• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

„Kiedy już go nie będzie, będzie mi żal jednej rzeczy: że nie wszyscy go poznali. Jeżeli już go nie będzie, poszukam na ulicy Castagani jego cienia, tak jak on to robił. Jeżeli już go nie będzie, nauczę się na pamięć tytułów wszystkiego jego książek. Gdy już go nie będzie, obejmę każdą osobę, kimkolwiek by była, tak jak on to robił. Kiedy już go nie będzie, zatańczę z jego dinozaurami. I tam, w erze mezozoicznej, pomiędzy diplodokiem i T-Rexem, on będzie na mnie zawsze czekał. Mój brat, który ściga dinozaury.” 💔

Kiedy czytałam książkę „Mój brat ściga dinozaury”, moje oczy nie przeskakiwały po zwyczajnym tekście jednej z opowieści, jakich wiele – one chłonęły emocje. Poruszały się po literach, składających się na niesamowicie ciepłą, wzruszającą i wyjątkową historię, będącą jedną z najbardziej wartościowych lektur, z jakimi zetknęłam się w ostatnim czasie. Wyjątkowa narracja, prowadzona początkowo przez pięciolatka, a później coraz starszego, dojrzewającego chłopca, otula czytelnika niepowtarzalną warstwą uczuciową. Smuci, uśmiecha, zaskakuje, budzi podziw i… niekiedy udowadnia, że my, dorośli, moglibyśmy się od dzieci wiele nauczyć – lub przypomnieć sobie mnóstwo rzeczy, które gdzieś tam, z biegiem czasu, pokryły się kurzem, nieużywane od bardzo dawna. Patrzeć z ufnością, dostrzegać cenne drobiazgi, oczekiwać mniej – albo chociaż nie tylko najgorszego. Odkrywać nowe, czynić niezaplanowane oraz być kochać tak po prostu. Propozycja włoskiego autora Giacomo Mazziarola jest, najprościej i najprawdziwiej rzecz ujmując, po prostu piękna. Nostalgiczna i wzruszająca dla starszych czytelników, aktualna dla nastolatków i pouczająca oraz zajmująca dla dzieci w wieku powyżej dziesięciu lat. Chodź, opowiem Ci napisaną przez życie bajkę o kilkuletnim chłopcu, który pewnego dnia dowiedział się, że jego młodszy braciszek będzie ścigał dinozaury; o bezwarunkowej miłości i o tym, że nie każdy superbohater nosi pelerynę.

17:31:00 No comments

„Skoro wszystko o Jakobsleiter jest kłamstwem, to co jest prawdą z tego, czego nauczono mnie o mieście?”

Jakobsleiter oznacza dosłownie „drabinę Jakuba” – tę, którą według Biblii Jakub oglądał we śnie, spoglądając na przemieszczające się po niej anioły oraz stojącego na jej szczycie Boga. Jakobsleiter to także nazwa maleńkiej, zamkniętej osady, znajdującej się u stóp sięgających nieba gór, położonych dwa tysiące metrów nad poziomem morza. Jeśli w niej żyjesz, jeżeli chcesz do niej należeć, musisz przestrzegać szeregu zasad. Nigdy nie ufaj tym z miasta, nawet gdy udasz się do nich po konieczne sprawunki. Nie wolno Ci bratać się z obcymi, bo to w nich tkwi największe zło. Tragedie, przestępstwa i zaginięcia – to oni są za nie odpowiedzialni! Przecież nie Wy, nie bez powodu odseparowani od świata, mieszkańcy wspólnoty wybrańców. Nie rozmawiaj z nimi. A jeśli jest to niezbędne – nie mów im prawdy. Kłam, nie zdradzając nic o sobie. Tylko ściśle strzeżony, jakubowy świat jest w stanie Cię uchronić. Spójrz tylko, co spotkało matkę Jesse’go, która pewnego dnia postanowiła wyprawić się do mieścinki Almenen i do tej pory nie wróciła do siebie, wegetując bez świadomości! Zobacz tylko, co jej uczynili! Z nami będziesz bezpieczny. I pamiętaj, po pierwsze i najważniejsze: bądź cicho! Jeżeli nauczysz skradać się niczym mordujący pod odsłoną nocy kozy wilk, pozostaniesz niezauważony, a niewidoczny może wszystko. Zapewne już udało Ci się to pojąć – wszakże budzący postrach wieśniaków lupus jest Twoim przyjacielem; nieważne – przecież o tym nie wie nikt. Cóż, prawie nikt…

