„Osoba, która zamierzała zabić, potrafiła przejrzeć swoją ofiarę. Oczywiście, że tak. Znała każdy szczegół.”
Jest 23 grudnia. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia – ten magiczny, pełen dobra, kolorów i radości czas, będący dla wielu najważniejszym w roku. Szelest papieru odrywanego z prezentów, pospiesznie zdejmowane z nich wielobarwne wstążki, rozmowy z najbliższymi, dla których nie miał się czasu przez kilka z ostatnich miesięcy. Blichtr, wikt i opierunek. Właśnie skończyłaś pracę, przechodząc w dodatku na całkowicie zasłużoną emeryturę. Ktoś inny zaliczył semestr na uczelni czy postanowił zaczerpnąć oddechu i wrócić na łono rodziny. Pora na chwilę wolnego w ocieplonym wizerunkiem wielobarwnych światełek świata. Zrobiłaś ostatnie przedświąteczne zakupy i robisz wszystko, aby w swoim wiecznie zakorkowanym mieście zdążyć na ostatni odjeżdżający w Twoje rodzinne strony pociąg. Uznajesz za mały przedwigilijny cud, że jest on jedynie znacznie opóźniony – a nie odwołany, jak większość innych linii, w związku z coraz bardziej nasilającą się śnieżycą. Po odczekaniu swojego, w końcu wsiadasz do wybranego wagonu sypialnego i możesz spokojnie odetchnąć: uda Ci się zdążyć na Święta. Chyba, że stanie się coś nieprzewidywalnego… Albo podróżujący razem z Tobą zabójca obierze sobie Ciebie za cel. A może nawet wśród 18 pasażerów znajduje się większa liczba psychopatów?





.jpg)