Martin Amis - Strefa interesów - recenzja

by - 13:45:00

„Wierzyłem, że istnieje utajony świat, który funkcjonuje równolegle ze światem znanym, istnieje in potentia. By uzyskać do niego dostęp, należało pokonać kotarę albo błonę zwyczajności i działać.”

Okrucieństwo wojny – coś, czego chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać. Eksterminacje całych grup społecznych, masowe morderstwa, eksperymenty medyczne, zabijanie dusz i ciał oraz wyniszczanie siebie nawzajem. Gwałty, grabieże, wyzysk, oszustwa oraz pozbawianie człowieczeństwa… Czołgi, świszczące kule i narzędzia tortur. Czy w takich okolicznościach może i w ogóle ma prawo narodzić się prawdziwe uczucie? Jak pokazuje historia – owszem. Nawet i takie, które jest w pełni zakazane, co ściąga na kochanków jeszcze większe niebezpieczeństwo…

„Coś się wydarzyło od pierwszego wejrzenia. Błyskawica, grom, ulewa, słońce, tęcza – meteorologia od pierwszego wejrzenia.”

Hannah Doll… czyż to nie brzmi tak, że można by się zakochać? Kiedy z tym pięknym imieniem i nazwiskiem zestawiłeś rzeczywisty obraz Twojej wyśnionej kobiety, wyszło Ci na to, że nie da się zauroczyć: tak właśnie wygląda Twój ideał. Z miejsca postanowiłeś, że piękna żona komendanta obozu koncentracyjnego zostanie Twoją miłością. Aby urealnić tę mrzonkę, rozpocząłeś pełną lawiracji i podstępów misję, której celem było naturalnie zdobycie jej serca. Proszone herbatki, zainteresowanie jej pasjami i te pierwsze, całkowicie niewinne i w pełni nieśmiałe spotkania, szybko przekształciły się w tajemną korespondencję oraz przyprawiające o rumieńce potajemne schadzki. Cóż, może jednak nie aż tak tajemne, jak Ci się wydawało… Wiecznie pijany, acz w dalszym ciągu spostrzegawczy i groźny mąż kobiety – Paul Doll, szybko odkrywa, co się między Wami dzieje, mając szpiegów dokładnie tam, gdzie powinien. Z niebezpieczeństwem, które zaczyna Ci teraz grozić jako oficerowi SS, mógłbyś się jeszcze pogodzić, a może i nawet jakkolwiek z nim uporać. Nie chcesz jednak pozwolić na to, aby to, co pieczołowicie zbudowałeś pomiędzy Tobą i Hannah, zostało tak brutalnie przerwane. Nade wszystko jednak nie chcesz, aby światłu Twojej duszy stała się krzywda. Zrodzona w czasach zagłady miłość jest cenna, rzadka i niespotykana. Jak jednak ocalić ją w tak bezdusznych okolicznościach i – na domiar złego – w tak zatrważającym miłosnym trójkącie? W Twej nader inteligentnej niemieckiej głowie, rodzi się jednak pewien plan… Co prawda, będzie on wymagał zaangażowania jednego z więźniów obozu, będącego czynnikiem nie do końca przewidywalnym, ale dla prawdziwej miłości warto jest zaryzykować. A może jednak… nie zawsze warto?

„Czy Twoje życie pośród bandy morderców naprawdę jest dla Ciebie cenniejsze niż życie tylu żydowskich ofiar?”

Początek lektury „Strefy interesów – miłości w czasach zagłady” był dla mnie bardzo trudny. Musiałam przyzwyczaić się do języka Autora, który mogłabym bez zbędnej przesady określić nietypowym. Amis pisze ze swadą, szybko ujawniając swój literacki talent, jednak udanie bawiąc się słowem, często przeskakuje z jednego tematu na inny, czyniąc lekturę ciekawszą i barwniejszą – choć jednocześnie taką, która wymaga dużego skupienia. Po tym, jak przyzwyczaiłam się do przysłowiowego skakania z kwiatka na kwiatek, doceniłam jednak kunszt pisarski Martina, który bez wątpienia istnieje – i pomimo niedawnej śmierci Autora ma się bardzo dobrze. Motyw miłości w czasach pierwszej czy drugiej wojny światowej jest stosunkowo popularny, zatem uważam, że ciężko obecnie napisać jeszcze coś wyróżniającego się w tej masie… a pomimo tego Autorowi zdecydowanie się to udało. Zestawienie naturalnej wojennej ohydy z pięknym, choć całkowicie zakazanym z wielu względów uczuciem oraz z oryginalnym spiskiem wypadło udanie – oferując coś zupełnie innego. Ciekawa jestem jak względem książki wypada chwalony przez szerokie grono krytyków film… Wracając jednak do powieści, mam do niej jedno wielkie zastrzeżenie, a w związku z tym, że szczerość jest jedną z moich domen, nie omieszkam się o nich wspomnieć. Podczas lektury chwilami bowiem moja twarz wykrzywiała się ze zniesmaczenia pomieszanego z zażenowaniem, a brwi wędrowały mi na linię włosów. W moim mniemaniu istnieją tematy, z których zwyczajnie nie ma się prawa żartować. Rzeczy przerażające nie są zabawne. Tymczasem Amis momentami wypowiada ustami bohaterów słowa, które odbierałam wręcz jako bluźniercze. Śmieszki o selekcji do gazu, z rampy czy transportu więźniów to zwyczajna obrzydliwość – i choć nie padają nigdzie wprost, stwierdzenie, że oficer jest dumny, bo rampa w końcu jest tak wzruszająco czysta i nie spływa krwią lub żartowanie, że w bydlęcym wagonie, wiozącym ludzi na śmierć, nie było restauracji jest… passe. Znając jednak zamiłowanie Autora do satyry i nietypowego obrazowania nawet strasznej rzeczywistości – rozumiem zamysł skontrastowania uczuć z wojną, choć się na niego nie godzę i z nim nie zgadzam. Z jednej strony uniesienia i wzruszenia pary. Z drugiej... Nie zmienia to jednak faktu, że główna oś fabuły, traktująca o niosącej za sobą mnóstwo niebezpieczeństw w trakcie wojny miłości, z pewnością spodoba się każdej fance powieści historycznych z romansem i suspensem w tle. „Strefa interesów” to coś, co z pewnością – wbrew pozorom – wyróżnia się na obecnym rynku czytelniczym, przesyconym powieściami „obozowymi”. Coś, co należy sprawdzić we własnym zakresie.

„- Ludzie wciąż mają nadzieję, proszę pana.

- Nadzieję na co? – Na krótko zasapał się śmiechem. - Że nagle zmienimy zdanie?”

You May Also Like

1 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)