W jaki sposób napisać recenzję powieści Mistrza słów, którego twórczość ukochało się i obdarzyło estymą jeszcze w minionych czasach największej prywatnej literackiej bohemy? Chwilach pierwszych zabaw ze złożonymi z liter halucynacjami, poznawania bezkresu poezji oraz książek otulających artyzmem tak bardzo, że do dziś naznaczających rzeczywistość? Wiele lat wstecz, zanurzywszy się w dziełach Schmitta, jego sztukach i pisemnych rewoltach, prędko przekonałam się o tym, iż tak właśnie składa się niedoścignione wzory, do jakich poziomu dotrzeć nie sposób. Pozostają jednak inspiracją, pewną formą absolutu, w której zanurzenie się zawsze przywodzi na myśl doświadczenie mistyczne. Czytając “Oskara i Panią Różę”, topisz serce; dotykając “Małżeństwa we troje” w uniesieniu unosisz w górę brwi; chcesz być “Marzycielką z Ostendy”, niekiedy “Trucicielką”; w końcu popełniasz “Małe zbrodnie małżeńskie”, licząc, iż nie dopadną Cię “Zazdrośnice”. Oddychasz tekstami, “Tajemnicą Pani Ming”; powietrze składa się z wyrazów materializujących się samoistnie, kiedy jesteś dziełem sztuki i obcujesz z prozą podaną tak zmyślnie oraz światle, że równie dobrze mogącą uchodzić za wiersz. Uwodzącą - pomimo kilkunastu lat rozłąki. Czyż nie to jest jej cel? Rozkochać w sobie; sprawiać, iż zechcesz do niej zawsze wracać, najgoręcej - zupełnie jak z najdalszej, choć potrzebnej podróży?
“Musiałem zrezygnować z czegoś, co nigdy się nie wydarzyło... Na ogół kończy się z przeszłością, a ja natomiast zrywałem z przyszłością.”
Sądziłam, że to niemożliwe - a jednak oto Schmitt w formie jeszcze doskonalszej niż zwykle w swoim cyklu “Podróż przez czas”, urzekającego już samą nazwą, prezentuje czytelnikom trzeci tom niezwykłej wyprawy. “Ciemne słońce” to opowieść o niepowtarzalnej, obarczonej klątwą miłości, która trwa od kilku stuleci i nigdy się nie kończy. To narracja o ośmiu tysiącach lat oczekiwania - rzewnych wyrzeczeniach i mającego gorzki smak odrzucenia, okraszona mitologią, historią zataczającą koło, religią oraz... magią. Gawęda nowa, lecz starsza niż świat; majstersztyk absolutny.
.png.PNG)
.png)
.png.PNG)
