Jako dziecko nie byłam zakochana w Kici Koci, Teletubisiach czy (o zgrozo!) Lippy & Messy. Można stwierdzić z pełną mocą, że już od najmłodszych lat gardziłam zarówno telewizją, jak i popularnymi książkami. Zamiast tego zaczytywałam się w wierszach Brzechwy i Mitologii Parandowskiego, której wielką fanką jestem do dziś. Starożytny świat z legend mamił mnie odkąd tylko pamiętam. Nie bez powodu po wielu latach zdecydowałam się na naniesienie tuszem na ciało skrzydła Nike z Samotraki, a w chwilach zadumy z przyjemnością przenoszę się w mityczne kręgi Hadesa, Zeusa, Apolla czy Persefony. Mitologie: grecka, rzymska i egipska są fascynujące – po prostu trzeba przyznać temu rację. Właśnie dlatego w ostatnim czasie stały się inspiracją dla rozlicznych książkowych retellingów, czyli historii z przeszłości, opowiedzianych w mniej lub bardziej odmienny sposób. Jedne z nich są udane, inne – niekoniecznie. Do której z kategorii zalicza się powieść „Hades – Król podziemia”, wydana niedawno przez MM Suchar, cenionej przeze mnie za nietuzinkowe poczucie humoru (które doskonale objawia się chociażby w „Sercach ze śniegu i płomieni”, nie tak dawno ocenionych przeze mnie na mocne 8/10)? Sprawdź. Zanim to zrobisz, zdradzę Ci jednak, że jest to pierwsza pozycja czytelnicza, opublikowana przez Autorkę z ramienia własnego wydawnictwa, za co należą jej się wielkie brawa! Zasługuje na nie również samo wydanie – barwione brzegi i przystająca do nich okładka (w idealnym świecie nie byłaby matowa, ale jak wiemy – perfekcyjne nie istnieje). A teraz opowiem Ci, co stanie się, kiedy… mitologiczne realia zostaną przeniesione do współczesności!
.png.PNG)

.jpeg)
