiero po skończeniu całej lektury. Powieści, których czytać nie sposób inaczej, niż z przymrużonym okiem a ich bohaterów postrzegać niejako jako karykatury prawdziwych ludzi. Do takich właśnie książek w mojej opinii zalicza się Autodestrukcja Moniki Zajas. Historia trzech osób podążających za swoimi mrzonkami na tyle ślepo, iż samych siebie gubią po drodze. Historia, po którą z przyjemnością ponownie wyciągnęłabym dłoń. Dlaczego?








