• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Na rynku literackim co rusz pojawiają się nowe zbiory opowiadań. Aby jakikolwiek spośród nich miał szansę wyróżnić się spośród pozostałych, Autor musi wpaść na naprawdę nieszablonowy pomysł. Bez wątpienia to właśnie uczynił na co dzień trudniący się fotografią Paweł Mateusz Tomach, który... do każdej z napisanych przez siebie miłosnych historii dopasował inny kolor. Koncepcja niebanalna a przy tym ryzykowna – wszak każdy barwy postrzega zupełnie inaczej, już pomijając daltonistów. 😉 Moim (nie)skromnym zdaniem jest to jednak... strzał w dziesiątkę. Tak jak bowiem wiersze, powieści czy krótsze formy fabularne wszyscy czytający odbierają odmiennie, tak i mogą nadać uczuciom całą feerię odcieni.  

“Kolory miłości” to 9 opowiadań o różnym zabarwieniu emocjonalnym i tytularnym. Pisarz zdecydował się na wyróżnienie różu, pomarańczu, czerwieni, żółci, brązu, niebieskiego, turkusu, zieleni oraz fioletu. Cały tom liczy sobie 275 stron i... każdą z nich wciąga bez reszty. Czuję się jednak w obowiązku nadmienić, że większość opowieści jest bardzo nasączona erotyką - tylko dla dorosłych odbiorców! Ale cóż... nie można przecież pisać o kolorach miłości bez jej immamentnego składnika, jeśli chodzi o relacje romantyczne. Próżno zatem dziwić się temu, że sceny łóżkowe są u Tomacha nieodłączną częścią fabuł. Sam zbiór najkrótszymi słowy oceniłabym mianem gorącego oraz porywającego, w jakim widzę właściwie tylko jedną wadę. Część gawęd z pewnością zubożyłabym o zbyt wulgarne słownictwo, z zaznaczeniem, iż mowa tu o przekleństwach. Podoba mi się natomiast fakt, że narrację przejmują nader zróżnicowani bohaterowie – wraz z nimi wkracza w czytelniczy świat cały sztafaż marzeń, wizji i potrzeb. Plejada sylwetek – stosownie do nazwy książki – kolorowa, a przy tym najzwyczajniej ludzka. Z pewnością po lekturze sam zastanowisz się nad najważniejszym: jaką właściwie barwę ma miłość? 💕 

16:40:00 No comments

Za zasłoną wojny... uczucie. Może właśnie lekko się rumienisz i obdarowujesz ukochaną dziewczynę pocałunkiem. Drżącą dłonią odgarniasz jej za ucho zabłąkany kosmyk włosów i nieśmiało spoglądasz w oczy. Czas jednak, wbrew temu co sądzisz w tym wyjątkowym momencie, wcale się nie zatrzymał. Nie czeka na nikogo, za nic mając wzniosłe pierwszości. Oto bowiem cały świat trawi największa z wojen. W porcie stoją lotniskowce – majestatyczny Lexington i równie poważny Enterprise. Przy Wyspie Forda cumują pancerniki, wzbudzając respekt długimi lufami dział i budując szarzejącą ścianę nie do przebicia, wydającą się z tej perspektywy sięgać ku samemu niebu. Gdzieś dalej, skrzydło w skrzydło, granacieją wildcaty. Nim obraz zacznie ciemnieć, przed ogłuszającym rzeczywistość dźwiękiem pierwszego wybuchu, może zdążysz jeszcze wyszeptać niewygłoszone wcześniej “kocham”. Coś się zbliża, każdy to przeczuwa, choć większość nie potrafi sprecyzować źródła zagrożenia. Łapiesz kobietę za delikatną dłoń, podczas gdy artyleria nadbrzeżna trwa inaczej – w stanie najwyższej gotowości. U wejścia do postu oczy zwraca na postronnych szereg min. Ciebie także dostrzeże, już za chwilę, kiedy transportujący Cię clipper podejdzie do lądowania. Tam, gdzie musiałeś się znaleźć; gdzie historia przejdzie w monumentalną, a los Twojej pierwszej miłości zostanie przesądzony przez ciąg nieprzewidywalnych zdarzeń. Spłoną i spopielą się nawet wspomnienia o niej, kiedy przez nowe miasto, jakie przez trwożącą chwilę przyjdzie Ci nazywać domem, przemkną wysokie na tysiąc stóp ogniste tornada, tworzące wirujące ściany ognia. Burza ładunków, kanonada pocisków, deszcz ciał. Grzmi wojenna zawierucha i bynajmniej pojęcia nie ma, kim jest pewien detektyw i próbująca skryć się w jego ramionach Molly. A pomimo tego na swój sposób kończy, redefiniuje ich świat. Jak wiele jest podobnych par? 

21:48:00 1 comments

Nareszcie wyruszyłaś w tak długo wyczekiwaną podróż. Z niepokojem myślisz, jak wiele od niej zależy. Przede wszystkim losy wojny z Onyksem – Królem Nocy, który objął krwawe rządy w Zalanii, wcześniej podstępnie zabijając jej monarchę. Aby Twój brat Szaferi, będący prawowitym następcą tronu, mógł zbrojnie odebrać to co mu się należy, konieczne jest skoncentrowanie wszystkich dostępnych sił i pokonanie potężnych zastępów mrocznego władcy. Do tego nieodzowne są mądre i liczne sojusze. Takie, które zamienią jego nieliczne jeszcze hufce w potężną pięść, zdolną do zwyciężania, a nie tylko toczenia wieloletniego konfliktu, jaki jak na razie nie przynosi rozstrzygającego wyniku. Tłumaczyłaś to wielokrotnie bratu i królowi elfów Soratesowi, który od wieków szczęśliwie rządzi El'darum. Wprawdzie nie było to konieczne - zdawali sobie oni bowiem w pełni sprawę jak się rzeczy mają, jednak nie mogli się zdecydować, kogo wybrać na osoby będące godne zostać posłami do ludów, które należy skaptować do zawarcia przymierza. Początkowo nie byłaś brana pod uwagę, ale szybko przekonałaś niedowiarków, że warto Ci zaufać. Sam Sorates zaczął nalegać, abyś to była właśnie Ty. Im bardziej Cię poznawał, tym mocniej cenił Twoją odwagę, spryt oraz zapobiegliwość. Szczególne wrażenie zrobił na nim fakt, że ujarzmiłaś dzikiego Mrawa. Dotychczas jeszcze nikomu się to nie udało – jesteś pierwszym człowiekiem, który poważył się na coś takiego i odniósł sukces. Teraz Losinis jest Twoim nieodłącznym towarzyszem i wiernym obrońcą, przed którym drży każdy, kto posiada choć odrobinę rozsądku i wyobraźni. Największym przeciwnikiem powierzenia Ci misji wysłannika był Szaferi, który kategorycznie odmawiał wyrażenia na to zgody, nie chcąc Cię narażać na liczne i nieznane do końca niebezpieczeństwa. Jednak w końcu i on musiał ulec, nie znajdując nikogo, kto lepiej od Ciebie by się do tego nadawał... Jako towarzysza dobrano Ci wnuka elfiego króla – Rametiego. To znakomity wojownik, posługujący się mistrzowsko łukiem oraz mieczem, więc jest w stanie zapewnić Ci maksymalny poziom bezpieczeństwa. Dysponuje też wielką mądrością, doświadczeniem oraz znajomością nawet bardzo odległych krain, więc znakomicie uzupełni Cię w roli emisariusza. Traktujesz go jak opiekuna i obrońcę, choć Wasze stosunki nie należą do najbardziej wylewnych. Wyraźnie jednak czujesz, że nici przyjaźni z tym milczącym odludkiem zacieśniają się coraz bardziej z każdym wspólnie przeżytym dniem. 

00:38:00 1 comments

RECENZJA PATRONACKA 🔔 dla “Więzi” M.M. Perr – klasycznego polskiego kryminału, odznaczającego się nieustającą atmosferą grozy oraz wiodącego ku niewyobrażalnie trwożącemu rozwiązaniu zagadki zbrodni. Kolejnej części przygód podkomisarza Roberta Lwa nie można zarzucić absolutnie niczego. Chociaż... być może znajdzie się taka kwestia. Otóż: zaręczam, że nie odłożysz go przed poznaniem zakończenia, po jakim... natychmiast zapragniesz kontynuacji. Gdyby wszystkie literackie opowieści spod ciemnej gwiazdy były tak dobrze skonstruowane, świat miłośników przedstawionych słownie czynów zabronionych zdecydowanie byłby o wiele piękniejszy. Jak to mawiają, mucha nie siada - choć zważywszy na ilość przestępstw, na trop których wpadają policjanci, być może właśnie siada. I wydaje nader głośne dźwięki, machając skrzydłami - powodując u czytelnika tak pożądane ciarki zszokowania. Bez czarnego humoru, będącego nieodłączną częścią semantycznego “kryminalisty” w mojej (nie)skromnej osobie; sztandarowo: patronat Thrillerly – gwarant najwyższej jakości. 🔥A teraz przedstawię Ci zwichrowaną wariację na temat historii, jaką nie bez powodu zdecydowałam się wziąć pod swoje kruczoczarne skrzydła.  

PS Choć “Więzi” są częścią serii, można je poznać jako odrębną powieść. Niezmiennie polecam jednak wszystkie propozycje literackie Wydawnictwa Prozami – bo są po prostu świetne! Żadnej z nich nie udało się jeszcze mnie zawieść, z którego to powodu mały książkowy czepiacz we mnie zaczyna być bardzo nieukontentowany. 😉  

“Można mieszkać pod jednym dachem z najgorszym sadystą i wariatem i nie mieć o tym zielonego pojęcia.” (Tu czuję się w obowiązku dodać, że mój Mąż z pewnością coś na ten temat wie. Minuta ciszy. 😉) 

Brak komunikacji między dzieckiem a resztą świata. Rodzicami, nauczycielami, opiekunami, kolegami, starszym rodzeństwem. Początek i koniec; przyczyna najstraszniejszych tragedii. Lekceważenie - bo co może ukrywać nastolatek? Drwiące uniesienie kącika ust. A potem jest już za późno, aby zrozumieć. Nieodwracalną śmierć... 

21:56:00 No comments

Choć unikasz wspomnień i odpychasz je od siebie, napływają ciągłymi falami, nie dając spokoju ani wytchnienia. Zwłaszcza w nocy. Cały czas obracasz w myślach pytanie, co by się stało, gdybyś wtedy zareagował inaczej i spróbował pomóc matce, stając twardo w jej obronie. Być może Twoje życie potoczyłoby się inaczej. Ale przecież byłeś tylko trzynastoletnim chłopcem i nic od Ciebie nie zależało. Pamięć wyświetla Ci przebieg wydarzeń, od których cierpnie skóra. Ojciec od dawna zachowywał się dziwnie. Im więcej czasu upływało od Końca, jaki przyniósł zagładę cywilizacji, tym bardziej pogarszał się jego stan psychiczny. Kłopoty ze zdobyciem żywności i opału oraz brak nadziei na lepszą przyszłość przytłoczyły go zupełnie. Coraz częściej wychodził „na kolejki” z kumplami, po których wracał pijany, rzucając przekleństwami na prawo i lewo. W takich chwilach schodziliście mu z drogi, starając się nie pokazywać, żeby nie popadł w jeszcze większy szał. Tego wieczora było podobnie. Matka, jakby przeczuwając nieszczęście, kazała Ci się zamknąć w pokoju na piętrze Waszego domu i zabrać za czytanie książek. Nagle usłyszałeś hałas... 

„Drzwi wejściowe do domu potraktowano solidnym kopniakiem. Wyłamując zamek, z głośnym trzaskiem uderzyły o ścianę. Aż podskoczył (…) Ojciec wrócił. Potwierdzeniem tego były pokrzykiwania – bardziej niż zwykle bełkotliwe.” 

Tym razem tata wrócił wcześniej niż zazwyczaj i zachowywał się bardziej agresywnie. Od razu wybuchła kłótnia. Zaczął wyzywać matkę i wrzeszczeć, że wie, jak stąd uciec i już pomógł w tym innym. 

„Kuba uchylił drzwi. Głosy rodziców stały się wyraźniejsze. Jednocześnie sam musiał być ostrożny, niczym ofiara chowająca się przed drapieżnikiem i nie wydawać ani jednego dźwięku.” 

21:57:00 1 comments

Literatura obyczajowo-romantyczna ma funkcję typowo rozrywkową. Odpowiednio lekko podana, staje się najlepszym odmóżdżaczem wówczas, gdy chcesz na chwilę odpocząć od dantejskich scen zbrodni, rozważań nad narracją piękną albo poszerzania wiedzy historycznej. Aby jednak miała szansę stworzyć dla Twojego umysłu przystań na oddech, miast irytować nieracjonalnymi zachowaniami bohaterów czy doprowadzać do tak zwanej szewskiej pasji absurdalnymi zdarzeniami, musi zostać właściwie wykreowana. Nie można się bowiem oszukiwać - oczywiście, że da się stworzyć historię miłosną pozbawioną jakichkolwiek wartości czy celu, w jakiej niewiele kwestii będzie miało sens. Zadrukowany w ten sposób papier staje się jednak zaledwie makulaturą - i to bezpowrotnie straconą. Nie widzę powodu, dla którego ktokolwiek miałby tracić w ten sposób potencjał literacki. Romanse zdecydowanie mogą być przecież czymś bardzo wartościowym. Urzekjącym słowami, uśmiechającym niebanalnymi postaciami, porywającym czytelnika w wir nieprzewidywalnych perypetii. Gatunek niesamowicie potrzebny, bo bliski codzienności - a także dający to, czego czasem poszukuje absolutnie każdy: chwili wytchnienia. Słodko-gorzkiej, budującej lub po prostu podświadomie zwracającej się do jaźni: teraz relaks, przedstawię Ci przyjemną historię. Za to właśnie cenię fabuły obyczajowe, po jakie sięgam zawsze, kiedy czuję, że z piekielnie mrocznych czeluści chciałabym na moment przemieścić się na puszystą, białą chmurę prostych przyjemności semantycznych. Powodowana taką potrzebą, zdecydowałam się poznać “Nieobecnego” - kontynuację “Niepoznanego” Aleksandry Łacic. Posiadająca tłoczone elementy okładka zwróciła moją uwagę również bijącym od niej spokojem. Przytulnie majestatycznym komfortem, jaki marzyło mi się odkryć za tym udanym projektem graficznym. Odsłonił on przede mną natomiast... nieprzewidzianą ni nieprzewidywalną dozę abstrakcyjnych zdarzeń. 

21:22:00 No comments

Wiedziałeś, że ten dzień w końcu nadejdzie. Odpychałeś tę świadomość w swoim umyśle, jednak nie masz już żadnego wyjścia. Możesz tylko patrzeć. Na niebieską taśmę, którą policjanci rozciągnęli na działce znajdującej się tuż za płotem, stanowiącym teraz cienką granicę pomiędzy Twoim spokojnym aż do teraz życiem a przyszłą, nieuchronną karą. Na żółtą koparkę z chrzęstem wydobywającą ziemię dzielącą ją od tajemnicy, jaką tak skrzętnie ukrywałeś przez całe dwadzieścia lat. A także na trzęsące się ręce, pokryte małymi kropelkami potu, pomimo działającej klimatyzacji. Od kiedy dopuściłeś się strasznego czynu, mrocznie spoczywającego w głębi Twojego umysłu, nie ma nocy, aby nie wypełzał, by szarpać Twoją jaźń piekącymi okruchami wspomnień i malować obrazy, wyrywające z ust mimowolne jęki przerażenia. Wkrótce będziesz musiał za wszystko zapłacić, by w końcu uwolnić się od długiego cienia starego grzechu i pozbyć brudnego sekretu oblepiającego duszę. Wreszcie stanie się sprawiedliwość, której tak łaknąłeś i zarazem bardzo obawiałeś. Ale nie będziesz w tym sam. Jest jeszcze Twój były przyjaciel Marcin Zgonowicz – teraz znany dziennikarz i celebryta. To właśnie z nim w sierpniu 2004 roku pojechałeś do Ośrodka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika nad Bachotkiem. Zabraliście także swoje dziewczyny - Martę i Ilonę. To miał być kilkudniowy wypad pod namioty, pełen pięknych wrażeń nad malowniczym jeziorem. A zamienił się w Wasz największy koszmar. Miejscowy chłopak napadł na Twoją przyszłą żonę z zamiarem gwałtu, a Wy na własną rękę wymierzyliście mu sprawiedliwość, która posunęła się zdecydowanie zbyt daleko. Po prostu sytuacja wymknęła się spod kontroli. Jego ciało wrzuciliście do dołu naprędce wykopanego na działce należącej do Twojego przyszłego teścia...   


16:29:00 No comments

Nigdy nie miało Cię tu być, to nie jest Twoje miejsce. Jako jeden z powierników Mrocznych Sigili powinnaś znajdować się u boku pozostałych członków grona Siedmiorga. Razem z Adamem jako Lordem Mirroru. Jednak nie możesz. Chyba, że wydrzesz sobie z piersi serce i podepczesz uczucie, które do niego żywisz. A na to nie chcesz i nie możesz się zdobyć. Miłość zmusiła Cię do dokonania złego wyboru dla świata, ale dobrego dla Was samych. Dlatego tkwisz w Los Angeles i współpracujesz z Okiem oraz skupionymi wokół niego rebeliantami. Tylko tak masz szansę, aby odnaleźć tajemniczy ósmy Mroczny Sigil. To legendarny, zaginiony znak - posiadający wielką siłę sztylet, znany jako Athama Cienia.    



00:48:00 No comments

Jako samomianowana, choć zaaprobowana przez Autora, naczelna psychofanka Maxa Czornyja, nareszcie mam okazję sprawdzić, jak mój ulubiony polski Pisarz odnajduje się w tworzonej literaturze dziecięcej. Wyzwanie niemałe - wszak zwyczajowo kreśli historie kryminalne, thrillerowe i nader udanie wciela się w umysły wszelkich zwichrowańców. Tymczasem urzekająco kolorowo ilustrowana seria “Genialni Odkrywcy” przybliża najmłodszym sylwetki znanych i zasłużonych w przystępny sposób. Cóż... właściwie tym starszym też, bo o Marii Skłodowskiej-Curie wiem jedno: stała się jedną z osób odpowiedzialnych za obszerność materiału do mojego prywatnego horroru. Tak, piszę o chemii, której lekcje dalej śnią mi się po nocach. I bynajmniej nie mam tu na myśli zwyczajowych koszmarów. Te są wyjątkowo potworne! 🤐 Abstrahując od prywatnych animozji – gotowi, aby sprawdzić cenionego polskiego “kryminalistę” w kategorii wiekowej lat 6+? 

“Marzycielom - by nie bali się spełniać marzeń” - takim właśnie zdaniem Czornyj otwiera książeczkę dla dzieci, wywołując mój (niepsychopatyczny tym razem) uśmiech już na dzień dobry. Podczas pewnych literackich targów miałam niepowtarzalną okazję przekonać się, że Twórca zdecydowanie potrafi w dedykacje. 😉 W wydanej w twardej oprawie opowieści oczy czytelnika cieszą dwie kolorowe wyklejki oraz rozliczne, urozmaicające tekst ilustracje, uczynione żoniną kreską. Tandem idealny, bo jestem zmuszona przyznać, że postawione przez Autora słowa idealnie z nimi korespondują. Sama treść niesie zaś wiele ciekawostek o pierwszej Polce, która otrzymała nagrodę Nobla. Czyni to jednak w sposób nienachalny i lekki. Narracja perfekcyjnie przystosowana do kilkuletniego czytającego - łaskocze niczym piórko, bawi, smuci i – co najważniejsze - uczy. Poszerza zasób wiedzy i prowokuje do zadawania pytań rodzicom czy towarzyszącemu podczas lektury starszemu rodzeństwu. Co zawsze cenię, skierowana jest do odbiorcy per Ty i równocześnie prowadzona pierwszoosobowo. To niezmiennie sprawia, że bohater jest bliższy czytelnikom. 

15:29:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (83)
    • ▼  cze (12)
      • Karolina Żynda - Broken ice - recenzja
      • Camilla Grebe - Ciemność - recenzja
      • A.A. Milewska - Kim jestem? - recenzja
      • Weronika Jaczewska - Twój ruch - recenzja
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates