Już 6 października bieżącego roku będzie miał premierę ostatni tom trylogii “Opowieści z Bagien”, za jakiej powstanie odpowiedzialna jest Magdalena Kwiecień. To informacja, która cieszy - wszak dzięki temu fani serii w końcu dowiedzą się, jaki Autorka zaprojektowała finał - ale również smuci, że oto nastał kres tej finezyjnie-fantazyjnej przygody, zabierającej czytelników w zupełnie inny świat. Taki z mnóstwem stworzeń z legend, podań czy mitów, choć także definitywnie bogatej wyobraźni Pisarki. W związku z tym, że otrzymałam egzemplarz na dłuższą chwilę przed premierą, poniżej znajdziesz moją wariację na temat tej zaczarowanej opowieści. Jeśli natomiast nie miałeś jeszcze okazji poznać części pierwszej czy drugiej - to bardzo dobry moment na to, by nadrobić zaległości. 😉
“Czy nawet tutaj, na słonecznej Sycylii, Bagna muszą ciągle przypominać o swoim istnieniu? Czy nie ma szans na to, by kiedykolwiek mogli się od nich uwolnić?”
Są takie miejsca, które teoretycznie możesz opuścić. W istocie jednak, niezależnie od czasu, jaki upłynął od chwili zmiany lokalizacji, one nigdy nie pozostawią Cię niezmienionego. Fakt, że wypaliły w Tobie trwały ślad, będzie się objawiał w najmniej spodziewanych minutach życia. I nieżycia... Może nawet tego nie zauważysz - lecz bez większych trudności spostrzegą to inni, jeżeli przyjrzą się odpowiednio wnikliwie. Miejsce urodzenia. Miejsce, w jakim po raz pierwszy spotkałeś źrenice z oczami prawdziwej miłości. Albo pierwszej. Miejsce narodzin dziecka czy szczególnego, niezmazywalnego wydarzenia. Szczęśliwego, tragicznego; takiego, o którym chciałbyś za wszelką cenę zapomnieć. Niepowetowanej straty albo wywracającej wszystko do góry nogami zmiany. Miejsca w Tobie zostają i na własny sposób Cię współtworzą, tak jak czynią to czas i każde z doświadczeń. Nie wyprzesz się ich - nawet, gdybyś bardzo tego pragnął. Do takich właśnie terenów zaliczają się Bagna - kraina z mchu, paproci, magii, uczuć i czarownych niebezpieczeństw.





