„Ojciec miał rację. Zabijanie jest wciągające niczym bagno. Budzi ukryte w człowieku emocje, o których nie miał pojęcia i które w żadnej innej sytuacji by się nie ujawniły. Aktor. Komik celebryta. Dwie małe dziewczynki. Dziewięć przypadkowych osób.”
Tak wiele może zostać zapisane w genach. Zielona barwa oczu, wysoki wzrost,
długie, zgrabne nogi. Talent do przedmiotów humanistycznych lub biegłość w
przyswajaniu nauk ścisłych. Miłość do określonych dziedzin sztuki czy sportowa
zwinność. Można mieć „po kimś” mnóstwo cech i dumnie rozwijać się w tym, w czym
jest się dobrym, pewnego dnia osiągając biegłość. Naniesione w genach, czy też –
jak niektórzy mawiają – w gwiazdach, nie musi jednak wcale determinować całego naszego
dorosłego życia, jeżeli kiedyś postanowimy podążyć własną ścieżką. Często tak
właśnie się jednak dzieje – po cóż bowiem odrzucać coś, z czym radzimy sobie
doskonale, po części za sprawą dobrego genotypu? Istnieje jednak pewien
problem. W genach może również zostać zapisane zło. Choroba psychiczna. Chore
skłonności. Miłość do pozbawiania życia innych. Czy jednak da się z całą mocą
stwierdzić, że istnieje gen zabójcy, usprawiedliwiający najgorsze z możliwych
uczynki?
.jpeg)
.jpeg)


