• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

„Sprawię, że zwątpi pani we wszystko, w co wierzy, ale przysięgam, iż zrobię co w mojej mocy, aby wyszła pani z tej batalii zwycięsko. Nawet jeżeli miałoby to oznaczać moją śmierć.”

Rozsiądź się wygodnie i przeczytaj historię o historii, w której zaciera się granica pomiędzy pełnym niebezpieczeństw światem ludzi a królestwem bogów. Umiejętne przenikanie się obydwu tych krain sprawi, że już po chwili nie będziesz wiedzieć gdzie pierwsza z nich się kończy a druga zaczyna. Skądinąd słusznie… jest między nimi więcej podobieństw niż można by zakładać.

„Na przykład dla nas, samurajów, kodeks jest nierozerwalnie połączony z bushido. To właśnie droga wojownika wyznacza kodeks postępowania, za którego złamanie jest tylko jeden rodzaj zapłaty. (…) Śmierć.”

Mianowana krajem kwitnącej wiśni Japonia może budzić podziw z wielu powodów. Jednym z nich jest niepisany kodeks bushido - zbiór zasad etycznych samurajów, którego celem było uczynienie z nich doskonałych żołnierzy oraz cesarskich sług. Reguły wskazywały, że „bushi” powinien cechować się wiernością wobec państwa, męstwem, odwagą, odpowiednim wyszkoleniem wojskowym, uczciwością, prawością, powściągliwością, a przy tym mieć w pogardzie wszelkie ziemskie dobra. Uczynienie jakiejkolwiek ujmy na honorze, która to dotyczyła nie tylko samego samuraja, ale i całej jego rodziny (będąc niekiedy błahą dla pozornych przewiną) zmazać można było tylko w jeden sposób… - popełniając rytualne samobójstwo, „seppuku”. Moralny kodeks tych wyjątkowych wojowników przywiązywał wagę również do innej kwestii – wywyższonej niekiedy do rangi życiowej misji krwawej zemsty, czyli „katakiuchi”. I to właśnie o niej w dużej mierze traktuje „Śpiew stali”, z pewnością najbardziej oryginalna książka, jaką miałam okazję ostatnio przeczytać.

15:57:00 No comments

„Zanim tu przyszedłem, postanowiłem, że będę żył tak, jak mi się podoba.”

Szkoła średnia – piekło, w którym z godnym podziwu zapamiętaniem niszczy się wszystko, co oryginalne, niepokorne i piękne. Jeżeli nie ubierasz tego, co aktualnie nosi każdy – zostajesz wykluczony. Jeśli nie staniesz się członkiem kliki lub umiejętnie nie wtopisz się w licealne ściany – będziesz gnębiony. Otrzymywanie złych ocen sprawi, że zostaniesz uznany za idiotę. Nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, że budzące moją grozę do dziś pytanie: „co autor miał na myśli” i zabijające jakąkolwiek kreatywność pisanie pod klucz niszczy wszelką pomysłowość. Ocenią Cię bez mrugnięcia okiem, a raz przylgnięta łatka pozostanie z Tobą na wieki. Dostawanie samych bardzo dobrych poskutkuje z kolei tym, że jeśli raz powinie Ci się noga – zawiedziesz. Ale jak to, wzorowa uczennica dostała pięć minus? Co się z nią dzieje? Tak źle… i tak niedobrze. Albo jeszcze gorzej. Przez jakąkolwiek nietypowość – nie pasujesz. Choć tyle mówi się o tolerancji, krzyczy, że inny wcale nie znaczy gorszy, praktyka pokazuje, że to jedynie puste hasła. Rzekomo elitarne licea stanowią zamtuzy, w których jest to widoczne najbardziej. Przykryte pod płaszczykiem wzniosłych haseł o najlepszości szkoły morze ohydy, które jest w stanie utopić każdą choć odrobinę wyjątkową jednostkę. Oblepić ją swoim brudem, stłamsić i próbować utopić na niezliczoną ilość sposobów. A jeśli ta jakimś cudem wciąż będzie próbowała niepokornie wynurzyć się na powierzchnię, by zaczerpnąć choć mały oddech – przytrzymać jej głowę pod pełną szlamu wodą tak długo… jak będzie to potrzebne. Wydostanie się z niej martwa lub wyprana ze wszystkich barw. Coś o tym wiem. Dokładnie trzy lata byłam zmuszona spędzić w takim miejscu. Pozostanie sobą po tym codziennym horrorze uważam za jeden ze swoich największych wyczynów. Temat ten zna doskonale również John – główny bohater świetnie skrojonej powieści graficznej „unOrdinary”, na wkroś oryginalny uczeń elitarnego liceum Wellston.

