Uwielbiam wychodzić ze strefy czytelniczego komfortu, zbudowanej z mniej lub bardziej mrocznych powieści i sięgać po książki, które nie byłyby moim oczywistym wyborem. Na kończące się lato postawiłam przed sobą kilka wyzwań. Jedno z nich to poznanie historii o najbardziej pastelowej okładce, jaką znajdę. W tym konkursie zdecydowanie zwyciężyło „Wszystko, co skrywa Twoje serce” Martyny Nowak; opowieść, którą można by określić jednym słowem: urocza. Mnóstwo w niej scen chwytających za serce (jeśli się je ma), wzruszających, uśmiechających i… rozbrajających – z uwagi na fakt, że jednym z głównych bohaterów jest zadziorna i nader inteligentna jak na swój wiek czterolatka. Wbrew pozorom, nie przez cały czas jest jednak tak słodko, że aż mdli, a w oddali mogłyby majaczyć jednorożce, przemykające po tęczowej łące pełnej wonnych kwiatów. W propozycji Nowak są bowiem także momenty poważne oraz pełne smutku. Historia rodzącej się między postaciami trudnej miłości okraszona zostaje, oprócz wielu momentów humorystycznych, tematyką radzenia sobie z żałobą, wykluczenia w szkole czy samotnego wychowywania dziecka po stracie drugiej połówki. Ponownie jest więc „uroczo”… ale w otoczeniu odpowiedniej dawki gorzkości. „Wszystko…” jest świetnym wyborem na samotny wieczór u schyłku lata – ten w towarzystwie koca, kubka słodkiej herbaty i lukrecjowych cukierków, w trakcie którego życiowość poznawanej powieści tak samo często skłoni do refleksji, co spowoduje szczypanie oczu albo wymusi uśmiech na twarzy.
.png.PNG)
.png.PNG)
.png.PNG)
