„Scott po prostu był zwyczajnym chłopakiem, który robił nadzwyczajne rzeczy.”
Jako koncertowy wyjadacz, poznałam wielu członków zespołów czy raperów
osobiście. Na bazie własnych doświadczeń, po zetknięciu się na żywo (a nawet
rozmowach czy spędzeniu imprezy!) ze znanymi osobami, które poświęciły swoje
życie muzyce, mogę stwierdzić jedno: w większości są to zupełnie zwyczajni
ludzie. Persony takie jak my – tyle tylko, że trudniące się tworzeniem czegoś
większego. Wartościowego. Dla potomnych. Słynnych piosenkarzy czy gitarzystów
wcale nie należy się bać, nie potrafiąc się wysłowić. Piszczeć na ich widok i deptać
wszystkich dookoła, byleby zrobić wspólną fotografię. Drżeć przed nimi lub
stawiać im ołtarzyków. Te na wskroś normalne osoby po prostu żyją w nieco inny
sposób, a ich udziałem są odmienne realia, które zostały doskonale
przedstawione w „Never say never” – niesamowicie ciepłej, wartościowej i
uśmiechającej historii, zapisanej na słodko-gorzkich kartach.
.jpeg)