„Każdy ze światów był tak cudownie nowy i cudownie łatwy do sterroryzowania. Było to niemal równie przyjemne, jak zabieranie dzieciom cukierków w Halloween. Ale Gwiazdkowe Miasteczko… Cóż, Gwiazdkowe Miasteczko było naprawdę wyjątkowe.”
Gdzieś daleko, bardzo daleko, była sobie cudowna kraina, otoczona zaczarowanym lasem Nieużytków, zwana Miasteczkiem Hallowen. Każdy z jej mieszkańców nie musiałby się starać ani na jotę, aby zgarnąć angaż w produkcji, mogącej przestraszyć każdego normalnego człowieka. Chodzące żywe trupy, szkielety, wampiry, wilkołaki, koszmarne lalki oraz najróżniejszej maści truposze, zamieszkujący krainę Halloween bledli jednak jeszcze bardziej w obliczu największej gwiazdy miejscowości – Jacka Szkieletona. Noszący nieodłączny garnitur w charakterystyczne paski i przypominającą nietoperza muchę, to on był niekwestionowanym idolem całego miasta. Bez tego uśmiechniętego lub przerażającego, w zależności od aktualnego humoru, szkieletu – zdecydowanie nie byłoby ono takie samo. A już z pewnością… nie mogłoby się nazywać Miasteczkiem Halloween.








