• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

O czym mogła marzyć niezwykle inteligentna i przebiegła manipulantka, która zagina rzeczywistość do pełnionych właśnie działań pod przykrywką, kiedy była małą dziewczynką? Przebywałaś wówczas w przyczepie, w jakiej ledwo starczało miejsca dla Ciebie i schorowanej mamy, a mimo wszystko nigdy wcześniej ani później nie byłaś szczęśliwsza. Obserwując jak rodzicielka przerabia na zlecenie tej czy innej klientki kolejną zjawiskową kreację, zabawiałaś ją opowieściami o jednym śnie. Tak oczywistym i w zasadzie łatwo dostępnym dla większości ludzi, a równocześnie całkowicie nieosiągalnym dla Was dwóch. Snułaś barwne wizje o małym domku, okolonym białym płotkiem. Dwie lub trzy sypialnie, pokój gościnny z kompleksem wypoczynkowym, zadbany ganek. I najważniejszy element - ogródek na tyłach. Na tyle obszerny, byś mogła hodować własne owoce i warzywa oraz kwiaty, które będą cieszyć oczy całą feerią barw. Dziś to wszystko jest w zasięgu Twojej ręki - wszak właśnie wprowadzasz się do lokum idealnego mężczyzny, położonego w niewielkim Lake Forbing w północnej części Luizjany. Tylko że od dawna nie jest to już Twój sen, a partner nie ma pojęcia o tym, że bynajmniej nie nazywasz się Evie Porter. Ryan zaś wcale nie jest Twoim wybrankiem, a kolejnym celem. Jesteś tylko i wyłącznie zjawą, która materializuje się tam, gdzie jej przykazano za odpowiednio dużą kwotę pieniędzy. Nie istniejesz. Cień. 

“Masz robić wszystko, co konieczne, by ratować siebie i swoje zadanie. To tylko zlecenie. Nie jesteś częścią tamtej rodziny. To nie jest Twoje życie. Nie Twój świat. Jesteś tylko duchem, który go na chwilę nawiedził.” 

Jak to się stało, że zatraciłaś siebie i od prawie dekady działasz pod przykrywką, dostarczając szefowi obciążające informacje lub drogocenne przedmioty, których oczekuje? Kim jesteś naprawdę, genialna oszustko? 

19:48:00 No comments

Choć z całych sił bronisz się przed wspomnieniami, one cały czas napływają nieprzerwanymi falami a ich spienione grzbiety z siłą powodzi zalewają najgłębsze zakamarki Twojego umysłu. W takich chwilach nie czujesz nic poza tępym bólem. Oraz nienawiścią do oprawców i systemu, który przyniósł zagładę Twojemu dawnemu światu a Ciebie skazał na tułaczkę i życie w ciągłym lęku. 

„Wydaje mi się, że po Suus jakaś cząstka mojego serca została zahartowana niczym stal. Myślę, że jakaś część mnie wie dokładnie, jak odgrodzić się od wspomnień, które w przeciwnym razie rozerwałyby mnie na strzępy. (…) Budzę się zlany zimnym potem, roztrzęsiony. Niekiedy też płaczę w ciemności.” 

18:48:00 No comments

Wydawać by się mogło, że w świecie romansów mafijnych próżno już szukać nietuzinkowych kreacji fabularnych - czegoś, co nie zostało rozrysowane słowami wcześniej, a więc będzie potrafiło zaszachować czytelnika w wyrazie nasączonego podziwem niedowierzania. W tym właśnie momencie na scenę polskiej literatury wchodzi głośno ze swoim debiutem Karina Majsterek, która z zawadiackim uśmiechem woła do odbiorców: “Tak? No to patrz!” i, jak zapewne stwierdziłaby młodzież, rozwala system. (Może zresztą tak się już nie mówi, wszak zaliczam się do pokolenia bliskiego dinozaurom.) Będąca pierwszym tomem serii Bracia Marchetti “Służąca diabła” jest bowiem absolutnie unikatową narracją, jaka przenosi rzeczywistość rodem z nieśmiertelnej opowieści o Romeo i Julii do współczesnego, zbrodniczo zapętlonego świata. Czyż nie potrzeba dużej dozy geniuszu, aby stworzyć książkę, w jakiej zderzą się dwie silne osobowości z wrogich klanów - w postaci dona Cosa Nostry oraz głowy Camorry, w dodatku płci żeńskiej? Zestawienie ze sobą naczelnych sylwetek już z samego założenia będących przeciwnikami w sposób, który wypadnie przekonująco i niesztampowo jest trudne. Znacznie cięższe jest otoczenie ich losów wciągającymi wydarzeniami, jakie faktycznie mogłyby zaistnieć. Wszystkiego tego dokonała początkująca Autorka, prezentując czytającemu wybuchowy duet, który przypadkiem się odnalazł, widowiskowo zderzył - nie mając świadomości o prawdziwych personaliach tej drugiej strony – a potem dosłownie i w przenośni podpalił połowę włoskich terenów, by spróbować się odnaleźć. Co więcej, w powieści nie brak również tego, za co mafijne historie o miłości cenię najbardziej - słownych gier i mrocznego poczucia humoru, przejawianego na domiar dobrego przez wielowymiarowych bohaterów z krwi i kości. Czy to jednak możliwe, by stworzyć debiut idealny i porwać mnie gawędą o szefowej Camorry w przysłowiowej spódnicy i diabelskim przywódcy Cosa Nostry z Palermo?  

09:30:00 No comments

Najbardziej oryginalna książka, jaką miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie równocześnie jest tą najpiękniej wydaną w mojej biblioteczce – perfect match! Za przyciągającą uwagę mrokiem oraz niepokojem obwolutą skrywa się twarda oprawa, na której grzbiecie nazwisko autorki i tytuł nadrukowano srebrzystymi literami. Nie sposób nie wyróżnić też barwionych brzegów, pomalowanych starannie nęcącymi odcieniami szarości i czerni. Z przysłowiową świecą szukać można tak dopracowanych projektów - pod każdym aspektem! Przód i tył okładki ozdobiony jest dodatkowo tłoczonymi kawałkami bambusa. Bardzo symbolicznie, bowiem to właśnie on odegra istotną rolę w “Prześladowcach” - unikatowej historii, w jakiej młodzieżowa opowieść skrzyżuje się z wątkami rodem z thrillera i przystającymi do fantasy spod ciemnej gwiazdy oraz wstawkami, których nie powstydziłby się dobry, bo grający na emocjach horror. Mizuki Tsujimura nie stworzyła jednak narracji, jakiej celem jest wzbudzenie strachu. Pisarka zwichrowanie porywającą kreacją fabularną udowadnia, że w otoczeniu każdego człowieka, nawet pozornie układnego, japońskiego nastolatka, jest ktoś, kto samą obecnością wysysa z pomieszczenia całe powietrze. Wampir energetyczny, persona żywiąca się obawami, sztucznie dmuchająca własne ego przez żerowanie na słabszych i pochłanianie wymuszonych komplementów, przytłaczająca zwierzeniami czy nakłaniająca do tego, czego tak naprawdę wcale nie chciałbyś uczynić. Każdy zna człowieka, który wytwarza mrok (albo sam jest mrokiem?) - i pochłania nim absolutnie wszystko w zasięgu. Przytłacza, wyniszcza, tłamsi szarzyzną. Nagina rzeczywistość do swojej wizji, bo przecież zawsze wie najlepiej. Obleka zło w ciało.  

Każdy, absolutnie każdy ma własnego prześladowcę. Ponieważ “yami-harasumento” - prześladowanie ciemnością, jest wszechobecne. Również wtedy, kiedy odwrócisz wzrok, a może szczególnie wówczas. 

21:36:00 No comments

Riley Sager jest jednym z moich ulubionych autorów a przy tym absolutnym mistrzem budowania niepokoju, kreowania atmosfery grozy oraz łączenia realistycznych motywów thrillerowych z pierwiastkami niepokojącej paranormalności. To także absolutny król nieprzewidywalnych plot twistów (który nie rozczarował mnie jeszcze ani jedną namalowaną słowami historią) i umiejętnie składający słowa w zdania artysta. Co roku wyczekuję kolejnej powieści Pisarza, aby przekonać się, czy wciąż będzie potrafił spowodować u mnie pożądany strach, zszokować i porwać fabułą bez reszty. Ponoć w środku nocy duchy przeszłości czają się w mroku... Czy udało mi się otulić cienistą postacią któregoś z nich? 

“(...) poprzedniego wieczoru, kiedy kładł się spać, był z nim ktoś jeszcze. A teraz go nie ma. (...)” 

Jesteś tylko dziesięciolatkiem z pierwszym prawdziwym przyjacielem i głową pełną bajkowych marzeń, który tej piątkowej nocy postanowił biwakować pod namiotem na własnym podwórku. Niewielka latarenka rzuca w jego wnętrzu przywodzące na myśl postaci z bajek cienie. Drugi śpiwór zajmuje Billy - Twój wierny towarzysz w nietypowych zabawach i odgrywaniu dziecięcych scenariuszy, jakie ubarwiają Wam popołudnia. Jest Twoim równolatkiem i zarazem najbarwniejszą ze znanych osób. Pasjonuje się duchami, często można go zobaczyć z publikacjami na ich temat w ręce i – we własnej nadmiernej dojrzałości - jest święcie przekonany o tym, że zjawy istnieją. Wierzy w to, że jeśli będzie odpowiednio uważny, już niedługo nauczy się z nimi rozmawiać. Nie wie jeszcze, że za kilka godzin sam stanie się jednym z nich... i to na całe trzydzieści lat. Na razie jednak zasuwasz nad Wami błyskawiczny zamek, kładziesz się obok kolegi i próbujesz rozmawiać z nim o wszystkim – poza tym, co wydarzyło się wcześniej po południu. Nic z tego nie powinno się stać, a Ty nie możesz sobie wybaczyć, że nie stanąłeś po stronie Billy’ego jak prawdziwy przyjaciel powinien. Musisz go za to przeprosić. Słyszysz, że pozornie rozluźniony mówi: “hakuna matata, stary” i odpływasz w sen. To ostatnie zdanie, które kiedykolwiek od niego usłyszysz. 

16:17:00 No comments

Praca z dziećmi wymaga szeregu godnych podziwu predyspozycji oraz umiejętności. Jeśli wykonujesz ją z powołaniem, nie tylko nauczysz je przedmiotu, który jest Twoją specjalizacją, ale także wpłyniesz na wychowanie – a może i stworzysz nowych pasjonatów danej dziedziny. Jeszcze trudniejsze zadanie stoi przed Tobą, jeżeli będziesz edukować nastolatków czy młodych dorosłych. Zbuntowanych, targanych pierwszymi wątpliwościami, stojących przed poważnymi decyzjami i nawiązujących znajomości, jakie mają szansę przetrwać wiele kolejnych lat. Musisz chłodzić nastroje, nie dać wejść sobie na głowę, zadbać o ustanowienie autorytetu i rozbudzić szacunek. Jeśli nie chcesz przy tym uchodzić za tak zwaną sztywniarę, dobrym rozwiązaniem będzie również ustalenie, jak najlepiej trafić do tej konkretnej grupy młodzieży. Oryginalne lekcje, człowiecze podejście, przeplatanie podawania wiedzy z chwilami wytchnienia. Już przed rozpoczęciem roku szkolnego widzisz, że kiedy przygotowywałaś się do kolejnych semestrów nauczania w podstawówce, wszystko było o wiele prostsze. W związku z redukcją etatów, zostałaś jednak zmuszona do znalezienia nowego zatrudnienia. Wybór padł na szkołę średnią, choć nigdy wcześniej nie uśmiechało Ci się pracować z krnąbrnymi maturzystami. Teoretycznie ludzie stojący przed egzaminem dojrzałości, powinni już przystawać zachowaniem do jego nazwy. Wiesz, że w praktyce bywa najróżniej. A skoro nie ma się tego, co się lubi... Pora na kolejne wyzwanie w Twoim życiu. Kompletujesz poważne stroje i poznajesz podstawę programową. Nawet nie trzęsą Ci się nogi, gdy w trakcie uroczystego otwarcia roku edukacyjnego dyrektor zaprasza Cię na sam środek sali, by przedstawić klasom, z którymi będziesz miała zajęcia. Nieco się stresujesz, ale czujesz się gotowa na kolejny etap nauczycielskiej kariery. Skrupulatnie przygotowałaś się, by rozpocząć go jak najlepiej. Nie przewidziałaś tylko jednego - że pewien uczeń z klasy maturalnej... założył się z przyjacielem o okrągłą sumę, iż uda mu się Ciebie poderwać. Okrutne? Na razie dla Ciebie niewyobrażalne... 

14:53:00 No comments

Długo czekałaś na taką okazję. I w końcu nadeszła – masz temat-hit, będący pewną trampoliną dla Twojej dziennikarskiej kariery. Sensacyjny artykuł o śmierci młodej opiekunki wilków w mazurskim parku dzikich zwierząt niewątpliwie rozgrzeje opinię publiczną. Towarzyszy Ci skryta nadzieja, że sprawa ma drugie dno, choć na pierwszy rzut oka jest oczywista. Bestie były wychowywane od szczeniaka przez tę samą osobę – Kamilę Borys. Była ich wielbicielką i poświęcała im całą swoją uwagę. Do czasu traktowały ją jak przewodniczkę stada, jednak gdy dorosły, stały się bardziej nerwowe i mniej przyjazne wobec ludzi. W końcu pewnej nocy zaatakowały i zagryzły człowieczą przyjaciółkę. Dziwi Cię, że nikt nie dostrzegł symptomów nadchodzącej tragedii, a jeśli było przeciwnie, to dlaczego nic z tym nie zrobiono. Masz nadzieję, że uda Ci się dotrzeć do okruchów prawdy i złożyć z nich przekonującą układankę. To Twoja jedyna szansa, żeby utrzymać się w żurnalistycznym fachu i przestać pisać o nic nieznaczących warszawskich tematach. Twój mąż Adrian naciska, byś wróciła do dawnej pracy, skoro w nowej nie odnosisz sukcesów. Bronisz się przed tym, gdyż bardzo nie chcesz znowu parać się zajęciem technika aptecznego. Tymczasem pieniądze są Wam potrzebne. Macie do spłacenia kredyt i wychowujecie dwuletnią córkę – Helenkę. Z radością przyjmujesz więc nadarzającą się okazję i namawiasz szefa, aby udzielił Ci miesięcznej delegacji. Ku Twojemu zdziwieniu, Adrian chce pojechać z Tobą. Nawet wynajął mieszkanie w Mikołajkach, choć jak zawsze pozostaje sceptyczny co do Twoich możliwości. Nigdy Cię nie wspierał i ciągle daje do zrozumienia, że do niczego się nie nadajesz i pozostajesz praktycznie na jego utrzymaniu. Teraz też podchodzi do Twojego pomysłu niezbyt chętnie. Czasami masz wrażenie, że może ma rację i z niepokojem myślisz, czy tym razem uda Ci się udowodnić mu, że wbrew temu, co sądzi, jesteś silną, niezależną kobietą. Zrobisz wszystko, aby tak się stało, nawet za cenę podeptania zasad etyki dziennikarskiej. 

16:26:00 No comments

Na myśl o zbliżającej się wyprawie czujesz jak ciarki radości i strachu zarazem przebiegają Ci wzdłuż kręgosłupa. To będzie najlepsza impreza, na której kiedykolwiek byłaś. Czekasz na nią cały rok i w końcu ta chwila nadeszła. Zaproszona jest prawie cała Twoja klasa. Poza tym będą też nawet ludzie ze starszego rocznika. Zabawę organizuje Allegra wraz ze swoim bliźniaczym bratem Fergusem. I to gdzie! W starym XVI-wiecznym zamku, należącym do ich wprost obrzydliwie bogatych rodziców. Jest pełen wielkich sali, ogromnych okien i tajemniczych zakamarków. Co najbardziej podniecające, leży na zupełnym odludziu, wznosząc się pośrodku ogromnego lasu wiele mil za najbliższym miasteczkiem. Od stałego lądu dzieli go szeroka fosa, którą można pokonać jedynie chybotliwym, drewnianym mostkiem. Niestety, nie licz na smoki ani zamknięte w wieży królewny – to nie ta historia. 😉 Wraz z Tobą wybiera się Twoja najlepsza przyjaciółka – Kash, zawsze pełna zwariowanych, oryginalnych pomysłów. Kumplujecie się już 12 lat, a poznałyście, gdy miałyście zaledwie cztery. Od tamtego czasu jesteście nierozłączne i nawet zajmujecie jeden pokój w szkolnym internacie. 

„Obie uwielbiamy Taylor Swift, komedie romantyczne i wymykanie się na imprezy. Mieszkamy razem od siedmiu lat i żadna z nas za nic w świecie nie chciałaby dzielić pokoju z kimś innym.” 

W przybytku macie spędzić całe cztery dni. Według prognoz pogodowych – dwa z nich będą deszczowe. To się nawet dobrze składa – pierwsze doby poświęcicie na imprezowanie, a następne na pływanie. Z tym ostatnim może jednak nie być tak wesoło. Gorączkowo i z wykrzywieniem ust zastanawiasz się, ile zarazków zmieści w kropli wody ze starej fosy. No cóż, to się zobaczy. Tak czy inaczej, atrakcji Wam nie zabraknie. Chyba, że wszystko runie, gdy rodzice się zorientują jak bardzo ich oszukałaś. Nic im nie powiedziałaś o swoich planach, więc myślą, że będziesz w tym czasie w internacie.  


15:09:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (83)
    • ▼  cze (12)
      • Karolina Żynda - Broken ice - recenzja
      • Camilla Grebe - Ciemność - recenzja
      • A.A. Milewska - Kim jestem? - recenzja
      • Weronika Jaczewska - Twój ruch - recenzja
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates