Cześć, Kochani.
Odkąd sięgam pamięcią do mycia zębów i jamy ustnej używałam najzwyklejszej w świecie szczoteczki, która akurat wpadła mi w ręce podczas zakupów. Ot, nie przywiązywałam do tego większej wagi - myć, myje; ważniejsza przecież jest pasta. Jakiś czas później rynek zawojowały elektryczne szczoteczki do zębów. Jak przystało na maniaczkę nowości - i ja taką miałam, chyba nawet ktoś z bliskich podarował mi ją w gwiazdkowym prezencie. Przyzwyczajenie jednak wzięło górę i używałam jej raczej od święta, na co dzień sięgając po gotowce. Kilka miesięcy temu dostałam szczoteczkę soniczną do twarzy i... całkowicie przepadłam. Ba, Mój Luby odkrył, iż doskonale nadaje się do masażu całego ciała a każdy krem czy balsam dzięki niej rozprowadza się o wiele lepiej, niż to jest w przypadku zwykłego wsmarowywania kosmetyku dłonią. Kiedy więc usłyszałam o szczoteczce sonicznej do zębów, mając nadzieję, iż i ta okaże się strzałem w dziesiątkę, nie zastanawiałam się długo - i tak oto stałam się posiadaczką modelu o wdzięcznie brzmiącej nazwie White Way WW. Czy warto kupić szczoteczkę soniczną i czym różni się szczoteczka soniczna od elektrycznej? Na te pytania postaram się Wam dzisiaj ze swojego punktu widzenia odpowiedzieć a przy okazji pokusić się o recenzję swojego kobieco różowego modelu.