14:07:00 No comments

„Mnie nie oszukasz. Patrzę na Ciebie i widzę, jak zżerają Cię od środka niezaspokojone apetyty. W oczach masz odbicie marzeń. Płynie w nich rwąca rzeka setek milionów dolarów, która cały czas ucieka.”

Jak mawiał mój historyk, który zaraził mnie pasją do nauczanego przez siebie przedmiotu w gimnazjum, nic tak nie podnieca ludzi jak krew, seks i pieniądze. Nieprawdą jest, że te ostatnie szczęścia nie dają, choć gdyby posiadać tylko je – życie mogłoby się okazać puste i bezsensowne. Doskonale podsumowuje to w jednym ze swoich utworów mój ulubiony Avi: „(…) za czym ja biegłem? (…) Za papierkami, co jak je wydajesz, no to słychać szelest? (…) Kusiły szybkie wózki i piękne kobiety i drogie hotele… Dopiero teraz zaczynam rozumieć, co miał na myśli Kohelet.” Pogoń za fortuną to taka niekończąca się historia. Skoro masz dużo – dlaczego nie miałbyś mieć więcej? I więcej. I jeszcze odrobinkę. Choć faktycznie głową muru nie przebijesz, uda Ci się to ze szklanym sufitem – jeżeli tylko wystarczy Ci determinacji. Pieniądze zaś są największą siłą napędową do działania. Wystarczająca ich ilość zapewni Ci bezpieczeństwo i sprawi, że będziesz mógł w końcu skupić się na innych rzeczach. Tylko czy wówczas, mając „forsy jak lodu”, będą one dla Ciebie jeszcze jakkolwiek istotne? Czy osiągnięcie bogactwa naprawdę było warte zgubienia samego siebie po drodze? Sprawdź – jeśli tylko jesteś odpowiednio odważny i pewien siły swojego charakteru. Najpierw jednak przenieś się do krainy sennych marzeń. Lub koszmarów.

17:04:00 No comments

„Wtedy pojęłam, że nieprzewidywalna natura odkryć sprawia, że są one tak satysfakcjonujące.”

Każdy z nas zna tego jednego chłopaka, będącego gwiazdą całej szkoły. Tak zwany „it boy”, którego całe jestestwo aż krzyczy: „wszystkie oczy na mnie!”. Być może jest gwiazdą drużyny sportowej, ma poczucie humoru, które powoduje śmiech nawet u nauczycieli i zawsze modnie się ubiera. Posiada rozliczne talenty, pokazujące, że jest kimś wyjątkowym. Kiedy przechodzi przez hol, dziewczyny mniej lub bardziej skrycie do niego wdychają – co odważniejsze zapewne zalotnie odgarniają włosy, spoglądają spod rzęs czy puszczają oczko. Zawsze kroczy na przedzie stałej paczki przyjaciół – pośledniejszych niż on sam, choć pomimo tego każdy chciałby się w niej znaleźć i uszczknąć choć odrobinę blasku samozwańczej, naturalnej gwiazdy. Czas edukacji przemija, a jednak w dalszym ciągu w trakcie spotkań absolwentów, zawsze jeden z uczestników rzuca: „a pamiętasz tego chłopaka, który…?”. Pamiętają. Wszyscy go pamiętają. A potem, lata później, to właśnie on zostaje zamordowany. Zanim jednak to nastąpi… (Możesz szykować popcorn.)

 

17:24:00 No comments

„Niech inni zadowolą się zwykłą doskonałością. On był artystą.”

Dawno, dawno temu… a może wcale nie tak dawno, za siedmioma lasami, lecz nie za siedmioma górami, a na jednym szczególnym wzgórzu, urzędował sobie pewien młodzieniec, którego z przyjemnością poznałaby każda fanka romantasy. Ubrany w sznurowane spodnie i rozchełstaną koszulę, spędzał dnie na lekturze, wystawianiu symetrycznej twarzy ku promieniom słonecznym i okazyjnym spełnianiu zachcianek młodocianych przestępców. Od czasu do czasu pomagał mieszkańcom miasteczka Newarre w pracach fizycznych – niekoniecznie jednak z powodu dobrego serduszka, a aby wszystkie okoliczne panie mogły podziwiać jego wdzięki. A było na co popatrzeć, oj było! Oczy ciemniejsze od nocy, choć czasem mieniące się odcieniami błękitu, długie, falowane czarne włosy, opadające na umięśnione ramiona i zawadiacki uśmiech. Taki, który zawstydziłby zapewne niejednego pana, trudniącego się graniem amantów w komediach romantycznych we wszystkim znanym, acz niekoniecznie słusznie kochanym Hollywood. Choć uroda to pozłota jeno, Bast bez wątpienia wyróżniał się wśród ubogich pasterzy, średnio rozgarniętych karczmarzy czy piekarzy. Największą zaletą swoistego arbitra elegentiarum wbrew pozorom (fanki Damona, Rhysa czy Xadena uprzejmie uprasza się o zachowanie przynajmniej względnego spokoju 😉) nie była jednak aparycja, a jego szelmowski fach, w którym stał się absolutnym mistrzem. Oryginalny, lukratywny i kunsztowny… zdecydowanie spowodowałby zazdrość nawet u książkowo-filmowego adwokata diabła.

17:05:00 No comments

„Biorę głęboki oddech i zaczynam opowiadać.”

Kompletnie nieuzasadniony brak pewności siebie i wiary we własną wartość mogą spowodować wiele rzeczy. Boisz się poznawać nowe osoby, spośród których każda jawi Ci się jako piękna, zjawiskowa i lepsza pod wszystkimi względami. Wyidealizowany obraz zakłamanej rzeczywistości sprawia, że uważasz, że nie zasługujesz na to, aby współistnieć wśród takich ludzi. Fakt, że zalicza się do nich Twoja druga połowa naprawa Cię dumą – i zdumieniem. Cóż perfekcyjny Kamil miałby robić z taką szarą myszką jak Ty? Ćśś. Zaklinajmy świat jeszcze przez chwilę, bo może po przebudzeniu okaże się, że Was związek był jedynie doskonałym snem. Lub senną marą… żartem nieśmiesznym.

„Gdybym mogła cofnąć czas, to właśnie do tamtego jesiennego dnia, gdy jeszcze nikt z nas nie wiedział, gdzie to wszystko zabrnie.”


21:26:00 No comments

Cześć. Zanim opowiem Ci historię o historii, a może raczej wprowadzę w zaczarowany odcieniami dobra i zła świat rodem z „Alicji w krainie czarów”, chcę postawić jedno istotne zdanie…

Przedstawiam Ci najlepszą tegoroczną młodzieżówkę.


„- Jak długo trwa wieczność, Myszko?

- Czasami tylko sekundę.”

Wyobraź sobie, że dzielisz swoją największą pasję z ukochaną osobą. Kochacie robić dokładnie tę samą rzecz i z biegiem czasu oraz zyskaniem praktyki, stajecie się w niej najlepsi. Większość zapewne pomyśli od razu o rywalizacji – wszakże zawsze ktoś jest lepszy od kogoś innego. W tym przypadku nie ma jednak na to miejsca. Są wspólne treningi, ogromne wsparcie na każdym kroku i zdobywanie kolejnych szczytów. Dzielone upadki i wzloty, jednak przede wszystkim robienie wszystkiego, aby to to drugie osiągnęło jak najwięcej. Choć hobby może być kością niezgody – w bardzo niewielu przypadkach spaja. Cenne to i wyjątkowe, zatem należy to chronić. Jeśli to bowiem nie jest miłością, kiedy bardziej cieszysz się z tego, że Twoja ukochana jest na podium niż moment, w którym sam byś się na nim znalazł, to co nią jest?

 

21:46:00 No comments

„Nie dane Ci zażyć spokoju (…). Sam już się gubię w natłoku nieustannych wydarzeń.”

Mity, podania i legendy od zawsze w pewien sposób fascynowały czytelników. Opisywane w nich, owiane tajemnicami wydarzenia mogły być zarówno całkowitą fantazją autorów, jak i mieć miejsce naprawdę… Jako dziecko z innej, zapewne zamierzchłej już epoki, odwiedzałam podstawówkę z „Mitologią…” Parandowskiego pod pachą, a po powrocie ze szkoły sięgałam po zmęczony życiem z racji częstego używania zbiór „Legendy Pałuckie” Feliksa Malinowskiego. Historie o nastoletnich bohaterach nigdy nie wydawały mi się równie fascynujące co te, którymi zapewne co wrażliwszych można by po nocach straszyć. Jako Pałuczanka zakochana byłam w opowieści o zatopionym weselu (czyli legendzie o Jeziorze Kierzkowskim), diable weneckim czy tajemniczym kamiennym głazie w Annowie. Z dużą dozą prawdopodobieństwa to dzięki nim cieszę się dziś niezwykle barwną wyobraźnią. Doceniając te skrawki twórczości z pogranicza jawy i snu, szybko nauczyłam się również odróżniać dobro od zła – każda z nich opatrzona była morałem. Tych zaś próżno było szukać w ówczesnych historiach dla młodzieży… a obecnie w ich poszukiwaniu nie wystarczyłaby zapewne nawet najdłuższa świeca (mam nadzieję, że nastolatkowie wiedzą jeszcze czym jest i do czego służy – z przymrużeniem oka!). Tyle słowem wstępu, którego w przypadku cyklu „Przodkowie” nie mogłam pominąć. Uważam bowiem, że doskonale wyjaśnia on jakiego rodzaju lektury można oczekiwać po drugim tomie – „Siemowicie Zagubionym”, który zdecydowanie spodoba się miłośnikom historii naszego państwa u samego początku jego dziejów, ale również wszystkim pasjonatom tego, co tajemnicze, owiane mrokiem i znajdujące się gdzieś na pograniczu prawdy i fantazji.

 

18:15:00 No comments

„Dziś nie zaśnie, na wypadek gdyby potwory zaatakowały.”

Speleologia to nauka o jaskiniach. Badacze tej dziedziny zaopatrują nas w informacje dotyczące ich powstawania oraz rozwijającego się w nich środowiska przyrodniczego. Istniejące kluby jaskiniowe podkreślają jednak, że speleolog wcale nie musi odwiedzać podziemnych grot, aby stać się znającym na nich specjalistą. Ciemne i mroczne jaskinie, którymi w dużej mierze zawiaduje dzika natura od zawsze pasjonują człowieka – jak wszystko, co nie zostało przez niego ujarzmione. Stanowią idealne miejsca na ekstremalny spacer, nierzadko powodujący wyrzut adrenaliny w związku z podjętym ryzykiem. To jednak także… idealna przestrzeń na to, aby pozostawić w niej okaleczone zwłoki i pozostać niezauważonym, jak udowadnia morderca wykreowany przez Katarzynę Wolwowicz. Inteligentny, zdeterminowany i w pełni nieuchwytny psychopata, który skrupulatnie realizuje sobie tylko znany plan. To właśnie z nim przyjdzie się zmierzyć Carmen – profilerce kryminalnej, będącej w połowie Polką, w połowie Hiszpanką. Chcesz założyć się, które z tych dwojga wychynie z jaskini na światło dzienne ze zwycięską miną? Uważaj – możesz bardzo się pomylić. Żadne z nich nie jest tym, za kogo się podaje.

17:23:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (79)
    • ▼  cze (8)
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates