„Muszę coś napisać. Potrzebuję porządnego morderstwa.”
Anna Wyszkoni w jednym ze swoich utworów śpiewała: „Sprawny umysł mam,
jednak martwe ciało – wszystko słyszę i czuję, po prostu wegetuję.” Słowa te idealnie
oddają sytuację, w której znajduje się obecnie Anna Ogilvy, bohaterka (póki co)
najlepszego przeczytanego przeze mnie w tym roku thrillera psychologicznego, będącego
nietuzinkowym i perfekcyjnie skrojonym debiutem angielskiego pisarza Matthew
Blake’a. Tytułowa Anna O. od dokładnie czterech lat nie otworzyła oczu,
pozostając w stanie głębokiej śpiączki, nazywanej w niektórych kręgach
syndromem rezygnacji. Dotknięty nim człowiek, próbując uciec od tragicznej i
pozbawionej nadziei rzeczywistości, tkwi w stanie hibernacji o nieokreślonej
długości czasowej. Niekiedy nie budzi się już nigdy, pozostając martwym za
życia. W innych przypadkach zmasowane bodźce zewnętrzne pozwalają mu na ponowne
otwarcie powiek. Anna utknęła w nieznanej przestrzeni martwego snu po zamordowaniu
w bestialski sposób dwójki swoich najbliższych przyjaciół. Czy jednak aby na
pewno? Może to wszystko nieprawda? Czy ktokolwiek jest w stanie przywrócić ją
rodzinie, przerywając tak głębokie wycofanie? Jako że każda Śpiąca Królewna,
jak młodą kobietę nazywają media, potrzebuje swojego księcia – przekona się o
tym doktor Benedict Prince, współpracownik sądowy, specjalizujący się w psychologii
snu; a konkretniej w zbrodniach popełnianych w trakcie jego w trwania. Śpiąca
snem umarłych, czy nie – niepodważalne fakty wydają się wskazywać na to, że
jest winna śmierci dwóch osób. Inną kwestią pozostaje jednak czy pozostawała
świadoma w chwili popełnienia zabójstwa. Któż jednak mógłby rozstrzygnąć ten
dylemat lepiej od uznanego w dziedzinie snu fachowca? Być może pewnego dnia
zrobi to sama śniąca…
.jpg)
