„Kiedy już go nie będzie, będzie mi żal jednej rzeczy: że nie wszyscy go poznali. Jeżeli już go nie będzie, poszukam na ulicy Castagani jego cienia, tak jak on to robił. Jeżeli już go nie będzie, nauczę się na pamięć tytułów wszystkiego jego książek. Gdy już go nie będzie, obejmę każdą osobę, kimkolwiek by była, tak jak on to robił. Kiedy już go nie będzie, zatańczę z jego dinozaurami. I tam, w erze mezozoicznej, pomiędzy diplodokiem i T-Rexem, on będzie na mnie zawsze czekał. Mój brat, który ściga dinozaury.” 💔
Kiedy czytałam książkę „Mój brat ściga dinozaury”, moje oczy nie przeskakiwały po zwyczajnym tekście jednej z opowieści, jakich wiele – one chłonęły emocje. Poruszały się po literach, składających się na niesamowicie ciepłą, wzruszającą i wyjątkową historię, będącą jedną z najbardziej wartościowych lektur, z jakimi zetknęłam się w ostatnim czasie. Wyjątkowa narracja, prowadzona początkowo przez pięciolatka, a później coraz starszego, dojrzewającego chłopca, otula czytelnika niepowtarzalną warstwą uczuciową. Smuci, uśmiecha, zaskakuje, budzi podziw i… niekiedy udowadnia, że my, dorośli, moglibyśmy się od dzieci wiele nauczyć – lub przypomnieć sobie mnóstwo rzeczy, które gdzieś tam, z biegiem czasu, pokryły się kurzem, nieużywane od bardzo dawna. Patrzeć z ufnością, dostrzegać cenne drobiazgi, oczekiwać mniej – albo chociaż nie tylko najgorszego. Odkrywać nowe, czynić niezaplanowane oraz być kochać tak po prostu. Propozycja włoskiego autora Giacomo Mazziarola jest, najprościej i najprawdziwiej rzecz ujmując, po prostu piękna. Nostalgiczna i wzruszająca dla starszych czytelników, aktualna dla nastolatków i pouczająca oraz zajmująca dla dzieci w wieku powyżej dziesięciu lat. Chodź, opowiem Ci napisaną przez życie bajkę o kilkuletnim chłopcu, który pewnego dnia dowiedział się, że jego młodszy braciszek będzie ścigał dinozaury; o bezwarunkowej miłości i o tym, że nie każdy superbohater nosi pelerynę.
.png.PNG)



