• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Sztuka w aktach na portalu Wattpad utrzymana w porywająco niepokojącej konwencji? Owszem - to istnieje! I nosi tajemniczy tytuł „Szach i krew” a przy tym wymyka się wszelkim konwencjom gatunkowym oraz konwenansom. Motywy oniryczne naznaczają opowieść, którą można uznać za fantastyczną. Dramatyczny wydźwięk wyłania się zaś z rzewnej narracji o odrzuceniu, nieprzystawaniu do rzeczywistego świata oraz szkolnym prześladowaniu. To zaledwie 94 (!) strony ubarwione ilustracjami - a mam wrażenie, że przeczytałam sporych rozmiarów tom zwichrowanej, acz wartościowej treści! 😲Zawsze żałuję, że na platformie, na jakiej znajdziesz tę historię jest tyle niezasadnie popularnych powieści o niczym - bo właśnie przez nie giną w natłoku podobne perełki. Jest na to metoda, bowiem to przecież właśnie recenzenci mogą tę tendencję odwrócić!  

Jeśli chcesz poznać jedną z najbardziej oryginalnych fabuł, z którymi miałam ostatnimi czasy przyjemność się zapoznać, zapraszam Cię tutaj: https://www.wattpad.com/story/396680739-szach-i-krew 🔥!  

Możesz przeczytać ją całkowicie za darmo, a poza tym pomóc obiecującemu Autorowi zyskać na popularności. Co więcej... zdradzę Ci również, że Adam Ciesielski ukończył już 5 części opowieści, jaką postaram się dzisiaj wzbudzić Twoją ciekawość. Oto moja tradycyjnie szalona wariacja na jej temat.  

Tu pionki ożywają na szachownicy życia i przybierają nader realistyczne postaci… Co jest jawą, a co snem? Której z widzianych wersji siebie uwierzyć, by nie zatracić do reszty poczucia rzeczywistości? A może to ta obecna nie jest warta tego, aby w niej pozostać? Kraina Poza... Co, jeżeli okaże się, że przynależysz do niej silniej niż do tej, w której przyszło Ci żyć? Zresztą - czy to na pewno życie?  

Niekiedy porażką odejść, klęską zostać jest, gdy przed oczami znów pokaz złych obrazów przed snem. Pora się obudzić? 

16:44:00 No comments

Chodź i pobaw się ze mną, czytelniku - musiał myśleć Keigo Higashino, kiedy planował przebieg fabuły najnowszej powieści. Przyjdź, jak najprędzej, bo bardzo chciałbym zobaczyć, jak zareagujesz, gdy po raz kolejny podsunę Ci całkowicie mylny trop, rzekomo wiodący do rozwiązania głównej zagadki - a Ty, nieświadomy niczego, podążysz nim niczym zabawka po sznurku. Dopóki nie dotrzesz do ostatniej, ślepej uliczki labiryntu, nawet nie będziesz podejrzewał, że zmierzasz w błędnym kierunku. Co intrygujące, sam przyznasz, że już podróż złą ścieżką była... wyśmienitą zabawą. I po raz wtóry oferujesz japońskiemu Pisarzowi tytuł Mistrza Pióra - takiego, które zmyślnie łaskocze odbiorcę po nosie... rysując na nim inteligentny wzór. 😉  

“Zła wola” to jedna z tych narracji, o jakich myśli się długo po zakończeniu lektury. Teoretycznie należy do opowieści, które nie skupiają się na tym, kto i jak zabił - jako że rzekomo to fakt znany niemalże od początku - a dlaczego to uczynił. Poszukiwanie motywacji sprawcy przestępstwa zaprasza z kolei w podróż do przeszłości głównych bohaterów. Drogą niełatwą, bo śladem szarzejących sumień oraz niezliczonych “co by było, gdyby...”. Wydarzenia, jakie faktycznie miały kiedyś miejsce ścierają się w niespodziewanych pojedynkach z tymi, które są tylko przypuszczeniami inteligentnego śledczego. Już po przeczytaniu pierwszych rozdziałów pomyślisz, że przecież wszystko wiesz... W rzeczywistości, z każdą kolejną przewróconą kartką dojdziesz do wniosku, iż nie miałeś pojęcia o niczym - tylko zostałeś pokierowany tam, gdzie Autor chciał, byś się znalazł. Przednią zabawę podczas błądzenia wśród wręcz zwichrowanych poszlak wieńczy wartościowa konstatacja. “Zła wola” to bowiem również, jeśli nie przede wszystkim, historia o bezsensie i bezrozumnej okrutności znęcania się nad szkolnymi współtowarzyszami niedoli. Jak zwykle - tymi, których powinno się podziwiać... 

17:27:00 No comments

14 lat! Dokładnie tyle liczyła sobie obecnie zbliżająca się do siedemnastych urodzin Anna Ptak, kiedy zaczęła pisać swoją debiutancką książkę pod tytułem “Nieśmiertelna”. Robi to tym większe wrażenie, kiedy pokreśli się fakt, że to jedna z tych narracji, którym nawet ja - naczelny recenzencki czepiacz i językowy purysta - nie mogę ABSOLUTNIE NICZEGO zarzucić. W tej liczącej sobie ponad 400 stron propozycji literackiej próżno szukać literówki czy źle postawionego przecinka. Biegłości we władaniu szerokim zasobem słownictwa i zdumiewająco eleganckim składaniu wyrazów w zdania mogliby Autorce pozazdrościć pisarze, którzy mają na koncie wiele publikacji. Zaryzykuję nawet wysnucie bardziej daleko idącego wniosku. Jeśli DEBIUT prezentuje tak wysoki poziom, definitywnie każdy zmyślny czytelnik powinien rozciągnąć usta w zadowolonym uśmiechu. Oto bowiem na scenę rodzimej literatury z dużym przytupem wkracza nowa gwiazda. Co interesujące, fabularny “pierwszy raz” Pisarki wcale nie przykuwa uwagi krzykliwą okładką. Wręcz przeciwnie, przyciąga wyważonym spokojem i skromnością. Uwięzione za szkłem, wciąż bijące i skrzące się czerwienią serce sugeruje pełną wzruszeń lekturę złożoną z emocji. To trafny wniosek - choć wiele w nim niedopowiedzeń. Żadna grafika nie oddałaby bowiem semantycznej zwinności tej nieodkładalnej opowieści czy nietuzinkowo barwnych bohaterów, którzy w niej występują. O tym wszystkim możesz przekonać się tylko w jeden właściwy sposób - sięgając po tę na wskroś wyjątkową książkę. Wbrew tytułowi, “Nieśmiertelna” NIE JEST narracją o wampirach. To nasączona mafijnym klimatem niepowtarzalna historia o samotności, walce z własnymi demonami, miłości zdarzającej się raz na wieki oraz o upartym kroczeniu wybraną ścieżką - niezależnie od napotkanych trudności. O odradzającym się z popiołów Feniksie oraz próbie przysłonięcia pustki codzienności towarzyszem karmiącym się nieszczęściem, czyli bólem. Oto coś wszechstronnie PIĘKNEGO. 

21:58:00 No comments

Rajskie ptaki to żyjące na Antypodach podniebne stworzenia o bajecznie kolorowym upierzeniu i oryginalnych zwyczajach. Ich cechą charakterystyczną jest... rozpasanie samców w doborze samic. Zmieniają je jak rękawiczki, w czym pomaga im niezwykle atrakcyjny wygląd oraz talent do teatralnych i ekspresyjnych w wyrazie tańców godowych. Po “zbałamuceniu” przedstawicielki płci pięknej, znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - zupełnie nie przejmując się następstwami swoich poczynań. W efekcie cały trud wychowania potomstwa spada na żeńską część populacji, gdyż jej męska odnoga zajęta jest w tym czasie zdobywaniem nowych trofeów.  

“Przywożone z dalekich podróży opisy tej rodziny od XVI wieku rozpalały wyobraźnię Europejczyków. Podziwiano je, nazywano „ptakami słońca” czy „boga”. Romantyczni polscy ornitolodzy mówili o nich po swojsku - cudowronki.”  

Często można spotkać się z twierdzeniem, że obyczaje cudowronków jako żywo przypominają postępowanie wielu mężczyzn. Zwłaszcza tych ze słonecznego Półwyspu Apenińskiego, którzy znani są z gorącego serca i wręcz nałogowo częstych odwiedzin w ogrodzie Amora. 😉 W dość powszechnej opinii charakteryzują się przy tym daleko posuniętą skłonnością do niestałości - pomimo uprzedniego składania solennych przysiąg o wieczystym charakterze ogarniającego ich uczucia. Ale nawet wśród nich występują indywidua, które mogłyby służyć jako wzorzec miłosnych drapieżników, godnych umieszczenia w szklanej gablocie w podparyskim Sèvres, ku podziwowi gminnego ludu. Nie jest ich co prawda wielu, ale za to jakiego kalibru! Wszyscy oni przewijają się na kartach recenzowanej książki, opisującej ich barwne, pełne blasku i polotu życie. Czy udanie?  

“Moje rajskie ptaki, moich Włochów, których wybrałem jako najciekawszych i najbardziej charakterystycznych przedstawicieli tego wspaniałego narodu. (…) Oprócz barwnego upierzenia i inteligencji, bo w odniesieniu do nich nie sposób mówić o ptasim móżdżku. Są bardzo różni, niesztampowi i fascynujący.”   

16:31:00 No comments

Pewne rzeczy są niezmienne. Choć ludzkość podróżuje po całym kosmosie i rozpędza gwiezdne żaglowce do prędkości światła, uczucia wypełniające serca pozostają takie same jak przed tysiącami lat. Cywilizacja stała się nie do poznania, ale miłość - tak, jak istniała w zamierzchłych czasach Petrarki, tak trwa do dzisiaj. Wprawdzie nie jest już opiewana w wierszach, sonetach czy poematach - w dobie wszędobylskiej techniki staje się bardziej prozaiczna i płaska w wyrazie - lecz pomimo tego nadal stanowi nieodłączną i pożądaną część życia człowieka. Obecnie wznioślejszą formę przybiera co najwyżej w listach miłosnych. Te nie są niestety pisane piórem na czerpanym papierze, a na elektronicznym urządzeniu. Ma to jednak i swoje dobre strony, gdyż przebiegają czarną otchłań milionami posłań, stosunkowo szybko docierając do adresata... 

„Tak więc te nasze listy będą przekształcone w plik graficzny, wysłane tam, gdzie mają dolecieć i po osiągnięciu celu przekonwertowane na taki format, jaki akurat na miejscu uznaje się za stosowny.” 

W teraźniejszej rzeczywistości to ważne, gdyż kochankowie często rozdzieleni są niewyobrażalną wprost przestrzenią, choć w dobie hiperszybkich transportowców pojęcie odległości nabrało względnego charakteru... Odkąd podróże kosmiczne z ogromnymi prędkościami stały się możliwe, wszędzie można dotrzeć w stosunkowo krótkim terminie. Jedynym problemem jest różnica w przebiegu czasu, który na ziemi płynie w zupełnie inny sposób, niż pomiędzy gwiazdami. W ciągu miesiąca takiej odysei, na Ziemi mijają ponad cztery lata! I to właśnie stanowi cały ambaras. Twoja narzeczona towarzyszy swojej rodzinie w przeprowadzce na Alfa Centauri, więc rozdziela Was więcej niż cztery razy dziewięć i pół biliona kilometrów. A więc cztery lata świetlne, cztery miesiące i dwanaście dni... 

„Tyle czasu potrzeba, żeby przemierzyć dystans, który nas dzieli.” 

22:33:00 No comments

Młodzieżową powieść “Lost” rozpoczyna jeden z najlepszych prologów, jakie miałam przyjemność poznać w bieżącym roku. Urzekł mnie fragment: 

“Gdybym wiedziała, że przyjdziesz, nie bałabym się. Rozłożyłabym się wygodnie w fotelu i czekała. Głośne tykanie zegara nie wywoływałoby we mnie nerwowej nuty. Czułabym spokój i podekscytowanie. Wiedziałabym, że zaraz zacznie się coś ważnego - najważniejszego w moim życiu. Gdybym wiedziała, że przyjdziesz, dokładniej próbowałabym zapamiętać siebie. Wsłuchać się w swój głos i skupić się na każdym najmniejszym szczególe. Próbowałabym zachować siebie w pamięci, by kiedyś móc do tego wrócić. Przecież Twoje nadejście miało zmienić mnie już na zawsze. (...) Nawet wiedząc, jak wszystko się skończy, weszłabym do tej rzeki kolejny raz.” 

Powyższy tekst jest skrojony na moją miarę - gorzki, lecz przy tym wciąż uśmiechający rzewnie przez mgiełkę wspomnień, zasnuwającą oczy w kącikach. Przede wszystkim jednak pozostaje na wskroś prawdziwy. Wszak, przeżywając najbardziej istotny moment własnego życia, nigdy nie wie się, że to właśnie ta najsilniej ważka chwila. Coś, co zdeterminuje Cię na wieczność, zakrzywi ścieżkę losu i poprowadzi ku tej, a nie innej drodze. W jednym z dawnych tekstów prywatnych pisałam: zrozumiesz, gdy stracisz. Dziś dodałabym do tego jeszcze inną konstatację - Twoja przeszłość najczęściej ma znaczenie tylko dla Ciebie. Jej bohaterowie, kluczowe postaci może nawet nie pamiętają wszystkiego, co naznaczyło Cię na zawsze. Cenisz cienie minionych dni, ścigasz się z zapomnieniem. Wciąż tkwisz w kiedyś. Właśnie z tego powodu tak ważna jest uważność dla teraz. Udowadnia to zresztą składająca się z emocji powieść Ligii Sobór. “Lost”... stracić, utracić, zgubić lub się zagubić. Coś, kogoś. Siebie - czasem tylko po to, by już nigdy nie pozwolić się komukolwiek odnaleźć... Aż na myśl przychodzi Kartky i wers z jego utworu: “Jestem jak potargana książka, pełna wspomnień i najgorszych chwil.” 

21:34:00 No comments

Kiedy kończyły się wakacje poprzedzające mój ostatni rok nauki w szkole podstawowej, odkryłam, że uwielbiam historie kryminalne oraz te, których celem jest wywołanie u odbiorcy nutki niepokoju. To właśnie wówczas, buszując w oddziale biblioteki dedykowanym dzieciom oraz nastolatkom, trafiłam na serię “Gęsia skórka” czy “Szkoła przy cmentarzu”, jakie zresztą darzę sentymentem do dzisiaj. Rozwiązywanie strasznych zagadek i nadprzyrodzonych łamigłówek albo spraw okołoprzestępczych (ulubione brokatowe długopisy znikające z piórnika albo słodycze magicznie emigrujące z przeznaczonej im szafki czy zniknięte pieniądze z Komunii 😉) było dla mnie wtedy niezwykle frapujące i rozpoczęło szybko rozwijającą się w wielu kierunkach literackich przygodę z nałogowym czytelnictwem. Choć miłość do liter ma mój prywatny początek w wierszach Brzechwy, to mroczne książki jako pierwsze pozwoliły mi ćwiczyć intelekt, kojarzenie faktów, rozwijanie wyobraźni (teraz już wiesz, skąd się wzięła ta zwichrowana jaźń, jaka wszędzie wietrzy podstęp i zbrodnie! 😉), tworzenie szalonych scenariuszy rzeczywistości oraz gimnastykę uprawianą przez szare komórki dzień i noc, z uwagą na ostatnie. Myślę, że gdybym w tamtych czasach znalazła na półce tytuł “Na tropie tajemnic. Antologia opowiadań detektywistycznych”, nie posiadałabym się z radości. Oto bowiem zbiór aż 10 angażujących kreatywne myślenie historii, które zapewniają rozrywkę na najwyższym poziomie. Niekiedy bawią, czasem wywołują przyjemny dreszcz, często posiadają istotne przesłanie - przez co każdy odbiorca w wieku lat 9-12 z pewnością znajdzie wśród nich narrację dla siebie. Tak, liczę już sobie znacznie więcej wiosen, a mimo tego spędziłam z owym tomem bardzo miły czas. To jedna z tych propozycji literackich, podczas których czytania uśmiechnie się rodzic, starsze rodzeństwo i dziecko. Uniwersalna - i na równym poziomie, bowiem na 10 opowieści 9 bardzo mi się podobało. Gotowy, by podążyć tropem tajemnic? 

19:30:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2025 (202)
    • ▼  sie (16)
      • Adam Ciesielski - Szach i krew - recenzja
      • Keigo Higashino - Zła wola - recenzja
      • Anna Ptak - Nieśmiertelna - recenzja
      • Maciej A. Brzozowski - Rajskie ptaki. Włosi, którz...
      • Kim Bo-Young - Gwiezdna odysesja - recenzja
      • Ligia Sobór - Lost - recenzja
      • Na tropie tajemnic - antologia opowiadań detektywi...
      • Andrzej Pilipiuk - Wojsławicka masakra kosą łańcuc...
      • Irina Gorbunova Lomax - Malarstwo ikonowe - recenzja
      • Joanna Jax - Kolor zemsty - recenzja
      • Malwina Chojnacka - Dziewczyna bez wstydu - recenzja
      • Jenny Colgan - Księgarnia nad jeziorem - recenzja
      • Jolanta Holzer & Samuel Milewski - Test - recenzja
      • Katarzyna Wolwowicz - Niewierna - recenzja
      • Agnieszka Łepki - Pokochaj mnie, wreszcie! - recenzja
      • Jean Pierre Cuzin - La Tour - recenzja
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates