„(…) tu nie ma powietrza. Tu wszystko mnie oplata i ściska płuca: ludzie, ich spojrzenia, budynki i drogi. Te cholerne przewidywalne drogi. Ta do szpitala, ta do osiedla, ta do glinianki. Chciałabym poczuć pod stopami drogę, której kres jest dla mnie zagadką.”
Płonąca chatka pośrodku lasu, w której ktoś chwilę temu podłożył ogień. W
środku dwójka tajemnych kochanków, splecionych ciasno w miłosnym uścisku. Ona i
on, skryci przed światem i zatopieni w swoim własnym – zbyt bardzo, by dostrzec
w porę śmiertelne niebezpieczeństwo. Gdzieś w kącie dwójka śpiących i
nieświadomych niczego dzieci. Tragedia.