18:32:00 No comments

Trzeba się wykazać nie lada talentem, aby stworzyć dziesięć opowiadań grozy i w każdym z nich utrzymać tak samo mistrzowski poziom – a to właśnie uczynił nie bez powodu lubiany przez mroczne dusze Graham Masterton w zbiorze „Dni śmiertelnego strachu”, kojarzącym mi się… z serią „Szkoła przy cmentarzu”, tylko że w wydaniu dla dorosłych czytelników. Pozamiatane; lub może raczej – schowane w piwnicy czy ogródku! 😉 Najnowsza propozycja Autora bez dwóch zdań powinna pretendować do miana najbardziej przerażającego i pochłaniającego tomu historii, z jakim zetknęłam się nie tylko w tym roku – a i całym swym życiu spod ciemnej gwiazdy ogólnie. Mastertonowi należą się owacje na stojąco… uczynione nieco bezwładnymi, bo oszołomionymi i okolonymi gęsią skórką dłońmi; Wydawnictwu – brawa za adekwatne oznaczenie wiekowe i okładkę, a Tłumaczom - gratulacje za przełożenie oryginalnych tekstów z ujmującą wręcz sprawnością językową.

Zapraszam Cię na podróż przez dziesięć kartek z kalendarza – „Dni śmiertelnego strachu”, grozy, niepokoju, napięcia i… nęcącego przyciągania.

18:45:00 No comments

„Sylurowie to lud wilka, łowcy tak zwierząt, jak i ludzi…”

Właśnie z nich się wywodzisz, jednak teraz żyjesz na krawędzi dwóch przeciwstawnych światów – tego cywilizowanego i tego, który, jeszcze na wpół dziki, uważany jest za prymitywny i z definicji gorszy… Pierwszy z nich to olbrzymie Imperium Romanum - Cesarstwo obejmujące prawie cały znany świat, z jego monumentalnymi budowlami, bitymi drogami, amfiteatrami, niezrównaną armią i całym tym sztafażem, którzy każe wierzyć współczesnym, że będzie trwało wiecznie, gdyż takie są prawidła historii… Nieprzemijające złudzenia aktualnych zwycięzców…Drugi, Twój rodzinny – związany z ludem zamieszkującym północną Brytanię, który, podbity przez Rzymian, ukorzył się, zapomniał o swojej dumie i ugiął kark, oddając Ciebie wraz z wieloma innymi jako zakładników gwarantujących posłuszeństwo. Ty – pół Rzymianin, pół Bryt – teraz Centurion, a więc oficer, który za nienaganną służbę niedawnemu wrogowi otrzymał obywatelstwo Wiecznego Miasta i nowe miano – Tytus Flawiusz Feroks. Centurion – cóż za zaszczyt! Tworzysz kręgosłup rzymskiej armii, jesteś najwierniejszym z wiernych, niezmiennie ceniony przez przełożonych i swoich podwładnych. Wraz z podobnymi sobie odbywasz służbę na krańcach rzymskiej Brytanii. Naprzeciw Twojej placówki w Vindolandzie rozciągają się ziemie północnego półwyspu – Kaledonii, gdzie mieszkają dzikie, wolne plemiona Brytów, żyjące tak jak niegdyś Twój lud, dopóki nie został wbrew swojej woli „ucywilizowany” przez rzymskich najeźdźców. To w jego obronie zginął człowiek, który dał Ci życie. Ojciec – odległe wspomnienie, któremu nie poświęcasz wielu myśli… Teraz jego miejsce zajął obowiązek wobec Imperium oraz Cesarz Trajan. Twoim towarzyszem niedoli jest Windeks – też Bryt w rzymskiej służbie. Łączy Was prawdziwa męska przyjaźń, podbudowana uczestnictwem w setkach potyczek, wzajemnym zaufaniem oraz gorzką wspólnotą losów…

 

18:32:00 No comments

„Był ze mną spleciony we śnie i na jawie, a ja byłam jego więźniem, niedokończoną historią.”

Sen. Jakże piękny miałam wczoraj sen; jak udanie zwizualizowała się w nim garść najskrytszych pragnień! Jak wiele zmaterializowało się detali ze zlepka mrzonek, jak dużo było magicznych elementów… Tak nieziemski, kiedy trwał – a kiedy trwał, istniała pewność, że sfera z marzeń przykryła zbyt wyblakłą rzeczywistość. Może przeniósł mnie w inny świat; świat z pogranicza jawy i snu, w którym każdy w końcu kiedyś się znajdzie? Mogłabym z taką właśnie myślą obudzić się o poranku, owiana rzednącą mgłą, utkaną z zanurzonych w feerii barw mar, albo i spać dalej – bo przecież myśli mają siłę sprawczą, prawda? Ty mógłbyś otworzyć oczy, mając na ustach zupełnie inną historię o historii: zamiast porywającej baśni – koszmar. Zapętlone odtwarzanie okrutnej, choć nierealnej rzeczywistości (czy na pewno?), zmieniło noc w piekło. Sen. Tak ważny nocny odpoczynek, przybierający u każdego zupełnie odmienną postać. Czasem baśniowy, lecz niekiedy ze zjaw i mar –tak jak w książce napisanej przez Katarzynę Kujawską oraz Aleksandrę Seligę; opowieści o zaczarowanym lesie, który może być tak napawający trwogą, jak i czarujący. Jednego zwiedzie na manowce, drugiego zaprowadzi na kwiecistą polanę. Część urzeknie wiktoriańską grozą i melodią składającą się z nut niepokoju, niektórym uwięzi oddech w płucach. Bez wątpienia jednak „Zjawy i mary” mają dużą szansę stać się najbardziej oryginalną książką, po którą sięgniesz w tym roku.

18:44:00 No comments

Podczas gdy polską młodzież krytykował Dezerter, intonując: „listy przebojów, fascynacja kiczem - oto polska młodzież, która jest niczym (…) kłótliwa i słaba (…) krzykliwa i głupawa (…) komercja, moda, pieniądze i zawiść”, nieco wcześniej w niemieckich szkołach dzieci rozwiązywały zadania matematyczne, których wynik już w tych najmłodszych latach miał im uświadamiać, jak bardzo zbędne dla jedynego społeczeństwa mającego rację bytu, czyli oczywiście hitlerowskiego, są jednostki słabe, chore i upośledzone. Treść jednego z nich przytacza w swoim wstrząsającym reportażu Jarosław Molenda:

„Budowa szpitala dla chorych psychicznie kosztuje 6 milionów marek. Ile domów mieszkalnych po 15 000 marek można by wybudować za tę kwotę?”

 

18:03:00 No comments

Dziś coś, czego jeszcze nie było – recenzja gościnna mojego szanownego Małżonka. 😉

Wszystkim wielbicielom epoki napoleońskiej zadrżało z radości serce na wieść, że Bellona w ramach serii Historyczne Bitwy opublikowała książkę „Pułtusk – Gołymin 1806” autorstwa Szymona Jagodzińskiego. W tym skromnym gronie znalazłem się i ja! Pozostało tylko przekonać się, czy oczekiwania odpowiadają często okrutnej rzeczywistości...

Po lekturze tego dzieła pozostaje tylko westchnąć z uznaniem – Autor z nawiązką spełnił pragnienia swoich spragnionych czytelników.

 

20:34:00 No comments

„Jak bowiem wiadomo, malujący się na każdej twarzy stoicki spokój to tylko maska, za którą ukrywa się Anglik niemogący się doczekać, aż będzie mógł dać upust swojemu oburzeniu w cztery oczy.”

Każdy anglofil i miłośnik monarchii brytyjskiej ma szansę zauroczyć się „Zbrodnią w Pałacu Buckingham”, będącą drugą częścią cyklu „Jej królewska mość prowadzi śledztwo”, w którym królowa Elżbieta II, oprócz zarządzania całym krajem, rozwiązuje zagadkę kryminalną; a będąc konkretnym - cały szereg łamigłówek. Szczerze powiedziawszy, nie zetknęłam się jeszcze z powieścią, której głównym bohaterem byłby panujący jeszcze chwilę temu władca. Pomysł bez mała innowacyjny, choć równie ryzykowny – wszakże czyniąc z byłej nestorki rodziny królewskiej centralną postać stylizowanego kryminału (a właściwie podgatunku cosy crime), niezwykle łatwo o potknięcia informacyjne i banalny odcień śmieszności – bo skąd Autorka miałaby wiedzieć, co w danej sytuacji myślałaby Elżbieta II, czy jak zachowałaby się w konkretnym przypadku? Przypomina to nieco znienawidzone w szkole średniej: „co Autor miał na myśli?”, będące nierozwiązywalną zagwozdką, jako że ten postanowił bezczelnie wyzionąć ducha kilka stuleci temu. 😉 Czy fabuła stworzona przez Sophię Bennett powoduje płynące z podobnych rozterek ciarki zażenowania, czy też przenosi czytelnika w świat doskonałej zabawy, zasługującej na tytuł szlachecki? Sprawdźmy!

 

17:30:00 No comments

„Mój Anioł Stróż, o ile istniał, musiał mieć zakurzone skrzydła, ciężkie od pyłu, bo nie zdołał mnie na nich unieść. Może był tak samo pechowy jak ja? Kiedyś bardzo w niego wierzyłam. Zbierałam małe puchate piórka i ani przez sekundę nie wątpiłam, kto je zgubił, bo dzięki temu nadal mogłam się łudzić, że on istnieje.”

Ważniejsze jest to, skąd pochodzisz, czy dokąd zmierzasz oraz kim aktualnie jesteś? I jeszcze moje ulubione: ile waży strata? Motyw rodziny, z którą – zgodnie z popularnym i mającym wiele wspólnego z rzeczywistością powiedzeniem – najlepiej wychodzi się na zdjęciach, stosunkowo często gości w mrocznych powieściach. Nie należy się temu dziwić, jako że familie z piekła rodem można przedstawić w milionie różnych odcieni, spośród których każdy będzie równie wstrząsający, szokujący i mrożący krew w żyłach… oczywiście pod warunkiem, że zostanie podany w oryginalny sposób i przeprowadzony w pełni poprawnie. Właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia w przypadku „Nie pytaj” – najnowszej, porywającej i wzruszającej propozycji czytelniczej Marii Biernackiej-Drabik, będącej udanym crossoverem thrillera, kryminału, dramatu rodzinnego oraz powieści obyczajowej, mającej znamiona tej szkatułkowej. Choć nie jest to „książka w książce”, Autorka zdecydowała się wpleść w główną oś fabuły spod ciemnej gwiazdy treść pamiętnika jednej z bohaterek, co uważam nie tylko za świetny zabieg literacki, ale i doskonały pomysł. To właśnie te kartki z ważkich i poruszających wspomnień okazały się dla mnie największą gratką; zasmucającym mirażem przeszłości, obrazującym, że każda z minionych tragedii naznacza nas bezpowrotnie i czyni tym, kim aktualnie jesteśmy oraz może okazać się kostką domina, z którego stworzona konstrukcja będzie się rozpadała przez wiele kolejnych lat. Czy jednak wieczna gonitwa za tym, co było, nieustanne roztrząsanie przeszłości i próba uchwycenia tego, co miało się stać, lecz nie zaistniało, nie sprawią, że teraźniejszość będzie jedynie teatrem? Wszak nie można znajdować się w dwóch rzeczywistościach jednocześnie.

14:44:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (79)
    • ▼  cze (8)
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates