Rachel Abbott - Nie odwracaj wzroku - recenzja

by - 15:58:00

„(…) wracają wspomnienia z ostatniej wizyty w Kornwalii. Są ostre jak ciernie i przebijają zapory, które z takim trudem wznosiłam. Każda chwila tej wizyty była tak intensywna i tak przepełniona bólem, że chciałam je wszystkie wyrzucić z głowy.”

Rachel Abbott – Autorka, której książki zajmują na regale więcej niż półkę. Szesnaście powieści; część spośród nich przeczytana i oceniona przeze mnie wysoką notą. Czy jednak po stworzeniu tak dużej ilości historii Pisarka wciąż potrafi zaskoczyć i porwać w wykreowany przez siebie świat? Akcja osadzona w Kornwalii, którą darzę szczególną miłością, gwarantuje plus już na samym początku. Czy dalej jest tak samo kolorowo?

„Sądziłam, że miałam złamane serce jeszcze przed przyjazdem, ale dopiero gdy wyjechałam, rozpadło się na kawałki.”

Wymazanie wydarzeń z przeszłości niestety lub stety nigdy nie jest możliwe. Czy gdybyś posiadała taką umiejętność, zdecydowałabyś się z niej skorzystać? Nieprzesądzone. W końcu wszystko, co się wydarzyło, ukształtowało Ciebie taką, jaką jesteś dzisiaj: silną, choć naznaczoną wieloma tragediami minionych czasów. Ucieczka do Londynu na wiele lat pozwoliła Ci pogodzić się, przynajmniej w części, z tym, co stało się jedenaście lat temu. Całe swoje serce włożyłaś w opiekę nad pacjentami w domu spokojnej starości, gwarantując im to, czego nie mogłaś już podarować swojej matce – czas, uśmiech, pogodę ducha i ciepłe słowa. Nigdy nie wybaczyłaś sobie jednak tego, co stało się tak dawno temu… a dziś przyjdzie Ci się z tym zmierzyć.

„Wspomnienia po raz kolejny bombardują mnie z każdej strony, jakby sugerowały, że mogę to jakoś zmienić. Ale oczywiście nigdy nie zdołam.”

Choć nie chciałaś wracać do malowniczej Kornwalii, los niejako nie pozostawił przed Tobą innego wyboru. Odziedziczywszy dom po ciotce, czego zupełnie się nie spodziewałaś, postanawiasz w końcu uporządkować przeszłe sprawy, zmierzając nieświadomie w samo oko cyklonu. Tam, gdzie cała tragedia Twojego życia, utkana zupełnie na wzór tej greckiej, miała swój początek. Jedenaście lat temu, po długiej poudarowej rekonwalescencji, zmarła Twoja matka. Przez dwa lata dzień i noc byłaś jej opiekunką, pomagając mamie dzielnie i bez słowa skargi w codziennych czynnościach i zarzucając plany o dalszej edukacji. Miałaś tylko siedemnaście lat, kiedy to wszystko się zaczęło… A potem nastał ten jeden wieczór, który zmienił wszystko. Zmęczona milionem tak samo ciężkich dni, chciałaś jedynie porządnie się wyspać. Wziąwszy tabletkę nasenną, nie usłyszałaś jak matka wstaje i upada tak nieszczęśliwie, że umiera. Choć nie było w tym Twojej winy – przez wiele lat tak właśnie uważałaś, podobnie zresztą jak Twoja siostra Lola oraz Wasz ojciec. Krótko po jej pogrzebie postanowiliście odetchnąć na pięknej kornwalijskiej ziemi. Wszystko jednak poszło zupełnie nie tak. Ojciec zamknął się w sobie. Ty spotkałaś swoją pierwszą miłość – kogoś, kto skrzywdził Cię tak, jak wówczas dziewiętnastoletnia dziewczyna zdecydowanie się nie spodziewała. Twoja siostra najpierw prowadziła hulaszczy tryb życia, a chwilę przed Waszym powrotem… zniknęła. Poszlaki wskazują na to, że uciekła, zabierając ze sobą wszystkie swoje tajemnice. Tatę zaś spotkał wypadek. Ile nieszczęść może jeszcze spaść na jedną osobę? A teraz jeszcze ten znaleziony w jaskini szkielet…

„Ktoś wie, co się z nią stało. I musimy tego kogoś znaleźć.”

Choć od wszystkich tragicznych wydarzeń minęło jedenaście lat, wciąż cierpisz z ich powodu prawie tak samo jak wtedy. Przeszłość nigdy nie odchodzi na dobre. Jedynie przyczaja się w najgłębszej ciemności, czekając na odpowiedni moment, aby wychynąć ponownie na światło dzienne. Czy dziś, uzbrojona w znacznie większą dozę życiowej mądrości i ochronny pancerz, będziesz potrafiła zmierzyć się z każdym demonem, który postanowi Cię zaatakować w bajecznych kornwalijskich zakątkach, na których przecież nie powinno czaić się żadne zło? Chcąc tylko dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się przed laty i uporać się z tą wiedzą, otworzyłaś puszkę Pandory – a tej, uchylonej raz, nie można już na powrót zamknąć.

„To wszystko jest jedną wielką pomyłką.”

Rachel Abbott sprawiła mi niesamowitą przyjemność, umiejscawiając akcję swojej najnowszej powieści w malowniczych zakątkach Kornwalii, które z pełną mocą nazywam swoją końcową destynacją. W moim dość zwichrowanym umyśle jest to automatyczny plus jeden dla oceny ostatecznej – przepraszam, nie mogę się powstrzymać. 😉 Znacznie chętniej czyta mi się jednak książki, w których bohaterowie poruszają się po takich zakątkach światach, które darzę estymą, sympatią lub miłością. Przejdźmy jednak do samej fabuły – ta bowiem kształtuje się… niezbyt równo. Pierwsza połowa książki porwała mnie do imentu, odrywając od rzeczywistości i sprawiając, że co rusz wysuwałam nowe teorie spiskowe – a to uwielbiam. Czym jednak dalej w las, tym więcej drzew, jak to mawiają – i to powiedzenie doskonale sprawdza się w przypadku „Nie odwracaj wzroku”. W drugiej części powieści motywy zaczęły się mnożyć, a plot twisty… zwiększać na tyle, że aż lektura była dla mnie mało realna. Co więcej, książkę częściowo słuchałam w formie audio wespół z Mężem, który z thrillerami ma tyle wspólnego co ja z matematyką (czyli nic lub jeszcze mniej – wciąż nad tym pracuję; nad zarażeniem Ślubnego miłością do mrocznych lektur, Szatanie broń, nie nad matmą!). Podczas tej chwili udało mu się przewidzieć oba największe zwroty akcji, co niestety sugeruje, że były one skonstruowane w sposób zbyt przewidywalny. Kreacja głównej bohaterki, którą spotkało tyle zła, jest dla mnie nieco zbyt przesadzona – z powodzeniem mogłaby przenieść się do tragedii Sofoklesa i dobrze tam odnaleźć. Z drugiej jednak strony to, co przeszła jako nastolatka, nawet mnie wzruszyło. Nie będę opisywała, jakie motywy Autorka zawarła w swojej książce, bo byłoby to zdecydowanym spojlerem, jednak uważam, że ich mnogość wespół z momentami nierzeczywistymi plot twistami to zbyt wiele na jedną powieść. Z pewnością jednak sięgnę po kolejną (jak i po wszystkie poprzednie) i sprawdzę, co Abbott wykreuje dla nas kolejnym razem. Biorąc pod uwagę początek akapitu, „Nie odwracaj wzroku” kończy u mnie z oceną 7/10 – jako dobry thriller z elementami kryminału, w którym dla konesera tej krzyżówki gatunków zadziało się nieco zbyt wiele.

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)