„Dziwne, że człowiek nigdy nie pojmuje, jak bardzo czegoś pragnie, aż do chwili, gdy już wie, że nie może tego mieć.”
Choć Yarvi był księciem, ani przez chwilę nie czuł, że pochodzi z najważniejszej rodziny zasiadającej na tronie. Jego potężny ojciec obdarzał go jedynie kpiną, politowaniem i żalem. Nie takiego syna oczekiwał. Nie tego się spodziewał. Nie tego pragnął. Matka nie zwracała na niego większej uwagi – zbyt zajęta zajmowaniem się majątkiem państwa, aby zauważyć, że jej młodszy syn łaknie czegoś więcej, niż bogactwa. Starszego brata pochłaniała nauka walk i łupienie nowych ziem wespół z ojcem, który widział w nim swojego prawowitego następcę. Yarvi zresztą nigdy nie pragnął zasiąść na tronie. Od dłuższego czasu pobierał nauki u matki Gundring, pod której czujnym, starym okiem uczył się zielarstwa i innych nauk niezbędnych do tego, aby zostać uczonym ministrem. Tak widział swoje przeznaczenie – jako kogoś, kto zaszyty wśród tajemnych ksiąg będzie mógł parać się lecznictwem i doradztwem głowie państwa. Niestety, los miał dla niego zupełnie inne plany. Kiedy wskutek intrygi zginęli jego ojciec i starszy brat, to jemu przypadło w udziale władać królestwem. Państwem, które wcale nie oczekiwało takiego króla – pół króla, który ma tylko jedną sprawną rękę. Pół króla, który nie jest w oczach podwładnych kimś zdolnym do władania. Pół króla, budzącego śmiech, niewybredne żarty i skrawki litości. Pół króla, który wcale nie chciał królem być. Jako niedoszły minister, Yarvi wie jednak, że powinien robić to, co jest najlepsze dla państwa. Z trwogą zasiada więc na czarnym tronie… jednak bynajmniej nie na długo.




.jpg)
.jpg)
